RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2015

Hura, mamy budżet! – czyli IV sesja Rady Miejskiej

27 sty

Tytuł mówi właściwie wszystko. Zatem dalsze pisanie mija się z celem. Ludzie lakoniczni i niegadatliwi w tym miejscu już by zakończyli relację. Hm, znam takich, o tym będzie trochę później. Jak wiecie, Drodzy Czytelnicy, ja do milczków się nie zaliczam. Jest jeszcze na świecie grupka ciekawskich, którzy chcieliby poznać jakieś szczegóły zdarzeń. Od milczków się tego nie dowiedzą. Zatem, ciekawscy, przeczytajcie troszkę dokładniejszą relację, niż to niektóre media serwują.

Walka o budżet

Tak walczyliśmy.
Autor: Karol Kalinowski

Zanim o sesji budżetowej, która odbyła się 16 stycznia, zahaczę najpierw o serię posiedzeń komisji, które ją poprzedziły. Najpierw 9 stycznia odbyło się tak zwane „posiedzenie stałych komisji Rady Miejskiej”. Pod tym tytułem odbyło się spotkanie całej rady w pełnym składzie, z jednym konkretnym punktem: projekt budżetu gminy na rok 2015. Burmistrz Krupowicz odchodząc na krótką wyborczą przerwę zostawił go kolejnej radzie 14 listopada 2014 r. Udostępniono go do publicznego oglądu mieszkańców na stronie www gminy. Zapoznawałem się z nim do upoju, jak pewnie każdy inny radny, przez parę tygodni. Lektura prosta, łatwa i przyjemna to nie była, ale już trochę podobnych szyfrów w życiu czytałem. Stąd zastanawiałem się, co na tym spotkaniu będziemy robić. Myślałem, że będzie to pora na analizę projektu, składanie wniosków co do jego zmian, przesuwanie środków z jednych zadań na inne, dotąd niewpisane. Krótko mówiąc – pora burzliwej dyskusji.

Najpierw jednak odbył się punkt całkowicie niezaplanowany, a wymuszony koniecznością. Otóż na sali obrad pojawiła się spora grupa mieszkańców Miękowa i Białunia, zdesperowanych niejasnym stanowiskiem gminy wobec działań miejscowego właściciela kurnika. Chce on rozszerzyć skalę swojej produkcji drobiarskiej, rozbudowując oczywiście kupiony stary obiekt. Mieszkańcy kilka razy spotykali się od listopada 2014 z burmistrzami (Krupowiczem i Banachem), by wskazać, że inwestycja jest sprzeczna z ich interesami. Prosili gminę o podjęcie energicznych działań. Widocznie nie były one jednak dość skuteczne i energiczne, uznali więc za konieczne wyrazić swój protest spektakularnie, na sali obrad Rady Miejskiej, przy radnych, mediach i publiczności. Burmistrzowie byli chyba uprzedzeni co do ich obecności, bo sprawnie przedstawili „plan ratunkowy”, znajdujący akceptację protestujących. Sprawa ta zasługuje na oddzielne potraktowanie, na pewno zatem do niej jeszcze wrócę innym razem.

W dalszej części obrad z dyskusji budżetowej wyszły nici. Spotkanie ograniczyło się do „szkolenia radnych”, czyli przeczytania przez skarbnika punkt po punkcie  wszystkich dochodów budżetu, zawartych w 7-stronnicowym tasiemcu tytułów i liczb. Wynikało z niego niezbicie, że dochody zaplanowano „na sztywno”, ambitnie i właściwie bez możliwości ich realnego wzrostu. Zatem tyle mamy, tyle samo rozdysponujemy w części „wydatki budżetu”. Natomiast wydatków, przedstawionych w znacznie krótszym tasiemcu,  skarbnik już nie referował. Burmistrz stwierdził, że podobno radni mają co do nich wiele uwag i że do przedstawionych w projekcie wydatków „nie ma się co przyzwyczajać”. Rzeczywiście, trochę uwag mieli, szczególnie redakcyjnych, lecz nie pojawiły się żadne wnioski odnośnie prawdziwych zmian. Nikt niczego nie proponował! To po co były wybory?

Okazuje się, że były potrzebne. Wnioski z nich wyciągnął sam burmistrz, jakby tylko jemu własny budżet przestał się podobać. Cóż innego mogło wpłynąć na to, że autor projektu po dwóch miesiącach w wielu sprawach zmienił zdanie? Wstał i potrząsając kartką papieru oświadczył, że ma propozycje 35 zmian, które chciałby wprowadzić jako autopoprawki do projektu. Poprosił radnych o ich uwzględnienie i dodał, że będzie o nie osobiście walczył jak lew. Twierdzę, że właśnie ten solowy występ burmistrza był rzeczywistym celem wspólnego posiedzenia. Sądzę, że całkowicie niepotrzebne, bezproduktywne i nudne, wielogodzinne spotkanie ograniczyć dałoby się do tych ostatnich 5 minut. Prawdę powiedziawszy  burmistrz mógłby tę kartkę zostawić radnym w ich przegródkach w Biurze Rady lub wysłać emailem.

W następującym tygodniu odbyła się seria posiedzeń stałych komisji, w trakcie których rzeczywiście zgodnie z radą burmistrza Krupowicza do pierwotnego kształtu projektu już nikt nie wracał. Dyskutowano właściwie tylko burmistrzowskie autopoprawki.

autopoprawki Burmistrza strona 1

autopoprawki Burmistrza strona 2

Do końca tygodnia ich liczba urosła do 39, bo życie nie stoi w miejscu. Dyskusja co do nich była dobra, konstruktywna, rzeczowa, konkretna, ciekawa. Także długa, bo padało wiele trudnych pytań. Zadawali je głównie radni „opozycyjni”, znosząc czasem objawy zniecierpliwienia płynące ze strony niektórych „koalicyjnych”. Autopoprawki zawierają przede wszystkim listę 29 nowych zadań inwestycyjnych, które gmina przyjmuje na siebie w roku 2015. Łączne nowe wydatki sięgają prawie 8 mln zł. Zaręczam, Szanowni Czytelnicy, sprawy to ważne, poparte realnymi potrzebami, często z długoletnią brodą zaniedbań. W głosowaniach na posiedzeniach komisji zostały poparte niemal jednogłośnie. Spierano się przede wszystkim o wysokość kwot zaplanowanych na ich wykonanie. Ponieważ niemała część zadań wkracza w kompetencje Starostwa Powiatowego, pytano o zamiary powiatu co do ich realizacji, istnienie porozumień w ich kwestii czy wysokość partycypacji gminy w całości zadań.

Radny Marcin Gręblicki z Klinisk Wielkich

Radny Marcin Gręblicki z Klinisk Wielkich

Oczywiście, były też inne wątki. Zgłoszono na przykład szereg wniosków, których część potraktowano przyszłościowo, pod rozwagę w dalszych pracach komisji. Przykładem niech posłuży propozycja kompleksowego potraktowania oświetlenia na terenach wiejskich gminy, zgłoszona przez kolegę Marcina Gręblickiego. Sprawa od wieków traktowana po macoszemu, zaniedbana, a przecież na wsi podstawowa, dotycząca przede wszystkim bezpieczeństwa mieszkańców. Nigdy dotąd władze gminne nie miały pomysłu, jak to zagadnienie naprawdę załatwić, a nie tylko zbyć, sprowadzając problem do postawienia paru latarń, które się i tak z reguły nie świecą, bo tak ustalono dla oszczędności. Były też wnioski mniej ważne, jak mój sygnał odnośnie zaniedbanego klombu przy ul. Maszewskiej, zaraz za przejazdem kolejowym, kiedyś przed oknami biurowca Goleniowskiej Fabryki Mebli, dziś zaś firmy „Serwach”. Sprawę, jak zawsze wcale nie związaną tylko z pieniędzmi, obiecali załatwić burmistrz Tomasz Banach i dyrektor Jerzy Wysocki może nie od ręki, ale w niezbyt odległym terminie. Dało się też znaleźć poparcie dla innego mojego wniosku, by burmistrz Krupowicz przedstawił radnym swój punkt widzenia na konflikt toczący się wokół szkoły w Lubczynie. Oficjalnie radni nic o nim nie wiedzą, choć dyrektor szkoły Joanna Strzelecka zwróciła się do Rady Miejskiej o interwencję, zaś burmistrz milczy, jak to on tylko potrafi. Komisja Spraw Społecznych, Edukacji, Kultury i Sportu wniosek ten przegłosowała i przekazała burmistrzowi, jest więc szansa na poznanie oficjalnego stanowiska władzy wykonawczej.

No dobra, już piszę o właściwej sesji i uchwaleniu budżetu. Nie tylko sam budżet był tematem sesji, na przykład były też jak zwykle wnioski i interpelacja. Zresztą już o tym pisałem. Najważniejsze, że wszystko poszło zgodnie z planem, jak po maśle, czyli tak, jak zakładał porządek obrad. Są wprawdzie tacy, którzy uważają tę sesję za bardzo długą, wsadziłbym to jednak między bajki. Hej, gdzie te sesje-giganty, od 10.00 do 22.00 lub później? Łza się w oku kręci… Jeśli przez prawie 3 godziny, od 13.00 do około 16.00, uchwalono najważniejszy coroczny akt demokracji lokalnej, czyli przyjęto projekt budżetu gminy, to nie jest tempo żółwia. Głosowano przecież burmistrzowskie autopoprawki punkt po punkcie, wszystkie 39 oddzielnie. Inaczej nie można, tak prawo nakazuje. Ich przyjęcie poprzedzone było planowaną w porządku obrad dyskusją. Jasne, dyskutowanie po głosowaniu byłoby już raczej musztardą po obiedzie. Brało w niej udział kilkunastu radnych, swobodnie wyrażając swoje sugestie co do mającego nastąpić głosowania bądź komentując poprawki pojedynczo, w grupach lub en bloc. Stąd punkt ten zajął dużo czasu, ale był też moim zdaniem najciekawszym punktem sesji. Nikt nikomu nie bronił odzywania się ani też nie nakazywał się odzywać. Pełen szacunek. Są wprawdzie tacy, którzy uważają akurat ten punkt za wodolejstwo, wsadziłbym to jednak między bajki.Jeżeli przez „wodolejstwo” rozumie się to, co ten wyraz po polsku znaczy, czyli: „wypowiadanie się w sposób mało treściwy, bez rzeczowości, z unikaniem konkretów, mówienie o niczym”, to skromnie twierdzę, że radni goleniowscy wodolejstwa uniknęli. Może mieli sporo do powiedzenia, ale to chyba raczej dobrze o nich świadczy. O czy mówili do rzeczy i na temat? Oczywiście jak zwykle, posłużę się przykładem, najlepiej swoim własnym.

Przede wszystkim stwierdziłem, że poprawki burmistrza idą w dobrą stronę, istotnie ulepszając pierwotny projekt. Być może, jak stwierdził przede mną radny Andrzej Wojciechowski, tempo pracy komisji było iście wariackie, ale osobiście mi to nie przeszkadzało. Wyraziłem się pozytywnie o pracy w trakcie posiedzeń komisji twierdząc, że to była dobra robota. Skądinąd, o czym radni dyskutowaliby na komisjach, gdyby burmistrz poprawek nie zgłosił? Moim zdaniem niezbyt pochlebnie świadczyło to o pierwotnym projekcie, że potrzebował aż tylu zmian.

Następnie zwróciłem uwagę, że wszystkie nowości zgłaszane do budżetu opierają się na poprawce nr 39: „Przychód. Zwiększenie kwoty wolnych środków z roku 2014 – 7.226.199,10 zł”. To te pieniądze mają sfinansować realizację nowych inwestycji i planów. W projekcie pierwotnym siedziało jako „wolne środki” 8.720.049,03 zł, nam zaś w ciągu zaledwie dwóch miesięcy udało się tę kwotę niemal podwoić, osiągając imponujące 15.907.148,13 zł. Skąd się ona wzięła? Myślę, że to kwota niepokojąco duża. Stwierdziłem z przykrością, że moim zdaniem pochodzi ona przede wszystkim z: 1) zbyt luźnego przyjęcia niektórych wydatków budżetu na rok 2014, które pozornie sztywno zaplanowano, lecz dały się łatwo „ściągnąć” i przesunąć na rok 2015 (przykładowo zafiksowana na ok. 3,5 mln „rezerwa oświatowa”); 2) niezbyt ambitnie przyjętego zakresu działania w pierwotnym projekcie na rok 2015; 3) niektórych zadań roku 2014 nie dało się w pełni lub części wykonać, zatem części środków po prostu nie wykorzystano. Te trzy przesłanki niezbyt pochlebnie (moim zdaniem, podkreślam!) świadczą o wcześniejszej robocie planistycznej, nie zaś o znakomitej pracy nowej Rady Miejskiej.

W związku z powyższym wyraziłem obawę, że niektóre zdjęte wydatki jednak wrócą, więc w przyszłości trzeba będzie mieć na nie inne środki, których nasz budżet teraz już nie przewiduje. Znów podałem przykład „rezerwy oświatowej”. Miała być ona 100% pokryciem świadczeń, które należałyby się nauczycielom w naszej gminie, gdyby skorzystali z możliwości gwarantowanych im przez prawo: pójścia na urlop zdrowotny, przejścia na emeryturę, itp. Kiedyś przecież z tych „praw nabytych” skorzystają i co wtedy? Może to zagrozić realności dziś planowanych poprawek budżetu.

Skonstatowałem, że wiele z burmistrzowskich autopoprawek to de facto propozycje wykonywania lub współwykonywania zadań powiatowych. Zgadzam się, na terenie naszej gminy, na rzecz naszych mieszkańców, których oczywiście mało obchodzi, która z lokalnych władz ma się troszczyć o ich konkretne potrzeby. Jednak przepisy wyraźnie wskazują zadania własne tych szczebli samorządu. Im więcej wydamy na zadania powiatowe, tym mniej nam zostaje na inne, tym razem ściśle własne. A jest ich przecież ogrom, przykłady same cisną się na usta. Im mniej mamy na działania własne, tym mniej też środków na tzw. „wkład własny” dla uzyskania zewnętrznego wsparcia, choćby poprzez fundusze Unii Europejskiej. Każda nasza złotówka mogłaby być przez nie podwojona. Potencjalnie więc ograniczamy sobie możliwość mnożenia funduszy.

Zauważyłem także, że liczne zadania zawarte w poprawkach dotyczą wykonania dokumentacji różnych inwestycji. Gdyby później poważnie podejść do ich realizacji (a czemu miałoby być inaczej?), to dzisiejsze stosunkowo niewielkie wydatki rzędu kilkuset tysięcy zł skutkują w kolejnych budżetach już grubymi milionami, dziś nie do policzenia. Chciałbym, żeby wszyscy mieli taką świadomość, że właśnie „meblujemy” strategiczne inwestycje gminne na wiele lat. Jak się ma to do istniejących wcześniejszych dokumentów strategicznych? Raczej wcale, bo przy żadnym z wprowadzanych zadań tego elementu nie brano pod uwagę. „Tym gorzej dla strategii – ale cóż strategie; ogólniki i tyle”, ktoś powie. Może, w praktyce wielu ma strategie w małym poważaniu, lecz aplikując o wsparcie zewnętrzne na poszczególne zadania, trzeba będzie się nimi wspierać, wyjścia nie ma.

W końcu stwierdziłem, że osobiście zgadzam się z właściwie wszystkimi propozycjami poprawek. Natomiast wyraziłem stanowczą dezaprobatę co do sposobu ich wprowadzenia. Przypomniałem wspólne posiedzenie z 9 stycznia, gdy na samym końcu burmistrz zaprezentował listę zmian. Niewielu radnych było tym zdziwionych. Wygląda na to, że niektórzy z nich już wcześniej w jakiś sposób przeforsowali swoje budżetowe zamiary. Potwierdziło się to w toku pracy komisji, gdy łatwo było zauważyć „duże przywiązania niektórych radnych do konkretnymi propozycji”. Zdaje się, że to nie tylko burmistrz popracował koncepcyjnie nad swoimi autopoprawkami, lecz przynajmniej część z nich była mu przez radnych zasugerowana. Zastosowano prawdopodobnie pewien tryb nieformalny i odbyły się wcześniejsze spotkania, na których „obrabiano budżet”. „Wypsło się” o tym niektórym na posiedzeniach komisji. Wspomniał też o tym na sesji radny Czesław Majdak  i nikt z obecnych nie zaprotestował. Nie wszyscy mieli okazję w nieoficjalnym trybie działania uczestniczyć. Im zaprezentowano „dopiętą” co do złotówki wersję, z rozdysponowanymi „wolnymi środkami”, a każda z dodatkowych propozycji musiałaby wskazywać, co z przygotowanego projektu należy usunąć. Zatem nie wszystkim z nas stworzono szansę równego udziału w pracy i prezentowania propozycji. Przeciw takiemu nierównemu traktowaniu radnych stanowczo zaprotestowałem.   

Tyle chciałem powiedzieć, tyle powiedziałem. Nie mi oceniać, czy to było wodolejstwo (patrz wyżej definicja), niech zrobią to Szanowni Czytelnicy. Czy zajęło to długo? Może 15 minut? To niemożliwe! Nikt, ja też, nie mówił długo. Statut Gminy ogranicza przecież czas wystąpień radnych w dyskusji nad projektami uchwał do 5 minut, nad czym czuwa Przewodniczący Rady Miejskiej. A ten nie interweniował ani razu, więc na pewno nikt czasu nie przekroczył, ja też!

Redaktor Paweł Palica Zdjęcie: magazyn "Zero tolerancji"

Redaktor Paweł Palica
Zdjęcie: magazyn „Zero tolerancji”

Hej, Zygmański, o co ci chodzi? Już któryś raz z tym wodolejstwem, długością sesji, liczeniem czasu wystąpień? Powiedz jasno, co ci dolega. No dobra, powiem… Krążę trochę wokół relacji z sesji, którą zamieściła „Gazeta Goleniowska”. Popełnił ją znany z wodolejstwa Paweł Palica, i to do niej piję. „Jakiego wodolejstwa, toż to znany ze skrótowości milczek”, ktoś powie. Tak, rzeczywiście, skrótowy to on jest. Jako neutralny komentator kampanii wyborczej w naszej gminie skracał nawet skróty. I tak Komitet Wyborczy PO to były w jego wykonaniu „platfusy”, zaś komitet „Nasz Goleniów Nasza Gmina” to „nygusy”. Hłe, hłe, ale śmiesznie sobie skrócił! Może śmiesznie, jak komu. Gdybym ja Pawła Palicę nazwał „nygusem”, pewnie by się obraził. Na gruncie naszego języka ojczystego ten wyraz znaczy po prostu: „osoba, która nie przejawia chęci do żadnej pracy, zaniedbuje z lenistwa swoje obowiązki; leń, próżniak, nierób, bumelant, darmozjad, wałkoń, obibok, truteń”. He, He, śmiesznie, nie? Pośmiejmy się zatem razem.

Otóż w „Gazecie Goleniowskiej” z 20 stycznia czytelnik przeczyta na stronie 6 niepodpisaną przez autorów analizę podstawowych danych uchwalonego budżetu. Procenty, liczby, lista zadań, komentarz, hasełko „Dynamiczny rozwój” streszczające, jak to burmistrz Krupowicz powiedział, „filozofię budżetu”. Rzetelna piguła, okraszona cukierkiem, żeby nie smakowała komuś zbyt gorzko. Zachować, oprawić w ramki, zatrzymać do następnych wyborów. Natomiast na stronie 14 nasz szalejący reporter w notatce na 1/8 wielkości strony o tytule „Ograniczyć wodolejstwo”, opisuje sesję, wypominając mojej skromnej osobie i radnemu Wojciechowskiemu wodolejstwo właśnie. Myślę, że pan Palica użył tego słowa wobec nas w jakimś innym znaczeniu, niż wspomniane wyżej. Chyba coś na kształt: „mówienie dużo i długo”. A że „wodolejstwo” naprawdę tego nie znaczy? A kto to tak analizuje dokładnie? Rzućmy słówko, część się przyklei. Ja się tam nie obrażam o swoje, ale żeby skondensowane wystąpienie Wojciechowskiego nazwać ględzeniem? To po co go „GG” cytuje na stronie 6 jako autorytet jakiś?

Dla dopełnienia sprawy. Relacja z sesji Pawła Palicy po wyciśnięciu z niej informacji brzmi tak: „Była sesja o budżecie, przeciągnęła się do 3 godzin, dwóch ględziło najwięcej (Zygmański – w sumie 26 minut (15 – dyskusja; 11 – wnioski), Wojciechowski – 11 minut [błąd; tylko w dyskusji; a gdzie czas na składanie wniosków przez pana Andrzeja, który mi PP zaliczył?]. Był zabawny moment: Wojciechowski chciał dostać za darmo kalendarz. Jeden chciał, żeby ukrócić ględzenie. A przecież statut i tak je ogranicza – 5 minut na głos w dyskusji. Kurczę, interpelacja to chyba nie dyskusja? [racja; nie ma ograniczenia czasu w tym punkcie, potwierdzam wątpliwość PP; sobie odliczam 11 minut]. Przewodniczący rady popracuje nad komisją, która popracuje nad ograniczeniem ględzenia.” Skończyłem, tak wiernie oddać można to, co PP z najważniejszej sesji w roku napisał. Swobodnie zmieściłem to w dokładnie 67 słowach. A mistrz skrótu potrzebował aż około 350! Policzyłem! I kto tu jest wodolejem?

Swoja drogą, strasznie nędzna to relacja z najważniejszej sesji w roku, z której szeroka publiczność może się właśnie tyle dowiedzieć. Redaktorze Naczelny, nie wysyłaj już więcej do relacjonowania sesji tego wodoleja Palicy. Lepiej niech chodzi ktoś, kto potrafi streścić w tych samych 350 słowach, jaka było rzeczywiście istota spotkania. Albo niech napisze więcej, odżałuj Redaktorze parę złotych wierszówki. Choć z drugiej strony, może Paweł Palica rzeczywiście miał powód do frustracji i gorszej formy? Może przed sesją powiedziano mu, że „platfusy” wszystko sprawnie przygotowały i trzeba tylko przegłosować („Paweł, no problem, wszystko ustalone, godzina z okładem, przegłosują i idziemy na piwko, jak mamcię kocham!”), a tu przez „nygusy” zaplanowane przyjemności musiały poczekać. I stąd frustracja, że wodolejstwo ograniczyło piwolejstwo?

 

Świat to za mało, czyli dlaczego warto wąchać kwiatki

21 sty

To znowu ja, Adam Z.! Piszę, gdyż mam Weltschmerz… Po polsku mówiąc: świat mnie boli! Może słownikowa definicja „bólu świata” nie jest do końca adekwatna w moim przypadku? W końcu daleko mi do romantycznego bohatera Goethego… A jednak ból występuje w stopniu znacznym. No i skąd ten ból?

Weltschmerz

Ból egzystencji… Ja tego gościa nawet rozumiem.

Według mojej niefachowej i uproszczonej analizy wzmiankowany wyżej ból wziął się z nadmiaru bodźców docierających do mego mózgu. Jest on zewsząd atakowany lawinami nieprzydatnych do życia informacji, wiadomości błahych i niedotyczących mojej egzystencji, historii życia obcych mi ludzi, itp. Mam wrażenie, że w ciągu ostatnich 20 lat przeciętny Polak zatracił cechy, które wyróżniały go z tłumu Europejczyków, pędząc za postępem, zyskiem, dobrobytem. Zagubiliśmy gdzieś podczas wyścigu szczurów, w którym większość z nas ochoczo bierze udział, kreatywność, fantazję, ambicję, optymizm… Określenia, które definiowały przeciętnego Polaka w sposób, który był dla nas powodem do dumy, za który podziwiano nas na całym świecie. Nawet jeśli ten podziw był bardzo dyskretny i nie rzucał się nam w oczy.

Krótko mówiąc, poprzez nadmierne spłycenie naszej egzystencji i sprowadzenie jej wyłącznie do wymiaru zarobkowego, a w niektórych przypadkach wegetacyjnego, tracimy coś, co powodowało, że byliśmy „fajniejsi” niż inne nacje. Z telewizora ciągle słyszę, że gonimy „Zachód”, że w porównaniu do kraju X jesteśmy lepsi/gorsi, etc. Tylko czy dla codziennego życia ma to jakiekolwiek znaczenie? Wątpię. Pamiętam, jak dawno temu w roczniku statystycznym z końca lat 80. poprzedniego wieku znalazłem informację, że Polska jest największym na świecie producentem ziemniaków! Moja duma z bycia obywatelem tak wspaniałego narodu znacznie wzrosła po tym odkryciu i przez dobry tydzień chwaliłem się tym rodzinie i kolegom z przedszkola. Po czym zapomniałem o tym, gdyż nijak się to miało do moich ówczesnych ważnych spraw. Mam wrażenie, że ludzie nie mogący oderwać głów od kanałów informacyjnych i biznesowych, są na podobnym etapie jak ja, gdy rosła moja duma z polskiej kartoflowej potęgi. Tyle, że jeszcze sobie nie uświadomili, iż serwowana w nadmiarze papka informacyjna niczego im nie daje. Praca zajmuje im tyle czasu, że nie mają kiedy tego zauważyć.

Oczywiście, nie mam nic przeciwko uczciwej pracy. Pracowitość to cnota, tyle że niezbalansowana inną aktywnością przestaje nią być. Skądinąd uważam, że przez ostatnie lata namnożyło się nam w kraju mnóstwo leniwych pasożytów, a system prawny i socjalny tylko zachęca do bycia nierobem. W końcu państwo zawsze takiemu pomoże. Wystarczy, żeby spełnił „kryterium”, a mamona napłynie szerokim strumieniem. Z racji wykonywanego zawodu codziennie spotykam ludzi, którzy z chodzenia po różnych instytucjach pomocy społecznej uczynili prawdziwą sztukę, doprowadzając ją do perfekcji i osiągając dochody często przekraczające średnią krajową.

Znamienne jest, że większość ludzi parających się taką działalnością to osoby sprawne fizycznie, w sile wieku, zdolne do podjęcia prawie każdej pracy. Chorzy i emeryci po pomoc udają się rzadko, bo ciężko im przebrnąć przez sito „kryterium”. Mają przecież stały dochód z renty lub emerytury. Jeszcze bardziej znamienny jest fakt, że osoby korzystające z pomocy najwięcej narzekają. Życie ich pokrzywdziło i nie pozwala na rozwinięcie skrzydeł! Smędzą, że okrada ich własne państwo, a wszyscy dookoła to krętacze i złodzieje! O dziwo, takie osoby nie mają raczej problemów z otrzymaniem kredytu ratalnego, choć ściągalność kredytów w tej grupie społecznej sięga poziomu 30%. Obserwuję to na podstawie pism z sądów i od komorników, lądujących na moim biurku.

Chcecie przykładu? W jednej z gmin naszego powiatu (ok. 5500 mieszkańców) największy pracodawca prywatny zatrudnia około 600 osób. Przyznacie, że w skali gminy to bardzo dużo, prawda? W tej samej gminie Ośrodek Pomocy Społecznej utrzymuje lub dofinansowuje ok. 350 osób, będąc drugim największym „pracodawcą”, a raczej „zapomogodawcą”. Problem w tym, że ludzie otrzymujący pieniądze od OPS-u nie muszą nic robić, żeby je dostać,  ponieważ nie ma żadnego obowiązku podjęcia pracy po otrzymaniu zapomogi. Ponadto praktycznie nie ma kontroli nad tym, jak wydają otrzymane fundusze. Wolna amerykanka! Polska to piękny kraj. 8-)

Paradoksalnie, wiele osób żyjących na państwowych zapomogach ma świetne samopoczucie! Może nie powinno mnie to dziwić, skoro „zapomogowana” kasa jest podobna do przeciętnego wynagrodzenia na terenie Goleniowskiego Parku Przemysłowego, a pracować nie trzeba…? Czyli bardziej się to opłaca, niż pędzenie do roboty na trzy zmiany. A jeszcze na lewo można z „prac dorywczych” sporo wyciągnąć.  8-) Życie jednak jest piękne! Taki potrzebujący pomocy jegomość ma mnóstwo czasu na rozwijanie zainteresowań. Na kontakt z naturą i życie towarzyskie. Te dwie aktywności warto połączyć, spotykając się ze znajomymi w plenerze na drinku, co da więcej czasu na sen i regenerację zmęczonego organizmu. A drink poprawi krążenie, pobudzi wyobraźnię, dzięki czemu wzrośnie kreatywność tej części społeczeństwa! Powstaną nowe idee i ruchy filozoficzne. Nic, tylko podbijać Świat, wąchając kwiatki. Tak społeczeństwo odzyskuje utracone podczas wyścigu szczurów pozytywne cechy!

Więc po co moje narzekania? Bzdurne są i bezpodstawne, a ponadto mogłyby spowodować dyskomfort tak ważnej dla Narodu grupy społecznej. Całe szczęście, że nikt z tej grupy nie uznaje już słowa pisanego, poza SMSami, za formę przekazu informacji. Jeszcze by przeczytali i się na mnie obrazili…

W ten oto prosty sposób poprawiłem sobie humor znacząco i z nową energią przystępuję do następnego dnia. Bo w końcu ktoś na tych kreatywnych i aktywnych towarzysko musi zarobić…

Adam Zygmański

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Występy gościnne

 

Wnioski składane na IV sesji Rady Miejskiej dnia 16.01.2015

21 sty

1. Dołączam się do wniosku złożonego przez radną Halinę Nebratenko odnośnie garaży położonych na łuku ulicy Szkolnej, naprzeciw terenu „Orlika”. Właściwie po każdym deszczu stoi tam jedno wielkie bajoro na całej długości drogi gruntowej, przed wejściami do wszystkich garaży. Przed remontem ulicy Szkolnej tak jednak nie było. Teren ten wykorzystywano przez kilka miesięcy w trakcie remontu ulicy jako miejsce postoju i zawracania ciężkiego sprzętu budowlanego. Codziennie dziesiątki, może setki razy przejeżdżały tam wielotonowe koparki i spychacze, ubijając te kilkadziesiąt metrów żwiru. Woda nie wsiąka i stagnuje, uniemożliwiając dotarcie do garaży. Ładnie uporządkowano przyległy trawnik. Jeżeli właściciele nie będą mogli parkować swoich samochodów na poboczu żwirówki, bo stoi tam woda, zaparkują na suchym trawniku, bo jest on położony wyżej, niż pobocze. Cała sytuacja to ewidentnie skutek uboczny prowadzonego remontu. Jego wykonawca powinien naprawić szkody po sobie.

2. Na terenie dokładnie przyległym do wspomnianego w poprzednim wniosku, wzdłuż ściany szczytowej garaży wiedzie ścieżka, którą codziennie setki pracowników IKEI (dawniej Swedwood) przechodzi do i z pracy, a mnóstwo dzieci do i ze Szkoły Podstawowej Nr 2. To oczywiście nie jest żadna publiczna droga, ale po prostu skrót wykorzystywany już od wielu lat. Za każdym razem, gdy Dyrektor OSiR Łukasiak zagradzał teren Orlika płotem, był on w tym miejscu rozbierany przez „nieznanych sprawców” niemal od razu, po kilku dniach. Przejście to, choć rzeczywiście ruchliwe, nie jest utwardzone, zatem są tam kałuże po każdym deszczu, jest często grząsko. Jest też nierówno, bo „dobrzy ludzie” położyli tam trochę połamanych płyt betonowych. Poza tym jest tam wieczorem kompletnie ciemno, zatem i nogę złamać łatwo, i wpaść do kałuży. Nie wiem, czyj jest ten teren: albo prywatny, w ramach działki z garażami, albo gminny. Corocznie na wiosnę PGK uprząta to przejście, wywożąc parę przyczep śmieci. Wypadałoby się zdecydować, czy jest tam droga, czy nie. Jest to przejście na pewno potrzebne, znacznie skracające drogę. Jeżeli zadbałoby się o choćby prowizoryczne, ale porządne utwardzenie żwirem i postawiło latarnię lub dwie, mieszkańcy uzyskaliby w tym miejscu miasta bardzo pożyteczny ciąg pieszy.

3. Jeszcze jedna sprawa dotycząca prawie tego samego terenu. Konkretnie chodzi mi o obszar „Orlika”, na którym gmina wiosną 2012 roku wycięła 79 drzew, moim zdaniem bez potrzeby. Zgodę na to wydało Starostwo Powiatowe w roku 2011, w tej samej decyzji nakazując gminie nasadzenie 90 nowych drzew. Od tego czasu minęło kilka lat, a tych drzew ciągle nie ma. Proszę o odpowiedź, jakie są i będą losy decyzji powiatu i czy drzewa na „Orliku” się wreszcie pojawią.

4. Na wielu obszarach miasta Goleniowa ustanowione zostały zakazy poruszania się pojazdów o dopuszczalnej masie całkowitej przekraczającej 2,5 tony. Wiemy o tym, choćby z mediów, ale przede wszystkim z własnych obserwacji, że zakazy te są często naruszane. Mieszkając na ul. Szkolnej mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że obecnie przejeżdża przez nią codziennie co najmniej kilkadziesiąt TIR-ów, nie wspominając już o innych pojazdach powyżej 2,5 tony. Straż Miejska podaje, że kontroluje sytuację poprzez prowadzenie monitoringu. Że współpracując z Komendą Powiatową Policji ściga sprawców wykroczeń, prowadzi też działania prewencyjne, ostrzegając przez CB radio kierujących pojazdami ciężarowymi przed wjazdem do centrum miasta. Uważam, że sytuację można poprawić prościej, zadawalając zarówno mieszkańców, jak też kierujących. Postępowanie większości kierowców, szczególnie tych spoza naszej gminy, nie wynika przecież z chęci popełniania wykroczeń. Sygnalizują oni często, że brak jest odpowiedniej wczesnej informacji o istniejących zakazach. Postulują, by wprowadzić znaki informujące o obowiązujących zakazach kilka kilometrów przed wjazdami do miasta z każdego kierunku. Dałoby to szanse kierowcom ciężkich pojazdów na wybranie trasy alternatywnej. Jeżeli natomiast już do miasta wjadą, mają małe możliwości zawrócenia i uniknięcia popełnienia wykroczenia.

5. W Kliniskach Wielkich znajduje się zbiornik wodny, oficjalnie nazywany zbiornikiem przeciwpożarowym. Tak naprawdę jest to zwykła sadzawka, nieogrodzona glinianka, do której dostęp mają wszyscy. Także i miejscowe dzieci, dla których jest to świetne miejsce do zabawy. Zimą bardzo łatwo tam o wypadek, jeżeli powierzchnia zamarznie. Mieszkańcy Klinisk sygnalizują, że zbiornik ten należy ogrodzić.

6.  Odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców w naszej gminie reguluje uchwała Nr XXVI/306/12 Rady Miejskiej z dnia 28 listopada 2012 r. w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi oraz ustalenia stawek opłat na obszarze Gminy Goleniów. Stawka opłaty za odpady selekcjonowane z nieruchomości zamieszkałych wynosiła 14,03 zł, a nieselekcjonowane 18,00 zł miesięcznie. Od 01.01.2014 r. stawki zostały zmienione i wynoszą odpowiednio 12,00 i 16,00 zł. Różnica w wysokości obu stawek jest istotna, bo prawie 30%. Właściciele nieruchomości indywidualnie lub podmioty administrujące nieruchomościami wybierają jedną ze stawek, składając oświadczenie. Uchwała nie określa sposobu weryfikacji oświadczeń, deklarujących selekcjonowanie lub jego brak. Czy zatem dokonuje się weryfikacji oświadczeń? Kto, kiedy i w jaki sposób ją prowadzi?* Czy w wyniku kontroli stwierdzono dotychczas przypadki składania nieprawdziwych oświadczeń, ile i jakie były tego konsekwencje? Uchwała działa już 2 lata i czas ten na pewno pozwala na dokonanie takich podsumowań.

* W tym miejscu Przewodniczący Łukasz Mituła próbował mi przerwać składanie wniosku słowami: – Niech Pan niczego tu nie insynuuje, Panie radny. Odpowiedziałem mu, że ja niczego nie insynuuję, próbuję tylko zadać konkretne pytania. Ciekawe swoją drogą, co moje pytanie mogło insynuować?

Odpowiedzi na moje wnioski

 

Odpowiedzi na moje wnioski z III sesji Rady Miejskiej 19.12.2014

17 sty

Moje wnioski z III sesji

Odpowiedź na wnioski nr 1 i 3

Mój komentarz:

Cieszę się bardzo, że wniosek nr 1 został potraktowany poważnie, a prace nad ujednoliceniem BIP-u już trwają. Zapowiedziany podział na lata, w których uchwały przyjęto, i tak wymaga jednak sprawnej wyszukiwarki bądź jakiegoś skorowidza. Inaczej, dysponując tylko tytułem uchwały lub nawet samym głównym jej tematem, będzie bardzo trudno coś znaleźć. Mam nadzieję, że szybko będzie można skorzystać z dobrodziejstwa znalezienia wszystkich lokalnych aktów prawa bez jakiejś tajemnej wiedzy na ten temat.

Poniżej załączam artykuł z „Gazety Goleniowskiej” z dnia 06 lutego 2015 r., odnoszący się do losów mojego wniosku.

Śladem mojego wniosku Gazeta Goleniowska, 06.02.2015

Śladem mojego wniosku
Gazeta Goleniowska, 06.02.2015

Nieco inaczej jest z wnioskiem nr 3. Powinienem klepnąć się we własne piersi i przeprosić. Taka inicjatywa rzeczywiście już była realizowana w poprzedniej kadencji. Nawiasem mówiąc, kiedy poruszałem ten temat jeszcze przed złożeniem mojego wniosku w rozmowach z kilkoma „starymi” radnymi, z dużą niepewnością odsyłali mnie do strony www gminy twierdząc, że „to już chyba jest publikowane”. Jednak zbyt mocno oklepywać się nie będę i dużych wyrzutów sumienia nie czuję. A to dlatego, że naprawdę szukałem na stronie www tych wniosków i odpowiedzi. Nieskutecznie, o czym właśnie opowiem.

Otóż na stronie www naszej gminy wkradł się pewien, hm, bałagan. Tak jakby oddzielnie prowadzono samą stronę, a oddzielnie Biuletyn Informacji Publicznej, do którego wchodzi się poprzez nią. Odwiedzający stronę główną widzi na niej przede wszystkim kilka zakładek, opatrzonych tytułami. Na przykład u samej góry jest zakładka „Samorząd”, a w niej wejście „Rada Miejska”. Tam właśnie zabłądziłem szukając, i cóż spotkałem? Takie oto zagadnienia: 1) „Skład osobowy RM” – odsyłacz do BIP, a w nim zdjęcie… wszystkich radnych poprzedniej kadencji, wraz z listą ich nazwisk. 2) „Przyjęcia interesantów” – odsyłacz do BIP, a w nim… nic. 3) „Najbliższe posiedzenia” – odsyłacz do BIP, a w nim… oczywiście informacja o wszystkim, co działo się w poprzedniej kadencji. 4) „Komisje” – oczywiście odsyłacz do BIP, a tam składy komisji poprzedniej kadencji. 5) „Uchwały” – jasne, że odsyłacz do BIP, a tam jak zwykle wszystko stare (zresztą tak właśnie, jak opisałem to w moim pierwszym wniosku). 6) „Podsumowanie kadencji” – wchodzimy, otwieramy – jest! Podsumowanie kadencji… 2006-2010. Wszystko, więcej nie ma.

(Na marginesie: czegoś takiego mniej więcej spodziewałem się po Burmistrzu Krupowiczu odnośnie rozliczenia kadencji 2010-2014, pisząc stary felieton „Kończ Waść, wstydu oszczędź”. Nie samej listy inwestycji z fotkami, lecz rzetelnego pokazania całego czteroletniego działania w różnych aspektach działania gminy. Możecie zatem sami, Drodzy Czytelnicy, porównać oba sposoby rozliczenia się z działania władzy samorządowej. Wasza wola, który się Wam bardziej podoba.)

Po dygresji wracam do głównego wątku. Nie ma na stronie głównej żadnej zapowiedzi, że to wszystko wyżej opisane to jakieś archiwalia. Pomyślałem sobie prostodusznie, że poprowadzono mnie za rękę prościutko do całej prawdy. Skoro wywalono do kosza wszystkie uchwały RM sprzed 2006 roku, to może i te interpelacje wraz z odpowiedziami też już są na śmietniku? Skąd ja, średnio sprawny poszukiwacz internetowy, miałem wiedzieć, odsyłany co chwila do staroci w BIP-ie, że w tym samym BIP-ie mam jednak poszukać oddzielnie wniosków i interpelacji?

No i tam, wchodząc specjalnie przez małą ikonkę „BIP” w prawym górnym rogu, można ponownie dotrzeć do zakładki „Rada Miejska”. Tu wreszcie króluje teraźniejszość i bieżąca informacja. W chwili składania przeze mnie wniosku trzeba było tylko wleźć w tytuł „Poprzednie kadencje”, skąd już dwa wejścia poprowadziłyby mnie osobno: 1) do zakładki „Interpelacje, wnioski i zapytania radnych” – tu nazwisko po nazwisku rejestr listuje wnioski „starych” radnych, cytując je dosłownie, dając także odnośniki do skompresowanych skanów udzielonych odpowiedzi; 2) do zakładki „Interpelacje, wnioski i zapytania radnych – odpowiedzi” – tu zaś inaczej, w podziale na sesje, posiedzenia komisji, itp., dalej zaś same numery pism, które nadawano odpisując radnym. Żadnych nazwisk, same numerki bez tytułów czy innego opisu. Wchodzę w dowolny numerek, rozpakowuję skan, otwieram – i właśnie dowiaduję się, czego dotyczy to pismo i komu odpowiada. Poezja !

Po co ta druga zakładka, bez żadnej szansy na odnalezienie czegokolwiek, skoro w pierwszej już wszystko raz zostało podane kawa na ławę? Nie mnie pytajcie. Ja tylko konstatuję bałaganik i brak koordynacji między stroną www a BIP-em. Czy ktoś tego pilnuje? Czy leci z nami pilot?

Moje wnioski z III sesji

Odpowiedź na wniosek nr 2

Mój komentarz:

W świetle obowiązującego prawa Burmistrz ma rację. Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe w art. 6 stwierdza:

„2. Organy państwowe, przedsiębiorstwa państwowe i inne państwowe jednostki organizacyjne oraz organizacje spółdzielcze są obowiązane do udzielenia odpowiedzi na przekazaną im krytykę prasową bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu miesiąca.

3. Przepis ust. 2 stosuje się odpowiednio do związków zawodowych, organizacji samorządowych i innych organizacji społecznych w zakresie prowadzonej przez nie działalności publicznej.”

Burmistrz mi odpowiedział jasno: będzie odpowiadał na krytykę prasową, gdy taka zostanie mu przekazana. Czyli szanując prawo. Prawo troszkę nieświeże wprawdzie, z innej epoki, pełne zapisów o „państwowych jednostkach organizacyjnych”, „przedsiębiorstwach państwowych”, „organizacjach spółdzielczych”, „radach narodowych”, „Głównym Urzędzie Kontroli Publikacji i Widowisk” czy innych reliktach „słusznie minionego okresu”, nieznanych już większości obecnie żyjących Polaków. Przecież to nie Burmistrza wina, że Sejm nie zabrał się od roku 1984 do stworzenia nowych regulacji w tej dziedzinie, łatając ustawę jak starą kapotę 24 nowelizacjami do dnia dzisiejszego. Duch tamtej epoki drzemiąc spokojnie w zmurszałych artykułach ustawy, w trakcie już 30-letniego snu przespał zmianę ustroju, demokratyzację sfery społecznej, pojawienie się prawdziwej samorządności w dzisiejszym rozumieniu, wzrost znaczenia mediów w naszym życiu, pojawienie się Internetu, przepisów o dostępie do informacji publicznej, standardów europejskich w kontaktach władzy z obywatelami, i wszystkie inne drobiazgi. Ba, gdyby się ten duch właśnie obudził, zapewne nie wiedziałby nawet , że samochody się dziś kupuje, a nie dostaje na talony, nie ma już kartek na mięso, a pomarańcze i cytryny leżą na każdym straganie.

Jak więc rozumiem, Burmistrz będzie dochowywał wierności tym standardom reakcji na krytykę mediów, które obowiązywały sekretarza gminnego jedynej słusznej partii. Tamtemu musiał ktoś przysłać „Trybunę Ludu” czy jakiś inny „Zielony Sztandar”, żeby sprawa nabrała mocy urzędowej. Tak też i nasz wybraniec poczeka, bo skąd przecież ma wiedzieć, co pisze lokalna prasa? Czytać obowiązku nie ma! Jakieś tam marudzenia o szacunku dla czytających, kontakcie władzy z mieszkańcami, kryształowej przejrzystości i pełnej jawności to niepotrzebne bicie piany. A że poprzednia władza była nadwrażliwa i nerwowo chwytała za pióro nie żądając przysyłania sobie niczego? Jej sprawa… Odpowiedź upewniła mnie, że działania Burmistrza w tej sferze (a raczej ich brak) to nie przypadek, a podejście systemowe. I że zmiany nie będzie.

Niech zatem piszący lub czytający „Gazetę Goleniowską”, Puls Goleniowa”, „Nowiny Goleniowa i Nowogardu”, a nawet „Wiadomości Pszczelarskie” przyjmą to do wiadomości. Jeżeli mają zamiar dowiedzieć się, co Burmistrz myśli o wyrażanej w tych periodykach krytyce, wystarczy wyciąć tylko artykuł (żadne kserowanie! – sfałszować można dziś wszystko!), wsadzić w kopertę, nakleić znaczek i wysłać na adres: Burmistrz Gminy Goleniów Robert Krupowicz, Plac Lotników 1, 72-100 Goleniów.  O to właśnie mi chodziło i tego się chciałem tylko dowiedzieć. Dziękuję.

 

Remanent z wyborów, czyli afera nikomu nie na rękę

06 sty

Został mi zaległy temat wyborczy, do którego podchodziłem ostrożnie, jak pies do jeża. Bo może będzie nieatrakcyjny? Bo zastrzeżony dla poszukiwaczy prawdy? Ostrzegam: to wyjątkowo długie czytanie; skarga, którą złożyłem jako pełnomocnik KW„Nasz Goleniów Nasza Gmina” Komisarzowi Wyborczemu w Szczecinie 6.11.2014 r. ma w papierze 10 stron formatu A4. Trudny to tekst, często odwołujący się do przepisów prawa. Trzeba śledzić w nim uważnie fakty, których jest dużo, wynikając piętrowo jeden z drugiego. A poza tym można powiedzieć zniechęcająco, że to afera o dość urzędniczym charakterze. Tyle co do zniechęcania Czytelników. Z drugiej zaś strony skarga ta jest bardzo pouczająca, bo pokazuje, jak błąd poprawiany kolejnymi błędami prowadzi do naruszeń prawa. Uchyla też nieco drzwi „kuchni” wyborów, w której czasami pichcą się dania bardzo niejadalne. Jeszcze ciekawsze jest to, jak opisana w skardze afera była niemal wszystkim nieporęczna. Nawet w gorącym okresie kampanii wyborczej nie pokuszono się o jej wykorzystanie dla czyichkolwiek celów politycznych. Rzadkość niebywała, ale spróbuję ją wyjaśnić.

Zastanawiałem się długo, czy warto pokazywać „odgrzewanego kotleta”, lecz przekonało mnie zdanie znajomego prawnika: „Pismo wraz z odpowiedzią jak najbardziej należy opublikować. Jestem za pełną jawnością działań wszystkich organów i takie upublicznienie wszystkich faktów spowoduje, iż na przyszłość będzie ciężko coś zamieść pod dywan.” Zachęcony w ten sposób zdecydowałem się najpierw dla mniej cierpliwych przedstawić streszczenie zdarzeń, opatrzone moim komentarzem, następnie zaś (innym kolorem czcionki – niebieskim) tekst dokumentu i oryginalną odpowiedź Komisarza Wyborczego. Żeby było kawa na ławę, a cierpliwsi i bardziej ciekawi szczegółów mogli się przekonać, czy mam rację.

Edyta Guzikiewicz (z prawej) Zdjęcie: 24hkurier.pl

Edyta Guzikiewicz (z prawej)
Zdjęcie: 24hkurier.pl

Najpierw należne Czytelnikom wyjaśnienie, cóż to za funkcja, którą sprawuje jedna z głównych bohaterek tej historii – Urzędnik Wyborczy Gminy. Otóż w naszym kraju, jak w każdym demokratycznym, prawie co roku odbywają się jakieś wybory, czasami niejedne. Ich obsługę administracyjną w gminach zawsze zapewnia burmistrz, z reguły poprzez swego pełnomocnika, Urzędnika Wyborczego. Zasady współpracy Urzędnika z Krajowym Biurem Wyborczym określa porozumienie zawierane pomiędzy burmistrzem a kierownikiem Delegatury KBW. W praktyce funkcjonuje on stale, a zwyczajowo tę rolę powierza się Sekretarzowi Gminy. Interesujące jest, że część czynności organizacyjnych wykonuje w imieniu KBW (z którym ma odrębną umowę i za jej wykonywanie przed nim odpowiada), część zaś w imieniu burmistrza, w ramach codziennych obowiązków.

Osoba ta ma być w dziedzinie wyborów alfą i omegą. Z Urzędnikiem kontaktują się organy wyborcze, np. wojewódzki Komisarz Wyborczy, Gminna Komisja Wyborcza, komisje obwodowe (które spotkacie w trakcie wyborów w poszczególnych lokalach), pełnomocnicy komitetów wyborczych, do niego trafiają wszystkie kierowane do gminy pisma, dokumenty czy zalecenia organów wyborczych. W imieniu burmistrza Urzędnik Wyborczy odpowiada za powoływanie obwodowych komisji wyborczych, w szczególności za zorganizowanie i przeprowadzenie publicznego losowania ich składów i pierwszych posiedzeń, niekiedy za ich szkolenie. Gromadzi całą dokumentację wyborczą, prowadzi wszelkie rejestry, przekazuje dokumenty do archiwizacji, śledzi zmieniające się często przepisy. Zapewniam: jest co robić nawet gdy wyborów nie ma, a już w ich trakcie jest to osoba o roli nie do przecenienia.

Cóż zatem przydarzyło się naszemu Urzędnikowi Wyborczemu, Pani Edycie Guzikiewicz, w ostatnich wyborach samorządowych? Drobiazg, błąd przy powoływaniu Obwodowych Komisji Wyborczych. W konsekwencji skutkujący, jak wyliczyłem mam nadzieję dokładnie, 8 naruszeniami przepisów rangi ustawowej, doliczając 15 naruszeń przepisów niższej rangi. Tego błędu nie poprawiono we właściwy sposób do końca wyborów. Lecz po kolei i ab ovo.

Przed ostatnimi wyborami, jak zwykle, komitety wyborcze zgłosiły do obwodowych komisji wyborczych więcej kandydatów niż ustawowe składy maksymalne. Trzeba było przeprowadzić publiczne losowanie wszystkich 23 OKW. Prowadząca je 22.10.2014 r. Edyta Guzikiewicz stwierdziła, że wszyscy kandydaci uprawnieni są do udziału w losowaniu. Komisje powołano o dzień spóźnioną uchwałą Gminnej Komisji Wyborczej 27.10.2014 r. Jednak po 2 dniach GKW bez uzasadnienia anulowała składy pięciu obwodowych komisji: nr 1, 16, 18, 20 i 21. Ponowne losowano je 30.10.2014 r. Urzędnik Wyborczy jako przyczynę podała błędy popełnione przez nią przy rejestracji kandydatów jednego z komitetów, przez co pierwotnie losowano także niektóre osoby nieuprawnione. Stwierdziła, że przyjęła jakoby zgłoszenie 5 kandydatów od osoby nieupoważnionej. Później miał potwierdzić je właściwy pełnomocnik, lecz tego nie zrobił. Pomyłkę zauważyła już po powołaniu komisji 27.10.2014. Sposób naprawy błędu określił szczeciński Komisarz Wyborczy,  ulepszając go zresztą po uwagach pełnomocników komitetów: przywrócić pierwotne składy komisji obwodowych nr 1, 16, 18, 20 i 21; uznać za nieważne zgłoszenia osób, które nie powinny do nich kandydować; uzupełnić składy losując spośród osób niewylosowanych; podjąć przez GKW uchwałę o powołaniu nowych składów tych 5 komisji.

Losowania dokonano i wydawało się, że sprawa błędu jest zakończona. Na szczęście, bo zbliżał się termin przeprowadzenia pierwszych spotkań i szkoleń komisji (05.11.2014 r.), a tu jeszcze nie wysyłano zawiadomień. Wszystkim ulżyło, bo błąd groził terminowemu wykonaniu tych czynności wyborczych. Lecz GKW niespodziewanie zniekształciła tryb działania nakazany przez Komisarza. Najpierw 30.10.2014 r. wyprowadziła ze składów OKW nr 16, 18, 20 i 21 nieprawidłowo zgłoszonych, bez komisji nr 1. Protokół GKW stwierdza kłamliwie, że Komisarz nakazał skreślenie nieprawidłowo zgłoszonych z komisji nr 16, 18, 20 i 21 (bez nr 1!), choć na losowaniu wszyscy słyszeli co innego. Dzień później GKW uzupełniła komisje nr 16, 18, 20 i 21 o nowo wylosowane do nich osoby. A co  OKW nr 1?

Jeszcze 30.10.2014 wszyscy publicznie słyszeli o nieprawidłowo zgłoszonej osobie do składu OKW nr 1, widzieli losowanie przeprowadzone w tej sprawie. Jak zniknęła i kto ją zgubił? Ile było zarejestrowanych niepoprawnie: 4 czy 5? Tajemnicę wyjaśnia protokół posiedzenia GKW z dnia 31.10.2014 r. To Burmistrz unieważnił losowanie składu OKW nr 1 twierdząc, że ta czynność była zbędna, bo osoby błędnie zgłoszonej nie wylosowano – nic się więc nie stało. Podważył tym tryb nakazany przez Komisarza, stając ponad nim. Ignorując prawo i nakaz Komisarza uznał, że losowanie było zbędne z powodów „zdroworozsądkowych”, a dopuszczenie do udziału w nim kogoś nieuprawnego to drobiazg niegodny poprawienia.

Członkowie GKW jakby proroczo przewidzieli i z góry zaakceptowali argumentację Burmistrza, podejmując jeszcze poprzedniego dnia uchwałę, nie uwzględniającą OKW nr 1. Polecenie Komisarza Wyborczego uznali za mniej ważne od przyjętej „na wiarę”, ustnie przekazanej przez Urzędnika Wyborczego decyzji Burmistrza. Ten zaś wymusił na GKW swoje zamiary, stawiając się także ponad nią. Dokumenty sankcjonujące dokonane działania opublikowano w BIP-ie gminy w pokrętny sposób, by ukryć popełnione błędy i ich autorów.

Tyle faktów. Jako pełnomocnik Komitetu Wyborczego, ale także jako były Urzędnik Wyborczy, uczestniczący w organizacji ok. 20 wyborów, uznałem złożenie skargi Komisarzowi Wyborczemu w Szczecinie za swój obowiązek. Nakazuje to powaga wyborów. Jak łatwo nią manipulować, mogliśmy obserwować już po wyborach, które różni politycy beztrosko nazywali „sfałszowanymi”. Nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy komuś tak prosto przechodzą przez gardło kryminalne zarzuty tam, gdy trzeba jasno mówić o nieudolności, wręcz nieudacznictwie organów odpowiedzialnych za nadzór nad wyborami. O błędach, ale tylko błędach. Czym innym jest intencja dokonania oszustwa, czym innym zaś popełnianie pomyłki, niewiedza, niekompetencja. Wiem jak wszyscy, że wołający o fałszerstwie dobrze to rozumieją. Lecz ile złego mogą narobić, podpalając świat i wypaczając znaczenie faktów – tego boję się najbardziej. Tym bardziej uważam za konieczne otwarte piętnowanie pomyłek. Ich ukrywanie stwarza krzykaczom otwarte pole do popisu.

Komisarz Wyborczy sędzia Jacek Szreder Zdjęcie: Agencja Gazeta

Komisarz Wyborczy sędzia Jacek Szreder
Zdjęcie: Agencja Gazeta

Nie liczyłem na to, że Komisarz Wyborczy w Szczecinie skargę sprawiedliwie rozpatrzy. Jak to ujął mój wspomniany kolega prawnik: „Komisarz do jakiegoś stopnia też miał związane ręce, bo ustawodawca nie przewidział idiotycznych działań Ślepaczka i chyba Szreder nie wiedział, co z tym zrobić.” Rzeczywiście, wolał sprawę zlekceważyć, tłumacząc się zbyt dokładnym pokazaniem naruszeń przeze mnie. Miał przy wyborach niejedno na głowie, zapewne większej rangi niż jakieś tam błędy Urzędnika Wyborczego czy arogancja Burmistrza. Tylko zwracam dyskretnie uwagę, Panie Komisarzu, że ich postępowanie godzi w powagę Pańskiej funkcji. Reprezentując Krajowe Biuro Wyborcze, nadzoruje Pan Gminną Komisję Wyborczą. Jak się okazuje, w praktyce dowodzoną przez Burmistrza i Urzędnika Wyborczego. Może w trakcie „przeprawy przez bród” koni się nie zmienia, ale już po niej… Kontrola chyba jest tu sprawowana, wnioski się wyciąga? Ot, naiwność. Zadziałała zasada unikania smrodu: trzymajmy się kupy, kupy nikt nie ruszy.

Lecz składając skargę Komisarzowi, wysłałem ją także do wiadomości kilku innym adresatom. W kolejności alfabetycznej, dostali ją: Burmistrz Gminy Goleniów, Gazeta Goleniowska. Tygodnik Powiatowy, Nowiny Goleniowa i Nowogardu. Tygodnik, Puls Goleniowa. Bezpłatna Gazeta Regionalna. A teraz niealfabetycznie, oto co wspomniani adresaci z nią zrobili.

Burmistrz Robert Krupowicz Zdjęcie: radioszczecin.pl

Burmistrz Robert Krupowicz
Zdjęcie: radioszczecin.pl

Burmistrz nic, ale na niego też nie liczyłem. A co, zapytacie, może miał się ochoczo uderzyć we własne piersi, przyznać do błędów, ukarać podległego Urzędnika Wyborczego? W ogniu walki wyborczej, pod ostrzałem ciężkich dział przeciwników? Nie przesadzajmy, nikt tak znowu mocno nie strzelał. Po mojemu zaś, otwarte mówienie prawdy mogło mu przydać szacunku wyborców. Przynajmniej tych wierzących w potrzebę uczciwego naprawiania błędów. Zaś rzetelne rozliczanie swoich ludzi z roboty to normalna szefowska powinność.

Nie liczyłem na reakcję Nowin Goleniowa i Nowogardu i się nie pomyliłem. Nie ich profil, nie ich temat. Po co więc im skargę posłałem? A czemu nie, może jednak materiał nadałby się im do wykorzystania? Nie mogłem ich z góry dyskryminować.

Myślę, że zareagowałby Puls Goleniowa, któremu przydałby się zapewne każdy dodatkowy materiał, pokazujący wady „pontyfikatu” Burmistrza Krupowicza. Redakcja ta nie bawiła się w kampanię w jedwabnych rękawiczkach: walka polityczna to batalia na kije i kastety. Jednak im afera szybko przestała być na rękę, gdy została nazwana „aferą Ślepaczka” (o czym za chwilę). Poprzednio radnego SLD, jednoznacznie sympatycznego linii tej redakcji. Co jak co, ale rozdmuchiwać aferę, w której uczestniczył nasz człowiek – to już nie w stylu tej redakcji.  Ich strata; moim zdaniem napisanie o sprawie dałoby im niepowtarzalną okazję do pokazania prawdziwej roli Pana Ślepaczka – zaledwie posłańca, a nie demonicznego krzywdziciela niewinnej, acz naiwnej Pani Urzędnik Wyborczej.

Dochodzę wreszcie do Gazety Goleniowskiej, a właściwie do jedynego piszącego o niniejszej sprawie, czyli redaktora Cezarego Martyniuka. Ten miał dopiero problem! Przy jego bogobojnym stosunku do Burmistrza Krupowicza, prezentowanym na przestrzeni kilku już lat – jak podejść do tej żaby. Toż człowiek Pana Burmistrza błaźni się wprost na jego oczach, kalając dobre imię pryncypała. Redaktor był obecny na publicznym losowaniu 30.10.2014 r., kiedy nieszczęsny grzech pierworodny Urzędnika Wyborczego Edyty Guzikiewicz ujawnił się światu w całej krasie. Przyznać trzeba, że sprawy nie zmilczał. Napisał o niej natychmiast nie tylko w macierzystej Gazecie Goleniowskiej 31.10, ale także i w Kurierze Szczecińskim. Opisał rzetelnie to, co dotąd było wiadome, obarczając winą Panią Urzędnik.

Radny Robert Ślepaczek Zdjęcie: gazetagoleniowska.com

Radny Robert Ślepaczek
Zdjęcie: gazetagoleniowska.com

Ale także 31 października pojawiło się atrakcyjne koło ratunkowe, z którego skrzętnie redaktor skorzystał. Odkrył mianowicie, kto Pani Edycie tak zabełtał błękit w głowie. Tego samego dnia poinformował mnie telefonicznie, że to Robert Ślepaczek przyniósł Pani Edycie felerne zgłoszenie, niby w imieniu KW PiS. Tematu nie podjąłem, bo cóż to za różnica, kto był listonoszem? Niczego nie mógł jej narzucić, sama mogła sprawdzić wszystkie okoliczności podejrzanego zgłoszenia. I nie mogę zrozumieć, czemu tego nie zrobiła. Literki PiS z SLD trudno pomylić, tym bardziej znając osobiście zgłaszającego. W Ślepaczka hipnotyzującego biedną ofiarę nie uwierzę, zapewne brutalnej siły wobec niej także nie użył. Jednak odkrycie posłańca spowodowało, że już w kolejnym numerze GG z 07.11 afera przeistoczyła się w „aferę Ślepaczka”. Pani Edyta usunęła się w cień, stając się właściwie pokrzywdzoną przez podstępnego, znanego z perfidii politycznego manipulatora. A GG już nie musiała więcej pisać o kolejnych faktach serialu, w którego pierwszym odcinku Pan Robert zagrał drugoplanową rólkę, a w dalszych już się nie pojawił. Co za ulga: nie tylko udało się zadośćuczynić rzetelności dziennikarskiej, ale jeszcze przenieść punkt ciężkości na wrogów popieranego Burmistrza. Szacun, Cezary.

Krzysztof Sypień Zdjęcie: radioszczecin.pl

Krzysztof Sypień
Zdjęcie: radioszczecin.pl

Byliby to już wszyscy, którym dałem skargę do wiadomości. Lecz nie do końca. Został przecież własny komitet „NGNG”. Jego pełnomocnik (ja!) namęczył się setnie, żeby połączyć ze sobą zdarzenia, poszukać przewin i naruszeń przepisów. I co? Mielibyśmy sami nie poinformować publicznie o odkryciach? Głupotą byłoby nie skorzystać. Przecież mieliśmy stronę internetową, która do tego celu świetnie by się nadała. Wprawdzie nasz lider, kandydujący na burmistrza Krzysztof Sypień postawił z góry na kampanię unikającą agresji wobec kontrkandydatów, lecz tu okazja sama właziła w ręce. Jakaż to agresja – przedstawić potknięcia przeciwników. Jeśli mogłoby to pomóc naszemu kandydatowi, osłabiając przeciwnika, warto było próbować. I tak też uzgodniliśmy między sobą. Krzysztof po krótkiej dyskusji powiedział „tak” i zgodził się przekazać skargę do wiedzy publicznej. Jako zawiadujący stroną www miał dopilnować publikacji, a ja oczywiście przekazałem mu materiał do rąk własnych. 

Hej, Czytelnicy, czy któryś z Was wchodząc na naszą stronę widział tam skargę do Komisarza Wyborczego? Prawda, ja też nie. Widocznie ładunek agresji wobec kandydata Krupowicza był jednak tak wielki, że ostrożny taktyk Krzysztof Sypień przemyślał sprawę ponownie. Wprawdzie nie poinformował innych członków Komitetu o swoich wnioskach z przemyśleń, ale to akurat okazało się u niego normą. Lojalność wobec politycznych przyjaciół nie stanowi mocnej strony jego charakteru. Mocną zaś jest daleko posunięta samodzielność w realizowaniu własnych politycznych priorytetów, nawet gdy daleko różnią się od wcześniej ustalonych z całą grupą. Furda interes grupowy, kiedy rację ma zawsze Wódz i jego biznes. Szkoda, że akurat z tej strony Krzysztofa nie znaliśmy, zanim uczyniliśmy go Wodzem.

I to już naprawdę koniec. Jeżeli ktoś doczytał aż do tego miejsca, pewnie ma w ustach gorzki smak. To smak gorzkiej prawdy, która była wszystkim nie w smak. Od której odwrócili się plecami nawet ci, którzy pozornie mieliby korzyść z mówienia o niej. Z ilu takich gorzkich, wypluwanych z obrzydzeniem pigułek składa się nasza codzienność? Pewnie jest ich bez liku. Ale tą obejrzałem sobie dokładnie z bliska. Wziąłem pod lupę, opisałem, owinąłem w papier, a nawet podsunąłem na talerzu tym, którzy powinni podjąć jakieś działania. A teraz jest mi tylko smutno.  

Obiecana oryginalna treść skargi:

Ireneusz Zygmański

Pełnomocnik

Komitetu Wyborczego Wyborców

„Nasz Goleniów Nasza Gmina”

Ul. Szkolna 35/2

72-100 Goleniów

Goleniów, 06.11.2014 r.

                                                                       Szanowny Pan Jacek Szreder

                                                                       Komisarz Wyborczy w Szczecinie

                                                                       Ul. Jana Matejki 6B

                                                                       71-615 Szczecin

Dotyczy: nieprawidłowości w powoływaniu obwodowych komisji wyborczych

Szanowny Panie Komisarzu,

Zwracam się do Pana ze skargą na działanie Gminnej Komisji Wyborczej w Goleniowie w trakcie powoływania obwodowych komisji wyborczych. Proszę też o podjęcie interwencji w trybie nadzoru. Nieudolne i obarczone błędami działanie Urzędnika Wyborczego, reprezentującego Burmistrza Gminy, doprowadziło w trakcie współpracy z GKW w tym zakresie do szeregu naruszeń prawa oraz zagrożenia prawidłowego działania obwodowych komisji wyborczych. Poniżej przedstawiam stan faktyczny i stwierdzone przeze mnie nieprawidłowości.

1. Komitety wyborcze zgłosiły w Gminie Goleniów kandydatów do obwodowych komisji wyborczych w terminie ustawowym w ilości przekraczającej w każdym wypadku składy maksymalne. Konieczne było przeprowadzenie losowania, o którym mowa w art. 182 § 7 kodeksu wyborczego, składów wszystkich 23 komisji obwodowych. Jak mówi wspomniany przepis, przeprowadza je publicznie wójt (tu: burmistrz). Należy zatem domniemywać, że także burmistrz informuje publiczność o przeprowadzeniu losowania. W tym wypadku uczyniła to Gminna Komisja Wyborcza informacją z dnia 20.10.2014 r. Nie jest to naruszenie żadnego konkretnego przepisu, świadczy jednak o pomieszaniu kompetencji obu organów.

2. Publiczne losowanie odbyło się dnia 22.10.2014 r. zgodnie ze wspomnianą informacją, przy współudziale Gminnej Komisji Wyborczej w prawie pełnym składzie oraz w obecności kilkunastu widzów: pełnomocników komitetów wyborczych i osób postronnych. Prowadząca losowanie Pani Edyta Guzikiewicz, Urzędnik Wyborczy, przedstawiała wszystkie zgłoszone przez pełnomocników kandydatury w poszczególnych obwodach stwierdzając, że osoby te są uprawnione do wzięcia udziału w losowaniu. Nie zgłoszono uwag co do jego przebiegu i wydawało się, że w szybkim czasie nastąpi powołanie komisji przez GKW.

3. Obwodowe komisje wyborcze zostały powołane uchwałą nr 2/2014 Gminnej Komisji Wyborczej dnia 27.10.2014 r. Stanowi to naruszenie ustawowego terminu, gdyż kodeks wyborczy w art. 182 § 1 ust. 2 określa ten termin jako „najpóźniej w 21 dniu przed dniem wyborów”, zaś kalendarz wyborczy, stanowiący załącznik do Rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów z dn. 20.08.2014 r. w sprawie zarządzenia wyborów, wyraźnie określa datę przeprowadzenia tej czynności „do dnia 26 października 2014 r.” Wprawdzie dzień ten przypadał na niedzielę, jednak oba przywołane przepisy nie dały GKW żadnej delegacji do przesuwania terminu tej czynności ani z tego, jak i z żadnego innego powodu. Ponadto wydaje się, że od momentu przeprowadzania losowania, to jest od dnia 22.10.2014 r., GKW miała dość czasu, by podjąć stosowną uchwałę w ustawowym terminie.

4. Dnia 29.10.2014 r. zostałem, podobnie jak inni pełnomocnicy komitetów wyborczych, poinformowany telefonicznie o ponownym przeprowadzeniu losowania składów niektórych OKW w dniu następnym, tj. 30.10.2014 r. Informował mnie członek Gminnej Komisji Wyborczej. Ponadto w BIP-ie Gminy Goleniów została zamieszczona tego samego dnia informacja Gminnej Komisji Wyborczej w tej sprawie. Zarówno informacja telefoniczna, jak też informacja w BIP-ie nie wyjaśniały, z jakiej przyczyny będzie przeprowadzane ponowne losowanie i z czyjej inicjatywy: burmistrza czy GKW. I znów, tak jak stwierdziłem wyżej w punkcie 1, o czynności przeprowadzanej przez burmistrza informowała GKW. Dość dziwna i niefortunna to praktyka stwarzająca wrażenie, jakby GKW pełniła w tym zakresie obsługę techniczną dla czynności burmistrza. Dodam, że przepis § 10 uchwały PKW z 25.08.2014 r. w sprawie sposobu zgłaszania kandydatów na członków komisji wyborczych (…) stwierdza, że: „Właściwy organ dokonuje sprawdzenia prawidłowości zgłoszenia kandydatów na członków komisji wyborczych i podejmuje decyzję w sprawie uwzględnienia bądź nieuwzględnienia zgłoszenia”. Oczywiście właściwym w tym wypadku jest burmistrz (co określa § 4.1 wymienionej Uchwały PKW). Jak później zademonstruję, bardzo często dochodziło do pomieszania kompetencji obu tych organów.

5. Także 29.10.2014 r. w BIP-ie Gminy ukazała się uchwała nr 3/2014 GKW z tego samego dnia, uchylająca uchwałę nr 2/2014 w punktach 1, 16, 18, 20 i 21. Mówiąc wprost, GKW anulowała w ten sposób przyjęte poprzednio składy obwodowych komisji wyborczych nr 1, 16, 18, 20 i 21. Nie podano żadnego uzasadnienia. Uchwała ta powołała się na identyczną podstawę prawną, jak uchwała pierwotna powołująca składy OKW: art. 182 § 1 ust. 2 i § 2 kodeksu wyborczego w związku z uchwałą PKW z dn. 25.08.2014 r. w sprawie zgłaszania kandydatów na członków komisji wyborczych (…). Budzi to co najmniej zdziwienie, gdyż ani przytoczone przepisy kodeksu wyborczego, ani ogólnie przywołana uchwała PKW nie wspominają o anulowaniu przez GKW składów obwodowych komisji wyborczych, w szczególności zaś po ustawowym terminie. Wspominają zaś o trybie powoływania OKW, co przecież już nastąpiło.

6. Dnia 30.10.2014 r. zebrano się w podobnym składzie, jak dnia 22.10.2014 r. Poza prowadzącą spotkanie Panią Guzikiewicz, obecna była w komplecie Gminna Komisja Wyborcza, wielu spośród pełnomocników, jak też przedstawiciele lokalnych mediów. Urzędnik Wyborczy jako przyczynę spotkania podała konieczność poprawienia błędów popełnionych w trakcie rejestracji kandydatów jednego z komitetów wyborczych. Stwierdziła, że w wyniku błędu, w losowaniu dnia 22.10.2014 r. wzięły udział osoby nieuprawnione. Miało dotyczyć to obwodów nr 1, 16, 18, 20 i 21, w których zachodzi konieczność ponownego losowania składów komisji. Nie stwierdziła, z czyjej inicjatywy następuje losowanie. Dodała, że GKW podjęła już konieczną uchwałę anulującą składy tych komisji, zaś taki tryb działania zarządził Komisarz Wyborczy w Szczecinie. Zaproponowała natychmiastowe przystąpienie do losowania.

7. Ponieważ pełnomocnicy (w tym także i ja) uznali taką informację za niewystarczającą, poprosiliśmy o bardziej szczegółowe wyjaśnienia. Za najbardziej istotne uznano dokładne wyjaśnienie, na czym polegał błąd. Urzędniczka stwierdziła, że przyjęła zgłoszenie 5 kandydatów od osoby nieposiadającej upoważnienia komitetu wyborczego, a które później miał potwierdzić pełnomocnik (a raczej osoba upoważniona przez pomocnika) tego komitetu. Tak się jednak nie stało. Wyjaśniła, że komitet ten zgłosił wcześniej prawidłowo kandydatów w 18 obwodach wyborczych, a miał też prawo do zgłoszenia w pozostałych 5, gdyż zarejestrował kandydatów do Rady Powiatu. Jednakże do czasu upłynięcia terminu nie nastąpiło prawidłowe zgłoszenie dodatkowych kandydatów. Mimo to znaleźli się oni razem z właściwie zgłoszonymi w puli osób losowanych dnia 22.10.2014 r. Wyjaśniła, że była to jej osobista pomyłka, zauważona już po powołaniu składów komisji przez GKW. Stwierdziła, że po konsultacji telefonicznej z Dyrektorem Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Szczecinie przedstawiono jej decyzję Komisarza Wyborczego, by wyłonić wspomniane 5 komisji po przeprowadzeniu ponownego publicznego losowania ich pełnych składów.  Zwracam uwagę, że przyjęcie przez Urzędnika Wyborczego działającego w imieniu burmistrza zgłoszeń osób nieuprawnionych do puli kandydatów podlegających losowaniu stanowi ewidentne naruszenie art. 182 § 2 ust. 1) oraz § 7 kodeksu wyborczego oraz § 4.1 i § 10 uchwały PKW z 25.08.2014 r. w sprawie sposobu zgłaszania kandydatów na członków komisji wyborczych (…). Te same naruszenia kodeksu wyborczego były kontynuowane przez Gminną Komisję Wyborczą, podejmującą uchwałę o powołaniu składów OKW obarczoną błędem przyjęcia w poczet ich członków osób nieuprawnionych.

8. Po wyjaśnieniu złożonym przez Urzędnika Wyborczego zapytano Panią Guzikiewicz, jaka jest podstawa prawna nakazanych przez Komisarza działań i czy dysponuje jego pisemną decyzją. Odpowiedziała, że przepisy nie przewidują konkretnej procedury naprawczej, gdyż prawo nie przewiduje popełnienia błędów w trakcie rejestracji kandydatów. Działanie Komisarza wynika z ogólnego nadzoru nad czynnościami wyborczymi, błąd i tak trzeba jakoś naprawić, zaś decyzji w tej sprawie nie będzie, jedynie ustne zalecenie. Dalsze pytanie zmierzało do uściślenia, czy Komisarz Wyborczy polecając rozwiązanie w tej sprawie, działał w trybie art. 167 § 1 ust. 1, 2 i 7 kodeksu wyborczego, na co udzieliła odpowiedzi pozytywnej. Padła z sali propozycja, by właśnie taką podstawę prawną przyjąć dla kolejnej uchwały GKW w tej sprawie. W pełni odpowiada ona stanowi faktycznemu, jaki doprowadził do dokonywanych zmian. W dalszej dyskusji stwierdzono, że błąd można było naprawić na kilka sposobów, prościej i bez drastycznych zmian w składach OKW, choć nadal bez istnienia konkretnej procedury prawnej. W szczególności zaproponowano dolosowanie tylko po jednym kandydacie spośród tych, którzy byli zgłoszeni przez inne komitety i odpadli w poprzednim losowaniu. Po tej uwadze Pani Guzikiewicz zarządziła 10 minut przerwy dla skonsultowania się z Komisarzem Wyborczym.

9. W przerwie jedna z osób upoważnionych do zgłaszania kandydatów do OKW stwierdziła, że w jej przypadku Urzędniczka nie tylko że nie wykazała tak daleko sięgającego zrozumienia i cierpliwości, jak wobec komitetu będącego przyczyną zamieszania, lecz odwrotnie, odrzuciła 2 osoby spośród zgłaszanych przez niego kandydatów, gdyż jego komitet w tych okręgach wyborczych, którym odpowiadają lokale obwodowych komisji wyborczych, nie zarejestrował kandydatów na radnych. Zaraz po przerwie poprosił o wyjaśnienie swoich wątpliwości. Urzędniczka stwierdziła, że on jej nie informował, że komitet ten rejestrował kandydatów do Rady Powiatu, co dawałoby prawo do kandydowania we wszystkich obwodowych komisjach. Na co padła odpowiedź, że przecież o to nie pytała. Stwierdziła, że nie musiała o tym informować (choć wiem, że innych zgłaszających szczegółowo instruowała, co nastąpiło także w moim przypadku dnia 15.10.2014 r.). Natomiast uwagę, że jej postępowanie uniemożliwiło zgłoszenie wspomnianych osób, zbyła milczeniem. Opisany tu przypadek, jak zapowiedziała osoba upoważniona w imieniu komitetu wyborczego, może być przedmiotem odrębnej skargi.

10. W dalszym ciągu spotkania Urzędnik Wyborczy oznajmiła, że w wyniku zakończonej właśnie rozmowy Komisarz Wyborczy zmienił zdanie i podjął decyzję o innym sposobie naprawienia popełnionego błędu. Określiła ten tryb następująco: 1) Komisarz polecił uchylić Uchwałę nr 3/2014 Gminnej Komisji Wyborczej, co przywróciłoby pierwotnie wylosowane składy komisji obwodowych nr 1, 16, 18, 20 i 21; 2) GKW powinna następnie podjąć uchwałę zmieniającą ponownie Uchwałę nr 2/2014 w odniesieniu do obwodów nr 1, 16, 18, 20 i 21, uznając za nieważne zgłoszenia osób, które nie powinny kandydować; 3) przeprowadzić losowanie uzupełniające w tych 5 komisjach spośród kandydatów niewylosowanych dnia 22.10.2014 r.; 4) podjąć przez GKW uchwałę o powołaniu składów obwodowych komisji nr 1, 16, 18, 20 i 21. Na pytanie z sali, czy decyzja Komisarza zostanie sporządzona na piśmie i czy uwzględni się ją w podstawie prawnej tej uchwały GKW, odpowiedź nie padła. Ponieważ jednak tryb przedstawiony jako decyzja Komisarza uwzględniał poprzednie uwagi pełnomocników i doprowadzał do poprawy błędu bez dodatkowych konsekwencji dla poprzednio wylosowanych składów komisji, wyrażono zadowolenie z praktyczności tego rozwiązania i nie wnoszono dalszych uwag.

11. Pani Guzikiewicz wspomniała także, że zbliża się termin przeprowadzenia pierwszych spotkań i przeprowadzenia szkoleń wybranych komisji obwodowych, co miałoby nastąpić w naszej Gminie 05.11.2014 r. Nie wnioskowała do Komisarza Wyborczego o przesunięcie tego terminu, choć przecież wiedziała, że nie wszystkie komisje obwodowe są ostatecznie powołane. Stwierdziła także, że nie były jeszcze w tej sprawie wysyłane zawiadomienia do członków OKW i że nastąpi to dopiero po zakończeniu powoływania składów OKW. Ponieważ mówiła to w kontekście składów pięciu błędnie powołanych OKW, byłem wtedy skłonny przypuszczać, że do członków pozostałych 18 OKW powiadomienia już wysłano. Później doszedłem do wniosku, że tak jednoznacznie nie zostało to stwierdzone. Mogłoby to oznaczać, że ma ona dopiero zamiar poinformować 203 osoby, co do których bardzo często dysponuje jedynie adresem zamieszkania, poprzez wysłanie zawiadomień pocztą. Nawet tylko w odniesieniu do 45 osób (członków 5 OKW, co do których nastąpiły zmiany) byłoby to w praktyce bardzo trudne. Spotkanie odbywało się przecież 30.10.2014 r., do szkolenia pozostał tylko tydzień, zaś w najbliższym czasie miała nastąpić przerwa sobotnio-niedzielna (poczta nie pracuje w normalnym trybie) i święto Dnia Zmarłych (nieuprzedzeni o niczym członkowie OKW tradycyjnie rozjadą się do rodzin). Zagrożenie spóźnionego poinformowania było już wtedy bardzo poważne. Ponieważ piszę już po przeprowadzonym szkoleniu wiem, że w jednej z komisji  nie było na pierwszym spotkaniu quorum potrzebnego dla wyboru Przewodniczącego i Zastępcy Przewodniczącego. To się nie zdarzyło w Gminie Goleniów za mojej pamięci jeszcze nigdy, a miałem zaszczyt organizować takie spotkania na przestrzeni 16 lat. To jednak drobiazg, jakoś sobie z tym poradzono (ciekawe jak?). Gorzej, że rzutuje to na jakość przeprowadzonego szkolenia. Przecież nigdy jeszcze żaden ze szkolonych nie brał udziału w pracach OKW prowadzonych na zupełnie nowych zasadach, w warunkach wyborów prowadzonych w okręgach jednomandatowych (do Rady Miejskiej), przy całej dodatkowej specyfice i komplikacji wyborów samorządowych. Obawiam się, że o tym do czego może doprowadzić działanie niedoszkolonych członków komisji, będziemy mieli okazję przekonać się w trakcie wyborów. Mam nadzieję, że się mylę.

12. Następnie Urzędnik Wyborcza zaproponowała przeprowadzenie losowania. Na jego podstawie GKW miałaby następnie przyjąć kolejne zalecone przez Komisarza Wyborczego uchwały. Wprawdzie kolejność działań była inna, niż w decyzji Komisarza Wyborczego, lecz nikt nie protestował. Wszyscy zdawali sobie przecież sprawę, że przyspieszyłoby to dalsze naprawianie błędu. Członkowie GKW byli obecni na sali, poznali decyzję Komisarza Wyborczego, obserwowali losowanie, a zatem bez wątpliwości mogliby następnie przyjąć swoje uchwały. Dolosowano zatem w komisjach nr 1, 16, 18, 20 i 21 osoby, które na podstawie uchwały GKW miały później zostać członkami komisji i uzupełniłyby składy pięciu komisji do maksymalnych – po 9 członków. Przyjęcie stosownych uchwał GKW, formalizujących przeprowadzone zmiany, nie musiałoby się odbyć w obecności osób postronnych. Brały one udział tylko w losowaniu, bo ono tylko miało charakter publiczny (na mocy art. 182 § 7 kodeksu wyborczego). Spotkanie zatem uznano za zakończone i publiczność się rozeszła. Wydawało się, że sprawa powoływania składów obwodowych komisji wyborczych zostanie w ten sposób w naszej Gminie pomyślnie zakończona.

13. Jednak jeszcze tego samego dnia otrzymałem informację, że sprawa ma swój dalszy ciąg, ponieważ przyjęte później uchwały GKW zmieniły sens decyzji Komisarza Wyborczego. W części posłużyły do wykonania woli Komisarza, w części zaś zignorowały jego wolę, dokonując poprawy wcześniejszych błędów za pomocą kolejnego błędu. Otóż GKW przyjęła Uchwały Nr 4/2014 i 5/2014 z dnia 30.10.2014 r. oraz Nr 6/2014 z 31.10.2014 r., opublikowane poprzez BIP Gminy Goleniów w tych samych dniach, w zakładce „Wybory” w folderze „Gminna Komisja Wyborcza”. W kolejnych punktach przedstawię, w jaki sposób zniekształcono tryb polecony przez Komisarza, przedstawiony na publicznym spotkaniu dnia 30.10.2014 r.

14. Uchwała GKW Nr 4/2014 z 30.10.2014 r. uchyliła uchwałę Nr 3/2014 z 29.10.2014 r., przywracając początkowy stan, czyli składy OKW powołane po pierwszym losowaniu Uchwałą Nr 2/2014 z 27.10.2014 r. Na chwilę przywrócono więc błędny stan, gdyż wtedy jeszcze w komisjach nr 1, 16, 18, 20 i 21 znajdowali się członkowie wadliwie zgłoszeni. Ale było to konieczne, by dać możliwość poprawienia błędów. Zatem po co podejmowano dnia 29.10.2014 r. Uchwałę Nr 3/2014 ? Zapewne dla przygotowania gruntu do ponownego losowania dnia 30.10.2014 ? Tym bardziej jasno widać, że wystarczyło wycofać osoby wadliwie zgłoszone, wylosować po jednym nowym członku do składu każdej z OKW, a potem jedną uchwałą sformalizować ich członkowstwo.

15. Uchwała GKW Nr 5/2014 z 30.10.2014 r. zmieniła uchwałę Nr 2/2014 z 27.10.2014 r. i dokonała wyprowadzenia ze składu komisji obwodowych nr 16, 18, 20 i 21 osób, które zostały nieprawidłowo zgłoszone (patrz pkt. 7 niniejszej skargi). Nie wspomina się w treści tej uchwały o komisji obwodowej nr 1, o której poprzednio była cały czas mowa, jako o jednej z tych, w których dokonano nieprawidłowego zgłoszenia. Nie ma żadnego uzasadnienia w treści uchwały nr 5/2014, z czego wynika to pominięcie.

16. W treści protokołu z posiedzenia Gminnej Komisji Wyborczej z dnia 30.10.2014 r., podczas którego przyjęto powyższą uchwałę, wspomina się natomiast: 1) o ponownym przeprowadzeniu tego dnia losowania składów komisji obwodowych nr 1, 16, 18, 20 i 21 i (ogólnie) zastrzeżeniach pełnomocników komitetów wyborczych do przedstawionego trybu działania; 2) o zapadłej w wyniku telefonicznej konsultacji, cytuję: „Urzędnika Wyborczego Gminy Goleniów Edyty Guzikiewicz z Delegaturą Krajowego Biura Wyborczego w Szczecinie”; 3) o trybie postępowania, cytuję: „Komisarz Wyborczy w Szczecinie zalecił następujący tryb postępowania w niniejszej sprawie: 1. uchylenie uchwały Nr 3/2014 Gminnej Komisji Wyborczej o zmianie uchwały w sprawie powołania składów obwodowych komisji wyborczych w wyborach zarządzonych na dzień 16 listopada 2014 r., 2) podjęcie uchwały o zmianie uchwały Nr 2/2014 Gminnej Komisji Wyborczej o zmianie uchwały w sprawie powołania składów obwodowych komisji wyborczych w wyborach zarządzonych na dzień 16 listopada 2014 r. poprzez wprowadzenie zmian dotyczących skreślenia ze składów komisji nr 16, 18, 20 i 21 członków nieprawidłowo zgłoszonych, 3) przeprowadzenie losowania uzupełniającego spośród kandydatów niewylosowanych w dniu 22 października 2014 r.” Do treści niniejszego protokołu jeden z członków GKW wniósł zdanie odrębne w sprawie uchwały GKW nr 5/2014; osoba ta nie wzięła udziału w jej przyjęciu.

17. Opisany powyżej w protokole sposób przedstawienia nakazanego przez Komisarza Wyborczego trybu naprawienia błędu rozmija się istotnie z trybem przedstawionym publicznie przez Urzędnika Wyborczego (patrz punkt 10 niniejszej skargi), w obecności zaproszonych pełnomocników komitetów wyborczych, przedstawicieli lokalnych mediów, innych widzów. Gminna Komisja Wyborcza zlekceważyła wydany w trybie nadzoru nakaz i przyjęła własny, odmienny tryb postępowania. Protokół z posiedzenia GKW w żaden sposób nie wyjaśnia tajemnicy opuszczenia komisji obwodowej nr 1 w Uchwale Nr 5/2014. Pozornie wygląda to na kolejną pomyłkę, tym razem GKW. Tyle, że projekt tej uchwały sporządzony został (jak zawsze) przez Urzędnika Wyborczego Gminy. Protokół powinien określić przyczynę zmiany decyzji Komisarza Wyborczego, dotąd bowiem wszyscy (w tym szczególnie pani Guzikiewicz) mówili o 5 (a nie 4 !) obwodowych komisjach, których dotyczył błąd i konieczność jego sprostowania. Ile zatem osób zgłoszono niepoprawnie: 4 czy 5 ? A może jeszcze inną ilość ?

18. Co do zmiany trybu określonego przez Komisarza Wyborczego: sądzę, że mogłoby być także nieco inaczej, lecz to tylko spekulacja. Być może GKW wcale nie miała zamiaru zmieniać polecenia Komisarza Wyborczego. Ponieważ nikt go nie widział na piśmie, a znamy je jedynie z ust konsultującej się Pani Guzikiewicz, może przedstawiła ona jego treść inaczej na publicznym spotkaniu, niż w rzeczywistości brzmiała ? Czyżby zatem kolejna pomyłka ? Przepraszam, to jednak czysta spekulacja; prawdę zna tylko Pani Guzikiewicz.

19. Następnego dnia, tj. 31.10.2014 r., Gminna Komisja Wyborcza zebrała się jeszcze raz i podjęła wspomnianą uchwałę Nr 6/2014. Zmieniła ona ponownie treść Uchwały Nr 2/2014 z 27.10.2014 r., uzupełniając składy obwodowych komisji wyborczych nr 16, 18, 20 i 21 o osoby wylosowane dnia 30.10.2104 r. w trakcie publicznego losowania zamiast nieprawidłowo zgłoszonych. Zostały one członkami tych czterech komisji.

20. Powstaje pytanie: co stało się ze składem komisji obwodowej nr 1, której treść Uchwały Nr 6/2014 nie wymienia ? Pozornie nic: nadal obowiązuje w jego sprawie treść Uchwały Nr 2/2014 (po anulowaniu Uchwały Nr 3/2014 i braku wzmianek o tej komisji w treści Uchwał Nr 5/2014 i Nr 6/2014). Jest to zatem skład identyczny, jak wylosowany dnia 22.10.2014 r. Przypomnę jednak, że dnia 30.10.2014 wszyscy widzieli losowanie przeprowadzone w tej sprawie, pełnomocnik jednego z komitetów wyborczych zapewne poinformował wylosowaną osobę o niespodziewanym członkostwie (uchwała GKW miała być przecież czystą formalnością), tak samo jak poinformowano o tym pozostałe 4 dolosowane osoby w innych komisjach, a wszyscy rozeszli się w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku i satysfakcji z uniknięcia większego bałaganu. Do czego zostaliśmy wtedy zaproszeni przez Gminną Komisję Wyborczą: do nadzorowania i potwierdzania swą obecnością prawidłowości poważnych czynności z powagą działających organów wyborczych, czy raczej na pokaz sztuczek iluzjonistycznych, przeprowadzony dla czyjejś rozrywki i zabicia nadmiaru wolnego czasu, bądź do innego nieznanego celu ?

21. Sytuacja wyjaśnia się dopiero wtedy, gdy treść uchwały Nr 6/2014 skonfrontujemy z protokołem posiedzenia GKW, na którym ją uchwalono, tj. dnia 31.10.2014 r. Otóż stwierdza on, cytuję dosłownie:

„W pierwszym punkcie posiedzenia Urzędnik Wyborczy Gminy Goleniów Edyta Guzikiewicz poinformowała o decyzji Burmistrza Gminy Goleniów o unieważnieniu losowania w sprawie uzupełnienia składu Obwodowej Komisji Wyborczej Nr 1 w Goleniowie przeprowadzonego w dniu 30 października 2014 r.

Skład Obwodowej Komisji Wyborczej Nr 1 w Goleniowie ustalony uchwałą Nr 2/2014 Gminnej Komisji Wyborczej w Goleniowie z dnia 27 października 2014 r. w sprawie powołania składów obwodowych komisji wyborczych w wyborach zarządzonych na dzień 16 listopada 2014 r. nie wymagał uzupełnienia w drodze losowania ponieważ osoba niewłaściwie uznana za prawidłowo zgłoszoną przez KW Prawo i Sprawiedliwość nie została wylosowana do składu ww. komisji.”

I dalej:

„W wyniku głosowania Gminna Komisja Wyborcza w Goleniowie podjęła uchwałę Nr 6/2014 o uzupełnieniu składów obwodowych komisji wyborczych w wyborach zarządzonych na dzień 16 listopada 2014 r.”.

Następnie wymienieni są członkowie GKW głosujący za przyjęciem Uchwały (4 osoby) i adnotacja, że jeden członek GKW zgłosił zdanie odrębne. Treść tego zdania odrębnego została w protokole zanotowana, jednak osoba ta na końcu protokołu wpisała je ponownie własnoręcznie, nie zgadzając się z zapisem figurującym w projekcie protokołu, którego zresztą już i tak nie zmieniono. Treść własnoręcznego dopisku jest następująca: „ Powinno brzmieć: Członek Komisji (tu nazwisko) stwierdziła, że nie ma przekonania, że podstawa prawna uchwał podjętych przez Komisje jest prawidłowa. Ponadto stwierdziła, że nie zgadza się z trybem przyjęcia oraz brzmieniem uchwał dot. Skreślenia ze składów obwodowych komisji wyborczych członków (uchwały z dn. 30X br. nr 5 i 6), ponieważ inny był przebieg losowania w dn. 30X br., a inne brzmienie otrzymały uchwały nr 5 i 6”.

22. Jak wynika z cytowanego powyżej protokołu, stan faktyczny prezentuje się następująco:

a)      Burmistrz Gminy Goleniów uznał, że losowanie do komisji obwodowej nr 1 było niepotrzebne i je w tej części unieważnił. Zakwestionował w ten sposób tryb działania nakazany przed tym losowaniem prze Komisarza Wyborczego. Dał sobie także prawo do oceny skuteczności prowadzonej przez siebie czynności zleconej mu de facto przez Komisarza. Wyrażam daleko posuniętą wątpliwość, czy Burmistrz miał takie prawo. Ponadto czy miał prawo swoją interpretację przedstawić Gminnej Komisji Wyborczej jako fakt.

b)      Burmistrz Gminy Goleniów uznał, że losowanie było niepotrzebne jedynie z powodu, że nieuprawnionej osoby nie wylosowano. Takie pozornie „zdroworozsądkowe” podejście nie może mieć tu jednak zastosowania. Fakt dopuszczenia do udziału w prowadzonym w imieniu Burmistrza losowaniu osób nieuprawnionych nie jest drobiazgiem niegodnym poprawienia, lecz w istocie poważnym naruszeniem przepisów określających procedurę powoływania komisji. I nie trzeba tego chyba wyjaśniać osobie, która ma stać w Gminie na straży prawa. Widocznie jednak Burmistrz nie lubi zawracać sobie głowy „formalnościami”, i pragnął przed tym ustrzec też innych, w tym wypadku członków GKW. A przecież poza wagą samych przepisów nawet uczeń liceum ogólnokształcącego zdaje sobie sprawę, że wyeliminowanie osoby nieuprawnionej zupełnie zmienia matematyczne szanse pozostałych osób na wylosowanie. Być losowanym jako jeden z czternastu daje 7,14% szansy w jednym ciągnięciu, zaś jako jeden z trzynastu daje 7,69%. Przy losowaniu 8 osób, a więc 8 ciągnięciach, szanse zostania członkiem komisji różnią jak 57,12% do 61,52%. Mała różnica, ale to nie identyczne liczby. Jasne, że każdy wolałby mieć tę większą szansę.

c)      Gminna Komisja Wyborcza uwierzyła Burmistrzowi na słowo, bez zbędnych ceregieli i dyskusji przyjmując uchwałę Nr 6/2104, w której treści logika myślenia Burmistrza została twórczo zastosowana; nie wszyscy bezkrytycznie uwierzyli – patrz wyżej wspomniane zdanie odrębne jednego z członków GKW.

d)     Dziwne, ale powyższy sposób argumentacji Burmistrza był tak skuteczny, że zadziałał także wstecz, bo już przy podejmowaniu poprzedniego dnia uchwały Nr 5/2014 nie brano pod uwagę komisji obwodowej nr 1. Zatem członkowie GKW (znów z jednym wyjątkiem) już wtedy proroczo przewidzieli argumentację Burmistrza z dnia następnego, oczywiście jego poglądy (z jednym wyjątkiem) zaakceptowali, przepisy i tryb działania określony przez Komisarza Wyborczego uznając za mniej istotne.

e)      Gminna Komisja Wyborcza (z jednym wyjątkiem) ponownie okazała nadmierną wiarę w moc słowa mówionego: nikt nie poprosił (nie pierwszy raz – patrz punkt 8 i 10 niniejszej skargi) o dokument, tylko wysłuchano wyjaśnienia Urzędnika Wyborczego. Byłem urzędnikiem wiele lat i rozumiem znaczenie słowa „dokument”. Uznaję działanie GKW za wybitnie naiwne, gdyż w wypadku jakichkolwiek wątpliwości nie będzie ona posiadać jakichkolwiek dowodów na wyjaśnienie swoich decyzji, być może w dobrej wierze, ale jednak błędnie podejmowanych.

f)       Burmistrz działając w opisany tu sposób w istocie wymusił na GKW zamierzone przez siebie działanie, stawiając się ponad tym organem.

23. Uchwały Nr 4/2014, 5/2014 i 6/2014 mają identyczną podstawę prawną, jak uchwała pierwotna powołująca składy OKW: art. 182 § 1 ust. 2 i § 2 kodeksu wyborczego w związku z uchwałą PKW z dn. 25.08.2014 r. w sprawie zgłaszania kandydatów na członków komisji wyborczych (…). Mam w tej sprawie takie same uwagi, jak w punktach 5 i 8.

24. Oba opisane w punktach 16, 17, 21 i 22 protokoły z posiedzeń 30.10.2014 i 31.10.2014 r. mają błędy formalne, stanowiące naruszenia przepisów „Regulaminu Terytorialnych Komisji Wyborczych”, załącznika nr 1 do Uchwały Państwowej Komisji Wyborczej z dnia 25.08.2014 r. w sprawie regulaminów terytorialnych i obwodowych komisji wyborczych (…).

§ 9.3. tego Regulaminu stwierdza, że: „Protokół podpisuje przewodniczący posiedzenia”. Natomiast § 10 wymienia wiele innych dokumentów, które muszą podpisywać wszyscy członkowie GKW, a nie ma wśród nich protokołów posiedzeń. Tymczasem oba protokoły podpisane są przez wszystkich obecnych na posiedzeniu członków GKW, nie zaś tylko przewodniczącego posiedzenia.

25. W BIP-ie Gminy Goleniów w zakładce „Wybory” znajduje się także folder nazwany „Obwieszczenia, uchwały, informacje”. Częściowo zdublowane są w nim pliki zawarte w folderze „Gminna Komisja Wyborcza”, jednak nie do końca. Zwracam uwagę, że nie jest zaznaczone czyje są to obwieszczenia, uchwały i informacje. Ma to znaczenie, jeżeli przeanalizujemy niektóre znajdujące się w tym folderze. Niżej podaję dwa przykłady:

a)      Plik o tytule „Informacja o szkoleniu dla obwodowych komisji wyborczych” zamieszczony został 31.10.2014 r. o godz. 15.19. Zawiera króciutką informację o zwołaniu pierwszych posiedzeń OKW i ich szkoleniu dnia 05.11.2014 r. Nie ma tam żadnego podpisu czy określenia, czyja jest to informacja. Przepis zawarty w kodeksie wyborczym w art. 182 § 11 bezpośrednio stwierdza, że: „Pierwsze posiedzenie obwodowej komisji wyborczej zwołuje wójt (tu odpowiednio: burmistrz)”. Jest to więc obowiązek organu wykonującego czynności wyborcze by je oznaczyć swoją nazwą. Jak inaczej dowieść, kto wypełnił ten nakaz przepisu ? Jeśli tej informacji nie podpisał burmistrz (czy inna osoba w jego imieniu), zasadne staje się domniemanie, że ten organ usiłuje się po prostu ukryć. Niniejsza „Informacja” to z jednej strony oczywista próba dotarcia do jak największego kręgu zainteresowanych (przypominam uwagi w punkcie 11), lecz odbieram to także jako pewne alibi dla osób odpowiedzialnych za odpowiednie poinformowanie członków OKW, że ta czynność w ogóle została przeprowadzona.  Osobiście uważam, że została ona dokonana bardzo późno, może nawet zbyt późno. Trudno się jednak „przyczepić” do tego, kto się spóźnił, skoro się nie podpisał kryjąc swą tożsamość. Inaczej: sadzę, że winny zaniedbania próbuje się schować.

b)      Plik o tytule „Informacja w sprawie składów obwodowych komisji wyborczych” zamieszczony został 31.10.2014 r. o godz. 15.21. Jest tak samo nieoznaczony i niepodpisany, jak plik opisany w punkcie a). Zawiera on ostatecznie przyjęte uchwałami GKW składy komisji obwodowych. Rozumiem jego potrzebę, bo było tych uchwał kilka (Nr 2/214, Nr 4/2014, Nr 5/2014 i Nr 6/2014). Stanowi on analogię do tekstu jednolitego dla często zmienianych przepisów. Lecz za publikację składów OKW, zgodnie z § 15.1 uchwały PKW z 25.08.2014 r. w sprawie sposobu zgłaszania kandydatów na członków komisji wyborczych (…), odpowiada „organ, który je powołał, przez umieszczenie w Biuletynie Informacji Publicznej (…) uchwały terytorialnej komisji wyborczej o powołaniu komisji”. Tym organem w naszym przypadku jest Gminna Komisja Wyborcza. Obowiązku publikacji składów dopełniła ona dwukrotnie: raz publikując w sposób określony przepisem Uchwałę Nr 2/2014 (pierwotne składy wylosowanych OKW), następnie zaś publikując pojedynczo uchwały Nr 4/2014, 5/2014 i 6/2014. Także tylko dla GKW przysługiwałoby prawo publikacji zbiorczej informacji o składach. Tymczasem dokonał tego nieoznaczony podmiot, uzurpując sobie prawo przysługujące tylko dla GKW.

c)      Przepis § 15.2 pkt. 1 i 2 wyżej wymienionej uchwały PKW określa, co dokładnie przekazuje się do publicznej wiadomości, podając składy obwodowych komisji wyborczych. Zatem poza danymi samej komisji obwodowej (numer, adres siedziby) podaje się imiona, nazwiska i miejsce zamieszkania (miejscowość osób powołanych w skład komisji, oraz wskazanie podmiotu, który zgłosił kandydata. We wszystkich publikowanych wcześniej uchwałach GKW (Nr 2/214, Nr 4/2014, Nr 5/2014 i Nr 6/2014) tak dokładnie było. Natomiast w „Informacji w sprawie składów obwodowych komisji wyborczych” są te wszystkie dane z wyjątkiem jednej: wskazania podmiotu, który zgłosił kandydata. Konia z rzędem temu, kto wyjaśni przyczynę tego stanu. Może być to oczywiście kolejna „pomyłka”, lecz czyja ? Przecież publikujący się tym razem nie podpisał! Może właśnie o to szło ? Czemu ktoś miałby zamiar chować „pochodzenie” członków OKW z ich komitetów wyborczych – nie wiem. Znowu naruszenie przepisu rodzić może rozliczne podejrzenia i zapewne czemuś rzeczywiście służy.

Szanowny Panie Komisarzu,

Nie mam zamiaru silić się na własne podsumowania i uogólnienia. Nie roszczę sobie także żadnej kompetencji do rozstrzygania słuszności przedstawionych twierdzeń. Chcę jednak oznajmić, że starałem się dotrzeć do obiektywnej prawdy co do faktów i zdarzeń w tej wielowątkowej sprawie.

Po szczegółowym przedstawieniu tych faktów i mojego komentarza do nich stwierdzam, że na obecnym etapie prowadzenia czynności zmierzających do przeprowadzenia wyborów w ustawowym terminie jest Pan rzeczywiście w trudnej sytuacji rozpatrując niniejszą skargę. Mimo wszystko uważam, że lepiej jest, by Pan sytuację poznał, gdyż można wtedy ją mieć pod kontrolą. Nie ukrywajmy – nie jest dobrze. Jeżeli tylko przy jednej, wcale nie najbardziej skomplikowanej czynności powoływania obwodowych komisji wyborczych, „współpracujące” ze sobą organy wyborcze popełniły taki ogrom przeróżnej rangi naruszeń wielu przepisów, jak prezentują się ich kompetencje do działania w dalszym ciągu ? Jak ocenić konsekwencje narażenia na szwank wysokiego zaufania, którym dotąd cieszą się organy odpowiedzialne za prowadzenie tak ważnego dla demokracji obszaru, jakim jest przeprowadzanie wyborów ?

Alarmowanie w tej sytuacji uważam za swój obywatelski obowiązek. I tak wyżej opisana sprawa stanowi przedmiot zainteresowania lokalnych mediów, a niektóre nie tylko już poinformowały o wczesnych jej aspektach, ale zapowiedziały dalsze, bardziej szczegółowe publikacje. Uważam, że w tak delikatnej materii jak organizacja wyborów, nie powinny się zderzać ze sobą brutalna kampania wyborcza z brakiem obiektywnej prawdy. Przypuszczam, że aktywność Komisarza Wyborczego w znalezienia tej prawdy i wyciągnięcie z niej konsekwencji są jedynymi gwarancjami doprowadzenia do rozstrzygnięcia rodzącego się konfliktu. Mam nadzieję, że nie zawiodę się w swych oczekiwaniach. Proszę o rzetelne, poważne i dogłębne rozstrzygnięcie mojej skargi.

Z wyrazami szacunku,

Ireneusz Zygmański

Do wiadomości:

  1. Burmistrz Gminy Goleniów
  2. Gazeta Goleniowska. Tygodnik Powiatowy
  3. Nowiny Goleniowa i Nowogardu. Tygodnik
  4. Puls Goleniowa. Bezpłatna Gazeta Regionalna

Oryginał odpowiedzi Komisarza Wyborczego:

Odpowiedź Komisarza Wyborczego na skargę

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Nowe felietony