RSS
 

Archiwum - Maj, 2015

Moje wnioski na VIII sesji Rady Miejskiej 29 kwietnia 2015 r. i odpowiedzi na nie

21 maj

Dziś, poza przedstawieniem wniosków składanych na sesji, poinformuję Państwa od razu o przedstawionych mi odpowiedziach. Opiszę też za jednym zamachem los zapytania złożonego w trakcie posiedzenia Komisji Gospodarki, Inwestycji i Ochrony Środowiska dnia 22 kwietnia w sprawie koszy na psie odchody, o którym już wcześniej pisałem.

Najpierw VIII sesja Rady Miejskiej:

1. Zapytałem Burmistrza, czy w trakcie niedawno przeprowadzonych wyborów sołtysów lub też zaraz po ich zakończeniu wpłynęły jakieś protesty wyborcze.

Czy lubicie, gdy wam ktoś zagląda przez ramię przy głosowaniu? Zdjęcie: miastoknurów.pl

Czy lubicie, gdy wam ktoś zagląda przez ramię przy głosowaniu?
Zdjęcie: miastoknurów.pl

Wyjaśniam, co skłoniło mnie do takiego pytania. Otóż przed sesją udostępniono mi dokument, który wpłynął na ręce Burmistrza Gminy Goleniów, Roberta Krupowicza, po wyborach sołtysa i Rady Sołeckiej w Białuniu 9 kwietnia tego roku. Jest to skarga dwojga mieszkańców sołectwa odnośnie braku właściwych warunków tajności głosowania w tych wyborach. Choć w tytule ich pisma nie ma słowa „protest”, to tak na pewno należy rozumieć jego treść – wnioskują o unieważnienie uchwały zebrania wiejskiego w sprawie wyborów. W kilka dni później, przed VIII sesją Rady Miejskiej, na portalu Gminy Goleniów o tym proteście poinformowano i jednocześnie stwierdzono, że Burmistrz ten wniosek odrzucił. Zapytałem na sesji w nadziei, że Burmistrz wyjaśni szczegóły swojej decyzji. Jednak zawiodłem się; odpowiedź jest ogólnikowa, nie odnosząca się do żadnych konkretnych zapisów statutu sołectwa. Brzmi ona tak:

Wniosek nr 1

Zatem Burmistrz odpowiedział mi, że protest był, ale niesłuszny. Skarżących się poinformował, że wszystko było OK i tyle. Niczego więcej się nie dowiedziałem, więc serdecznie dziękuję i za to. Sprawa, jak się okazuje, ma dalszy ciąg. Składając wniosek, nie wiedziałem jeszcze o dalszym „życiu” protestu dwojga białunian. Po odrzuceniu pierwotnego protestu złożyli na postępowanie Burmistrza skargę do Rady Miejskiej, a zajęła się nią Komisja Rewizyjna. Poniżej macie Państwo całość „korespondencji”, aż do chwili bieżącej włącznie.

Skarga Małgorzaty Kurkowskiej oraz Jacka Kusia odnośnie wyborów w Białuniu

Komisja Rewizyjna właśnie pracę skończyła i przedstawiła Radzie projekt uchwały w tej kwestii, rekomendujący radnym odrzucenie skargi na Burmistrza. Czemu? Oto uzasadnienie (cytuję dosłownie):

„Analizując skargę Komisja Rewizyjna zapoznała się z wyjaśnieniami Burmistrza Gminy zawartymi w piśmie z dnia 05 maja 2015 r. i stwierdziła, iż zgodnie z § 37 ust. 1 Statutu Sołectwa Białuń przyjętego uchwałą Nr XXXIX/450/13 Rady Miejskiej w Goleniowie z dnia 27 listopada 2013 r. kontrolę nad działalnością Sołectwa sprawuje Burmistrz. W związku z powyższym Burmistrz Gminy Goleniów prawidłowo postąpił rozpatrując wniosek złożony przez Panią Małgorzatę Kurkowską oraz Jacka Kuś w dniu 13 kwietnia 2015 r. o unieważnienie uchwały zebrania wiejskiego w sprawie wyborów Sołtysa i Rady Sołeckiej Sołectwa Białuń w związku z naruszeniem zasady tajności głosowania.”

Jak w chocholim tańcu… Skarżący piszą do Burmistrza, że nie było tajnego głosowania, opisując popełnione ich zdaniem naruszenia. Burmistrz odpowiada, że wszystko jest cacy, żadnych warunków odnośnie tajności głosowania w statucie sołectwa nie ma. A tajność zapewniły jakoby oddzielne kartki do głosowania. Protest jest odrzucony. Skarżą się Radzie na działanie Burmistrza. Komisja Rewizyjna ściąga z barków radnych rozpatrywanie sprawy, bo „kontrolę sprawuje Burmistrz”. I jakoś nikt nie zauważa, że Burmistrz właśnie kontrolował wybory, w których nie zapewniono (zdaniem skarżących) tajnego głosowania. Odrzucając protest, Burmistrz zdjął z siebie odpowiedzialność za ewentualną niewłaściwą kontrolę. Nie zauważa jednak, że statut sołectwa nie daje mu prawa do rozpatrywania protestów wyborczych. Bo o protestach wyborczych nie ma w nim ani słowa. I nic do rzeczy nie ma argument praktyczny, że wybrany sołtys miał nad innymi kandydatami dużą przewagę. Burmistrz miesza wolę wyborców, na którą nikt się nie skarżył, ze swoim prawdopodobnym niekompetentnym działaniem, które było przyczyną protestu.

Poprzednio obowiązujący statut sołectwa, z roku 2003, stwierdzał:

 „§ 7. 1. Zebranie wiejskie podejmuje uchwały we wszystkich sprawach należących do sołectwa.

2. Do wyłącznej właściwości zebrania wiejskiego należy:

a)      wybór sołtysa i rady sołeckiej oraz odwołania tych organów,

(…)

7. Nieważność uchwał sprzecznych z prawem stwierdza Rada Miejska, informując o tym fakcie radę sołecką.”

W nowym statucie, z roku 2013, takie zapisy „wyleciały”. Spowodowało to, że Rada Miejska nie może stwierdzać już niezgodności uchwał zebrania wiejskiego z prawem, tym samym ich nieważności. W obecnym statucie zapisano bowiem tak:

„§ 35. Nadzór nad działalnością Sołectwa sprawują Rada i Burmistrz.

(…)

§ 37. 1. Kontrolę nad działalnością Sołectwa sprawuje Burmistrz.  

2. Kontrola, o której mowa w ust. 1 sprawowana jest na podstawie  kryteriów zgodności z prawem, celowości, rzetelności i gospodarności.”

Nie jestem entuzjastą takich zmian i nie znam ich przyczyn. W nowych statutach sołectw znacznie zwiększyła się rola Burmistrza, zmniejszyła rola Rady Miejskiej. Doprowadza to do paradoksu, że organ wykonawczy (burmistrz) kontroluje i nadzoruje wybory, rozpatrując skargę de facto na siebie, jako mającego obowiązek kontroli prawidłowości wyborów. Natomiast organ uchwałodawczy (Rada Miejska), sprawujący również funkcję nadzorczą nad wykonawczym, ma mniejsze pole do działania. Ponadto § 35 wprowadza pomieszanie kompetencji burmistrza i rady. Nadzór sprawują jednocześnie, czy oddzielnie? W których sprawach rada, w których burmistrz? Czy mają się dublować, wydzierać sobie sprawy z rąk, czy przeciwnie – spychać je na drugą stronę?

Ciekaw jestem, czy każdy dostrzega różnicę między „nadzorem” a kontrolą”? Potocznie są to pojęcia niemal tożsame. Jednak różnią się, bo nadzór jest czymś szerszym, ogólniejszym. Kontrola ma charakter cykliczny, wyrywkowy, niespodziewany, może jej dokonać każdy zwierzchnik. Nadzór prowadzi się stale, przez organa specjalnie w tym celu przygotowane i niezajmujące się niczym innym. Tak jak na przykład Komisja Rewizyjna Rady Miejskiej.

Dlaczego więc Komisja Rewizyjna cytując przepis § 37. 1 nie zauważa zasady zawartej w § 35? Burmistrz miał prawo wybory kontrolować, zgodnie z § 37. Nie można jednak jako jedyny argument odrzucenia skargi zastosować tego przepisu, omijając kompetencję nadzorczą Rady w § 35. Przegapili ten przepis taktycznie, czy się nie doczytali? Ja ze swej strony zwróciłem się na wspólnym posiedzeniu wszystkich komisji w środę 20 maja w stronę Komisji Statutowej, by wzięła „na tapetę” istniejącą sprzeczność w statutach sołectw. Uważam, że protest wyborczy powinien być rozpatrywany przez Radę Miejską w trybie nadzoru, a nie przez Burmistrza w trybie kontroli. Inaczej zaakceptujemy sytuację, że Burmistrz sam rozstrzyga protest w sprawie własnego działania.

Myślę, że radni na najbliższej sesji, głosując wniosek Komisji Rewizyjnej o odrzucenie skargi, wezmą pod uwagę takie wątpliwości. Dla jasności, absolutnie nie twierdzę, że w trakcie wyborów w Białuniu nastąpiło naruszenie przepisów. Natomiast sądzę, że tryb rozstrzygnięcia tego zagadnienia był niewłaściwy, niezgodny z zasadami prawa i duchem demokracji. To nie burmistrz powinien oceniać jakość swojej pracy.

2. Pod koniec zeszłego roku, jeszcze ze środków zeszłorocznego budżetu, zakupiono kilkanaście gablot informacyjnych, zamontowanych następnie na terenie sołectw gminy Goleniów. Doszły do mnie sygnały, że część z gablot usytuowano w miejscach innych niż poprzednio gabloty stały. Zdaniem mieszkańców niektórych wsi wcale nie są to miejsca poręczne. Chciałem wiedzieć, czy miejsca zamontowania gablot konsultowano z sołtysami wsi.

Odpowiedź dostałem taką:

Wniosek nr 2

Zapewne też Marszałek kazał postawić w tym miejscu Zdjęcie: formu.pkp-jazda.pl

Zapewne też Marszałek kazał postawić w tym miejscu
Zdjęcie: formu.pkp-jazda.pl

Czyli skucha, bo gabloty nie zmieniły miejsca. Może miałem niezbyt dokładne informacje co do nowych/starych gablot, jednak to w sumie niczego nie zmienia. Informujący mnie twierdzili po prostu, że niektóre nowe gabloty ustawiono w miejscach nieporęcznych, do których nikt z mieszkańców normalnie nie dociera. A zatem ich rola informacyjna jest znikoma. Nie pytano ich, gdzie im najlepiej pasują, zamykając drogę do pytań stwierdzeniem, że „Unia tak każe”. Po co zatem te tablice stanęły, skoro swej funkcji nie spełniają? Wiem, wymogi Urzędu Marszałkowskiego… Skoro nie umieszczono ich w miejscach poręcznych, bo nie było to zgodne z warunkami dofinansowania od Marszałka, lepiej byłoby ich pewnie wcale nie stawiać. Nie przekonuje mnie, że własnych pieniędzy gmina nie zmarnowała, bo pieniądze Marszałka jednak marnieją bezproduktywnie w „pasie drogowym dróg gminnych”. A on ma je także z naszych podatków.

3. I jeszcze odpowiedź w sprawie koszy na psie odchody, o których pisałem wcześniej. Odpowiedź dostałem, zgodnie z przewidywaniem, odmowną.

Wniosek kosze dla psich odpadów

I po sprawie. O co ten hałas z koszami? Zdjęcie: Agencja Gazeta

I po sprawie. O co ten hałas z koszami?
Zdjęcie: Agencja Gazeta

Uśmiałem się, przyznam, setnie. Bo rzeczywiście, kiedy wyobraziłem sobie to straszliwe zagęszczenie dodatkowymi koszami… Nie daj Bóg, gdyby dzisiejszą ilość zdwoić, jak można byłoby się po chodnikach poruszać? Gdyby tak na Szkolnej zamiast dwóch koszy na śmieci (jak wyliczyłem w jednym z wpisów) stanęły AŻ 4?! Zatarasowałoby to niechybnie ruch pieszych całkowicie. To samo zapewne przeżyliby mieszkańcy wielu innych ulic, na których nie ma ani jednego kosza na śmieci. Bo jak się pomnoży 0 przez 2, zagęszczenie będzie na pewno nie do pojęcia.

Kończąc swoje żarciki proponuję panu Burmistrzowi wzięcie pod uwagę prostego faktu: póki na ulicach miasta nie staną jakiekolwiek pojemniki na odpady w zasięgu normalnego spaceru z pieskiem, to jednak nie na papierkach będziemy się ślizgać, tylko na psich odchodach. Brak koszy na wielu ulicach jest ewidentny. Nikt nie pójdzie 500 metrów z torebką w ręku do najbliższego kosza. Cały wcześniejszy wysiłek w przekonanie właścicieli do zbierania po swoich psach idzie na marne. Chciałem napisać, że trafia do kosza. Ale przypomniałem sobie, że koszy przecież nie ma.

 

VIII sesja Rady Miejskiej w Goleniowie 29 kwietnia 2015 r. – czyli lekcja kindersztuby i gry drużynowej oraz darmowa psychoanaliza

07 maj

W kwietniowej sesji Rady Miejskiej ważne tematy poupychane były ciasno, jak śledzie w beczce. Tym razem pozwoliłem sobie zatem na pewien eksperyment. Skoro trudno wskazać najistotniejsze wątki, spróbowałem zrobić zwyczajny, choć nieoficjalny i mój własny,  protokół z sesji. Dokładnie. Zgodnie z porządkiem obrad. Punkt po punkcie.

Wiem, dużo tego. Ale ma to taki walor, że każdy będzie mógł „uczestniczyć w sesji”, spoglądając na nią moimi oczami. Dla niechętnych w braniu udziału w całym długim posiedzeniu przedstawiam jednak pewne sugestie. I tak:

- miłośnicy krótkich spraw niech koniecznie zapoznają się z punktami: 1, 3, 5-7, 9-12, 14-18, 20, 22-28,

- zwolennicy grania drużynowego, poczytajcie punkty: 2, 4, 8, 11, 13 i 21,

- uwielbiający spory proceduralne – idźcie zaraz do punktów: 2, 13, 14 i 21,

- miłośnicy spraw wywołujących emocje, nie opuśćcie punktów: 8, 13, 19 , 21,

- potrzebujący dokształtu z dobrego wychowania powinni zajrzeć do punktów: 4, 8, 13 i 21,

- głodni bogactwa stylu mówionego języka polskiego nie mogą opuścić punktów: 4, 8, 13, 21,

- użytkownicy wody i producenci ścieków niech zaczną od punktu 13,

- z tym samym 13 punktem niech zapoznają się przede wszystkim miłośnicy psychoanalizy i radnego Czesława Majdaka,

- mieszkańcy Klinisk niech przeczytają punkt 21,

- z tym samym punktem niech zapoznają się spece od takiego załatwiania spraw, żeby ich nie załatwić,

- fani Przewodniczącego Łukasza Mituły powinni przeczytać niestety całość.

Cały „protokół” dedykuję pracownikom Biura Rady Miejskiej. Teraz naprawdę doceniam ich żmudną pracę w odsłuchaniu naszych sesyjnych dywagacji. Mnie zajęło to tylko tydzień. Zatem do boju. Tak to wszystko szło:

1. Otwarcie obrad i stwierdzenie kworum.

Kworum było, Przewodniczący Łukasz Mituła otworzył.

2. Odczytanie porządku obrad sesji.

Przewodniczący odczytał. Lecz okazało się, że pierwotny porządek trochę się zmienił.

Wiceburmistrz Henryk Zajko poprosił przede wszystkim o wyprowadzenie z programu punktu 12: „Projekt uchwały w sprawie zamiaru likwidacji filii Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. C. K. Norwida w Goleniowie znajdującej się na osiedlu Helenów przy ul. Jodłowej 33 oraz zamiaru dokonania zmiany w statucie Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. C. K. Norwida w części dotyczącej zakresu działania i lokalizacji filii oraz oddziałów”.  Nie dziwię się, że burmistrz o to prosił, bo projekt i tak pewnie by w głosowaniu przepadł. W trakcie wspólnego posiedzenia wszystkich komisji pomysł likwidacji filii biblioteki w Helenowie zebrał od znacznej większości radnych srogie baty. Ten punkt po głosowaniu wyprowadzono. Dwa inne punkty zaproponował wykreślić Przewodniczący Mituła: p. 22. „Projekt uchwały w sprawie wprowadzenia „Goleniowskiej Karty Rodziny” i p. 23. „Stanowisko w sprawie apelu do Pani Premier Ewy Kopacz – Prezesa Rady Ministrów, dotyczącego przebudowy skrzyżowania drogi krajowej nr 3 z drogą powiatową 0708Z w miejscowości Kliniska Wielkie oraz węzła drogowego „Rzęśnica” na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 3 z drogą wojewódzką 142 – rozjazd Chociwel.” Sprawę „GKR” odesłano wnioskodawcy (burmistrzowi) do poprawy. Natomiast punktu 23 o strasznie długiej nazwie głosami 8: 7 (3 wstrzymujących się) radni nie zgodzili się wyprowadzić i miał być procedowany. Była to, jak się to okaże później, tylko chwilowa porażka osób niechętnych przyjęciu przez Radę „Stanowiska”. 

3. Przyjęcie protokołu z posiedzenia VI sesji Rady Miejskiej w Goleniowie odbytej w dniu 25 marca 2015 r.

Przyjęliśmy.

4. Podziękowania dla sołtysów Gminy Goleniów z okazji zakończenia kadencji sołeckich.

Podziękowano. Radni oklaskami, Burmistrz słowami i kwiatkami. Odnotujmy bardzo sympatyczne wystąpienie odchodzącego po kilkudziesięciu latach sołtysowania w Imnie pana Jana Baryluka. Wszystkim nowym sołtysom burmistrz imiennie pogratulował. Tu pierwszy (drobny) zgrzyt w wartko biegnącej dotąd sesji. Jak sam burmistrz Krupowicz oznajmił, poza wyborami sołtysów przeprowadzono też wybory Rady Osiedla w Helenowie. Jednak burmistrzowskich gratulacji z okazji ponownego wyboru na Przewodniczącego tej Rady siedzący w ławach publiczności pan Lesław Pawłowski się nie doczekał. Pewnie mu było przykro, że ten burmistrz taki zapominalski. Oj tam, już się czepiam, przeoczenie… Proszę pozwolić, panie Lesławie, że wyręczając burmistrza złożę serdeczne gratulacje z okazji ponownego wyboru. 

Przewodniczący RM Łukasz Mituła, zwolennik gry drużynowej Zdjęcie: gs24.pl

Przewodniczący RM Łukasz Mituła, zwolennik gry drużynowej
Zdjęcie: gs24.pl

Po zakończeniu tego punktu Przewodniczący Mituła skorzystał z bycia przy głosie i przedstawił niezapowiedziany punkt „Ogłoszenia duszpasterskie”. Poruszył dwie sprawy: samorządowego turnieju siatkówki gmin Powiatu Goleniowskiego, wygranego przez naszą drużynę, oraz tytułu „Samorządowego Managera 2014 Regionu Zachodniopomorskiego”, zdobytego w rankingu czasopisma „Puls Biznesu” przez burmistrza Roberta Krupowicza. W tej pierwszej sprawie spotkał mnie niespodziewany zaszczyt. Przewodniczący zacytował dość duży fragment mojego wpisu z niniejszego bloga, wskazujący drużynowe działanie jako przyczynę sukcesu. Jak Przewodniczący wyraził się żartobliwie, nie spodziewał się kiedykolwiek cytować właśnie mnie, ale bardzo mu moje słowa przypadły do gustu. Zabawna krotochwila spotkała się z aprobatą i potraktowano ją śmiechem. Przyznam, że żartu nie zrozumiałem. Czemu w tak oczywisty sposób śmieszne ma być, że pan Mituła cytuje Zygmańskiego? Skoro mieni się reprezentantem wszystkich radnych, cóż w tym dziwnego? Nigdy nie deklarowałem osobistej wrogości do Przewodniczącego, obficie cytując jego wypowiedzi w wielu stosownych chwilach. Czy różnienie się poglądami wyklucza współpracę? W siatkówkę graliśmy razem, panie Przewodniczący, a różnice nie przeszkadzały wspólnie reprezentować naszej gminy. Może dałoby się i w innych sprawach? Jak się w toku sesji okazało, Przewodniczącemu podobały się tylko słowa, więc je sobie pożyczył; treści raczej nie przyjął do siebie. Później nie raz prezentował chęć grania tylko we własnej drużynie, w której niektórzy radni nie mieszczą się nawet na ławie rezerwowych. Ale cieszę się, że pan Mituła czyta mojego bloga. Choćby w ten sposób możemy sobie korespondencyjnie porozmawiać. Oczekuję jego komentarzy, zwłaszcza jeśli nie zgadza się z treścią wpisów. Z dumą zamieszczę je niezwłocznie.

5. Interpelacje radnych i wolne wnioski.

Interpelowaliśmy i wnioskowaliśmy ochoczo. Wszystkich ważnych wniosków przedstawić z konieczności nie mogę. Spośród wielu wybrałbym jako szczególnie ważne sprawy poruszone przez radną Irenę Henkelman i Czesława Majdaka.

Pani Irena zwróciła uwagę na nadwyżkę w budżecie ponad 800 tyś zł, która powstała jej zdaniem z powodu zbyt wysokich stawek opłaty śmieciowej [moja uwaga: dziś już jest ona mniejsza; w końcu roku 2014 przekraczała milion zł, ale część Rada „zagospodarowała” zgodnie z wnioskami burmistrza; 880 tyś było w tym roku do poprzedniej marcowej sesji, kiedy to 230 tyś wrzuciliśmy do 50 rozkosznie wypasionych koszy na śmieci] Z założenia opłata ta powinna pokrywać jedynie koszta działania systemu utylizacji odpadów, a nie stanowić źródła dodatkowego dochodu budżetu gminy. Ponadto przypomniała burmistrzowi o obowiązku składania kwartalnych sprawozdań Radzie Miejskiej z bieżącego stanu wpływów z tej opłaty.

Radny Czesław Majdak zwrócił uwagę na fatalny stan budownictwa komunalnego i socjalnego w obecnej kadencji oraz brak jakichkolwiek zamiarów burmistrza w tej dziedzinie. Dwie komisje Rady analizowały raport przedstawiony przez burmistrza na wniosek radnych, z którego wynika ogrom potrzeb i ewidentny brak propozycji ich rozładowania. Jakieś rozwiązania pojawić się jednak powinny. Radny wskazał na ponowny wzrost dostępności środków finansowania budownictwa społecznego i prosił o ich przeanalizowanie.

6. Sprawozdanie z realizacji Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Gminie Goleniów za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2014 roku.

Przyjęliśmy bez dyskusji. Dyskusja odbyła się w pracach komisji Rady.

7. Sprawozdanie z realizacji Gminnego Programu Przeciwdziałania Narkomanii w Gminie Goleniów za okres od 1 stycznia do 31 grudnia 2014 roku.

Jak w punkcie 6.

8. Sprawozdanie z działalności Ośrodka Pomocy Społecznej w Goleniowie za rok 2014 oraz potrzeby w zakresie pomocy społecznej na terenie Gminy Goleniów.

Temat szczegółowo analizowała Komisja Spraw Społecznych [nazwę oczywiście skracam], rekomendując zaakceptowanie sprawozdania. Sprawozdanie przyjęto. Przedyskutowano jednak na sesji kilka wątków. Nastąpiła także wspomniana w tytule niniejszej relacji pierwsza lekcja: dobrego wychowania i kindersztuby.

Otóż głos zabrał radny Andrzej Wojciechowski. Zadał Dyrektor OPS Gizeli Rybickiej 2 pytania. Pierwsze dotyczyło jednego z zadań OPS, obsługiwania Funduszu Alimentacyjnego. Wskazał, że wpłaty od osób zobowiązanych do świadczenia alimentacji w roku 2014 wyniosły 273.855 zł, zaś wypłata dla osób do niej uprawnionych aż 1.704.000 zł. Czyli zobowiązani wpłacili zaledwie 16% tego co są winni, mimo grożącego im choćby odebrania prawa jazdy. W drugim pytaniu były wieloletni burmistrz chciał się dowiedzieć od Dyrektor Rybickiej, czy uważa że aktualna struktura organizacyjna OPS jest dobra, czy może wymaga modyfikacji. Pytanie zrodziło się z informacji w „Gazecie Goleniowskiej”, zapowiadających zmiany kadrowe i organizacyjne w OPS.

Dyrektor Rybicka udzieliła odpowiedzi na pytanie o Fundusz Alimentacyjny. Powiedziała o niedawno opublikowanych badaniach ogólnopolskich wykazujących, że w maksymalny „odzysk” od zobowiązanych sięga w gminach poziomu 6%. Na tym tle nasze 16% stanowi znakomity wynik. Natomiast uchyliła się od odpowiedzi na pytanie o stan struktury organizacyjnej mówiąc, że to pytanie nie do niej, lecz do jej przełożonego – burmistrza Krupowicza. Przewodniczący Mituła zapytał burmistrza, czy zechce odpowiedzieć na to pytanie.

Burmistrz po pierwsze wypomniał radnemu Wojciechowskiemu, że ten postawił panią Rybicką w niezręcznej sytuacji. Stwierdził, że „gdyby Wojciechowski był burmistrzem, pewnie by sobie nie pozwolił na takie pytania. Nie należy to do dobrego tonu.” Tak pouczony radny Wojciechowski nie zrezygnował z uzyskania odpowiedzi na swoje pytanie, mówiąc: „Rozumiem, że dla dyrektor Rybickiej odpowiedź na drugie pytanie była niezręczna. Natomiast kompletnie nie rozumiem odpowiedzi burmistrza Krupowicza. Na jego miejscu jednak udzieliłbym choć krótkich, zwięzłych informacji, żeby Rada orientowała się, o co chodzi, a nie czerpała wiedzę z mediów. Odpowiedź burmistrza Krupowicza była po prostu niegrzeczna, nie powinna mieć miejsca”.

Co powiedział na to ad vocem burmistrz Krupowicz, śpieszę zacytować dosłownie: „Nie słyszę w swojej wypowiedzi niczego, co mogłoby naruszać ogólnie przyjęte zasady dobrego wychowania i kindersztuby. Jeżeli poczuł się pan urażony, to przepraszam. Natomiast zachęcam do czerpania informacji, z prasy także, ale przede wszystkim u źródeł, które są wiarygodne. Ja nie unikam odpowiedzi na pańskie pytanie. W momencie, kiedy będę gotowy do udzielenia odpowiedzi na to pytanie, to poproszę o takie spotkanie, i nie w atmosferze plotek, domysłów czy donosów, ale w atmosferze rzeczowej i merytorycznej dyskusji na ten temat sobie porozmawiam”.

"Jeśli według mnie ktoś jest niegrzeczny, koniecznie mu trzeba zwrócić uwagę" - tak myślą niegrzeczni Zdjęcie: demotywatory.pl

„Jeśli według mnie ktoś jest niegrzeczny, koniecznie mu trzeba zwrócić uwagę” – tak myślą niegrzeczni
Zdjęcie: demotywatory.pl

Święte słowa! Ja wiem, dziś standardy grzeczności mocno różnią się od obowiązujących w przedwojennym Kodeksie Boziewicza. Wtedy Wojciechowski, słysząc od burmistrza zgrabnymi słówkami wycedzone [tu moje własne tłumaczenie na potoczny współczesny język polski]: „Spadaj maleńki! Na drzewo ze swoimi pytaniami! Puściłem kiedyś zajawkę do gazeciarzy, bo wtedy mi pasowało. Tyle motłoch miał się dowiedzieć, a więcej powiem, jak mi się będzie chciało, i to na pewno nie publicznie!”, miał prawo wyzwać Krupowicza na pojedynek, jako obrażany wybrać broń i rozstrzelać go lub rozsiekać szablą na kawałeczki. Dziś nawet to, co wyżej przetłumaczyłem, jest całkowicie akceptowalne, grzeczne i nie obraźliwe. W powszechnym mniemaniu dopiero użycie kilku słów na „k”, „c” (nie na „h”! – to byłby błąd ortograficzny) i „sp” usprawiedliwiałoby uznanie tych słów za obelżywe. W naszych czasach burmistrz Krupowicz jest wręcz mistrzem elegancji, wzorcowym ideałem sposobu udzielenia odpowiedzi przez organ władzy wykonawczej na pytanie reprezentanta stojącego nad nim organu uchwałodawczego i kontrolnego. W świetle tego jest oczywistym, że Przewodniczący Rady Miejskiej ani nie odebrał burmistrzowi głosu, ani nie przerwał jego grzecznej wypowiedzi, ani też nie miał mu za co udzielić reprymendy po zakończeniu lekcji kindersztuby.  Sorry! Taki mamy savoir vivre…

Wasz sprawozdawca w tym punkcie przedstawił dość kuriozalną sytuację, że OPS nie przedstawia w sprawozdaniu swoich pełnych potrzeb finansowych i etatowych. Ma przecież takie braki, zagrażające wywiązaniu się z zadań tej instytucji. W trakcie pracy komisji dowiedzieliśmy się, że jest do tego „przymuszany” żelazną ręką Skarbnika Gminy. Jego punkt widzenia jest dość oczywisty (ciąć każdy wydatek!), czy nie jest to jednak wylewanie dziecka z kąpielą? Czy jeżeli zamkniemy oczy, to problem sam się rozwiąże? Do faktycznych potrzeb OPS i tak trzeba będzie w bliskiej przyszłości wrócić, co zresztą sygnalizuje Komisja przy okazji swoich kolejnych prac. 

Po tak miłej, sympatycznej i pełnej kurtuazji dyskusji Przewodniczący przeprowadził głosowanie nad przyjęciem sprawozdania OPS, co radni raczyli uczynić 15 głosami „za” przy dwóch „wstrzymujących się”.

9. Sprawozdanie z działalności Goleniowskiego Domu Kultury w 2014 r.

Radni Andrzej Wojciechowski i Irena Henkelman wyrazili dobrze to, co inni myśleli. Bardzo pozytywnie ocenili działalność GDK, mimo (na co pani Irena wskazała dobitnie) „mizerii budżetowej” w dziedzinie kultury. Podziękowano staremu (Zbigniew Łukaszewski) i nowemu (Aleksandra Holz) dyrektorowi, sprawozdanie zaś przyjęto jednomyślnie.

10. Sprawozdanie z działalności Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Cypriana Kamila Norwida w Goleniowie za rok 2014.

Sprawozdanie przyjęto bez dyskusji przy jednym głosie wstrzymującym. Wstrzymał się także elektroniczny system głosowania, przez co głosowanie odbyło się trzykrotnie.

11. Projekt uchwały w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej w Goleniowie za rok 2014.

Do Biblioteki i jej 6 filii zapisanych jest 4.196 czytelników, czyli ok. 12% mieszkańców. Przedstawiony wynik finansowy działalności Biblioteki był ujemny, -44.915,78 zł. Jak nam wyjaśniono, był to skutek naliczenia amortyzacji, która generuje koszt, a nie jest wydatkiem, oraz podatku od nieruchomości za lata 2012-2013. Tę ostatnią sprawę poruszyłem ze zdziwieniem, kierując pytanie do skarbnika i burmistrza. Biblioteka nie zapłaciła w roku 2014 zaległego podatku, bo środków na to nie zaplanowano w jej budżecie. Biblioteka to gminna jednostka organizacyjna, działająca w budynkach własnych gminy, a ma kilkuletnie zaległość w podatku od nieruchomości, należnym gminie. Budżet dla Biblioteki planuje burmistrz (oczywiście wespół ze skarbnikiem), cała kwota podatku wraca do budżetu gminy, a zatem operacja jest po prostu wirtualna. Operacja „zamkniętego obiegu pieniądza” nie została przeprowadzona – a Biblioteka musiała wykazać zaległość. Środki na pokrycie zaległości otrzymała dopiero w budżecie obecnym, na rok 2015. Ktoś to może wyjaśnić? Ja wyjaśnienia nie usłyszałem, wszyscy merytorycznie odpowiedzialni milczeli z godnością. Sprawozdanie przyjęto przy jednym głosie wstrzymującym.

12. Projekt uchwały w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego Goleniowskiego Domu Kultury za rok 2014.

Bez dyskusji sprawozdanie przyjęto jednomyślnie.

13. Projekt uchwały w sprawie wieloletniego planu rozwoju i modernizacji urządzeń wodociągowych i urządzeń kanalizacyjnych miasta i gminy Goleniów na lata 2015-2020 będących w posiadaniu Goleniowskich Wodociągów i Kanalizacji Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością w Goleniowie.

Pechowy punkt nr 13… Zdarzyła się w nim wspomniana w tytule psychoanaliza. Przeprowadził ją burmistrz Krupowicz wobec siedzącego nad wyraz spokojnie radnego Czesława Majdaka. Ale oto jak do tego doszło:

Temat wieloletniego planu inwestycji spółki GWiK w wodociągi i kanalizację naszej gminy na posiedzeniach komisji był przedstawiony w szczegółach i dyskutowany dogłębnie. Wydawało się, że wszystko jest już jasne i głosowanie szybko sprawę rozstrzygnie. Niedługie wprowadzenie do tematu dał Prezes Zarządu spółki Janusz Dawidziak. Wymienił zakres głównych inwestycji, który GWiK ma zamiar realizować: w mieście modernizacje wodno-kanalizacyjne ulic Słowiańskiej, Prusa, Nowogardzkiej, Maszewskiej, Sienkiewicza i Kleeberga, na wsi modernizacje ulic Lipowej i Plażowej w Lubczynie, dalsza budowa kanalizacji (Żółwia Błoć, Białuń, Miękowo, Danowo) i wodociągu (Niewiadowo). Cały program jest bardzo rozbudowany, a jego 5-letnia realizacja ma pochłonąć prawie 40 mln zł.

Oto streszczenie dyskusji. Uczestniczyli w niej:

- radna Irena Henkelman pokazała, że ceny wody i ścieków w naszej gminie od 2007 r. podniosły się o 215%, za co płacą mieszkańcy i płaczą; Prezes Dawidziak wyjaśniał jej, że wzrost wynikał z ambitnych zamiarów likwidacji wieloletnich zapóźnień w tym zakresie i był konieczny;  

- radny Andrzej Wojciechowski poparł zakres planowanych inwestycji; skonstatował prawie 100% stan zwodociągowania gminy, zapytał o stan jej skanalizowania; Prezes podał, że obecnie gmina skanalizowana jest w 90%, a po realizacji bieżącego programu sięgnie poziomu 95%; radny zapytał o źródła finansowania programu, skoro zniknęły poprzednie możliwości dużego i taniego zewnętrznego finansowania; był przeciwny dotowaniu inwestycji z budżetu gminy; uznał prognozowany wzrost cen wody i ścieków od obecnego łącznego poziomu 11, 60 zł do 13, 49 zł w roku 2020 jako do przyjęcia dla mieszkańców;

- radna Dorota Chodyko – zapytała, czy wodociąg w Niewiadowie (ostatnia wieś bez wodociągu) w roku 2019 będzie na pewno? Także podkreśliła brak wiedzy o dokładnych możliwościach dofinansowania zewnętrznego; Prezes potwierdził brak pewności dofinansowania, lecz wskazał fundusze, do których GWiK będzie aplikował, szczególnie co do inwestycji na obszarach wiejskich; co do Niewiadowa stwierdził, że GWiK bada możliwości pozyskiwania wody na miejscu, z ujęcia wody w pobliżu wsi;

Radny Czesław Majdak, jeszcze jako Przewodniczący RM Zdjęcie: gs24.pl

Radny Czesław Majdak, jeszcze jako Przewodniczący RM
Zdjęcie: gs24.pl

- radny Czesław Majdak kwestionował zakres czasowy opracowania, od roku 2015. Przecież już mamy rok 2015! Wskazał na obecne długo- i krótkookresowe zadłużenie spółki GWiK, sięgające ok. 17 mln zł; obsługa tego długu w roku 2014 kosztowała ok. 650 tys. zł. Kwestionował uzyskanie dofinansowania z różnych źródeł, skoro ilość mieszkańców w terenie planowanych inwestycji nie osiąga wymaganych wskaźników zagęszczenia. Uważał, że zaległości cywilizacyjne należy nadrabiać, ale biorąc pod uwagę aspekt ekonomiczny. Stąd należy rozważać różne sposoby zapewnienia potrzeb, a nie tylko tradycyjne ciągnięcie rur. Wskazał negatywny przykład kanalizowania „za wszelką cenę” w gminie Stepnica, co niemal doprowadziło do jej bankructwa. Jest zwolennikiem utrzymywania ceny wody i ścieków na stałym poziomie, co da mieszkańcom w praktyce obniżkę – biorąc pod uwagę inflację. Przez to mieszkańcy będą mogli zwiększyć zużycie wody. Jego zdaniem już dzisiaj wysoka cena wody znacznie ogranicza zużycie i koło się zamyka: kolejne inwestycje muszą być finansowane nie wzrastającym zużyciem, lecz rosnącą ceną, co znowu ograniczy zużycie. Dzisiejsza konsumpcja wody przez mieszkańców jest na poziomie roku 2008. Zwrócił uwagę, że taryfa cen wody i ścieków, obowiązująca od początku roku, zawiera już niektóre elementy inwestycji, które dopiero teraz wprowadza niniejszy program. Wskazał przykład nierealnie obliczonych wskaźników oszczędności wody. Wspomniał o pewnych aspektach związanych z obecnymi taryfami, które bada właśnie Komisja Rewizyjna Rady. Poprosił o przedstawienie przez radcę prawnego wyników ekspertyzy prawnej odnośnie konieczności przyjęcia wieloletniego planu inwestycji GWiK i jego zgodności z przepisami obowiązującego prawa. Wniosek w tej sprawie złożył na posiedzeniu połączonych komisji;

- Przewodniczący Łukasz Mituła (który próbował przerwać wystąpienie Czesława Majdaka z powodu przekroczenia czasu) zakwestionował, czy pojedynczy radny mógł wnioskować o sporządzenie opinii prawnej. Mogłyby to zrobić jego zdaniem połączone komisje, ale nie zrobiły. Sam wobec tego opinii radcy nie zlecił. Okazało się jednak, że o opinię poprosił prowadzący wspólne posiedzenie komisji stałych radny Krzysztof Czerwiński, stąd radca ją sporządził. Przewodniczący w takim razie (niechętnie) pozwolił ją przedstawić;

- z opinii prawnej mecenasa Tomasza Wółkiewicza wynikało, że program inwestycji GWiK jest zgodny z prawem. Jego zdaniem jednak samo pytanie zostało błędnie sformułowane. Stwierdził, że plan ten jest wewnętrznym planem przedsiębiorstwa (spółki GWiK), a nie planem publicznym gminy. Zatwierdzenie planu przez Radę Miejską nie jest formą jego kreacji, lecz formalnym wymogiem. Według komentarza prawnego Rada nie mogłaby odrzucić takiego planu nawet, jeżeli byłby wadliwy. Taryfa opłat za wodę i ścieki wynika z planu inwestycyjnego, ale nie należy jej łączyć z akceptowaniem planu przez Radę. To taryfy mają być zgodne z nim i z niego wynikać; zatem najpierw ma być wieloletni plan rozwoju, a później taryfy.

W tym miejscu dyskusji zabrał głos burmistrz Robert Krupowicz, który wydał następujące oświadczenie, cytuję:

Burmistrz Krupowicz z obrzydzeniem przyjmuje zabawki w spadku po Przewodniczącym Majdaku Zdjęcie: gs24.pl

Burmistrz Krupowicz z obrzydzeniem przyjmuje zabawki w spadku po Przewodniczącym Majdaku
Zdjęcie: gs24.pl

„Ośmielony opinią pana mecenasa Wółkiewicza, staram się uporządkować kilka rzeczy i nadać im, oczywiście z pełną pokorą, że będę skuteczny, ale właściwą proporcję i właściwy kształt. Szanowna Rado, panie Przewodniczący, ja od kilku miesięcy z rosnącym zdumieniem obserwuję działalność publiczną byłego Przewodniczącego Rady Miejskiej Goleniowa pana Czesława Majdaka, który w działalności publicznej podkreśla wielokrotnie, w ostatnich miesiącach szczególnie, swoją daleko idącą odpowiedzialność za sprawy gminy. Kreuje się na orędownika tej odpowiedzialności i pierwszego rycerza gminy Goleniów. Z dobrą wolą próbuję zdefiniować tego rodzaju odpowiedzialność, ale źle mi to idzie, bo im dłużej słucham i patrzę, to bardziej kojarzy mi się ten sposób postępowania z obstrukcją, i to taką obstrukcją, która raczej jest rozumiana jako dolegliwość fizjologiczna, niż proces parlamentarny. Jaka jest różnica między odpowiedzialnością a obstrukcją? Otóż odpowiedzialność nigdy nie gubi z punktu widzenia istoty rzeczy i właściwego indeksu tejże rzeczy. Natomiast obstrukcja z przyjemnością pławi się w wszelkiego rodzaju formalizmach, człowieka wiedzie w przysłowiowe maliny, w których można się w sposób oczywisty podrapać i trudno stamtąd wybrnąć. Jaka jest istota rzeczy, o której dzisiaj rozmawiamy? Bo już po wywodzie mecenasa Wółkiewicza, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego, za chwilę będziemy pytać o temperaturę ciała prezesa Dawidziaka; może ona także ma jakiś wpływ na poziom tej dyskusji. Jaka jest istota dzisiejszej dyskusji? Otóż od 2008 roku z uporem godnym właśnie tej sprawy samorząd Goleniowa podłącza kolejne miejscowości, kolejne domostwa do sieci wodno-kanalizacyjnej, do infrastruktury technicznej. Naszym celem, tak najogólniej rzecz ujmując, jest dostarczenie ludziom możliwości zrzucania nieczystości do oczyszczalni ścieków, a nie do Wiśniówki, do Iny, albo do pól. Chcielibyśmy także pozbawić niektóre osoby pokusy dziurawienia zbiorników bezodpływowych. Chcielibyśmy wszystkim dostarczyć wody bieżącej, świeżej, czystej i smacznej. I o tym rozmawiamy. Charakter terenu Goleniowa ma kształt miejsko-wiejski, wszyscy wiemy, więc kolejne kilometry sieci wodno-kanalizacyjnej oczywiście nie będą rentowne. Ponieważ mamy do czynienia z rosnącym rozproszeniem gospodarstw domowych. Już nie przyłączamy kolejnych bloków, gdy łatwo w takim przypadku „złapać rentowność”. Ale chciałem też zwrócić uwagę na jeden podstawowy aspekt tej sprawy. On się nazywa pewien „solidaryzm społeczny”. Nie sposób jeśli w moim kranie leci woda, a za ścianą mam łazienkę, odwrócić się od problemu, że inni takich oczywistości w XXI wieku nie mają. Więc w imię tego solidaryzmu płacimy też i koszty. Najpierw płacą jedni, później płacą drudzy. Czas w tej chwili na kolejne miejscowości, kolejne wsie, aby i one doświadczyły, powtórzę raz jeszcze, tej oczywistości w postaci infrastruktury technicznej, doprowadzonej infrastruktury technicznej. I teraz kiedy ja patrzę, jakimi są te rzeczy, to to wszystko, co słyszę ze strony byłego Przewodniczącego, swojego czasu osoby niezwykle pro-rozwojowo nastawionej w naszej gminie, no to przychodzi mi na myśl takie sformułowanie jednego czy drugiego klasyka polskiej polityki, aby nie iść tą drogą. Ja bardzo proszę państwa, aby państwo nie szli tą drogą, bo ta droga zarysowana przez pana radnego Czesława Majdaka, byłego Przewodniczącego Rady Miejskiej, no to nazwę rzeczy po imieniu, to jest droga osobistej vendetty i zemsty w związku z faktem, że ktoś pozbawił go swego czasu uprawnionych gadżetów, przypisanych sprawowanej funkcji. Tych wszystkich łańcuszków, dzwoneczków, i tak dalej. Tego po prostu nie ma. Więc jeżeli utkwimy w obstrukcji, powodowanej konfliktem ambicjonalnym i konfliktem personalnym, to osobiście nic dobrego gminie Goleniów nie wróżę. I bardzo bym państwa prosił, żebyśmy właśnie w imię tej odpowiedzialności, deklarowanej przez pana Majdaka, nie tracili z oczu istoty rzeczy, o której dyskutujemy. Ciągniemy rury wodno-kanalizacyjne do kolejnych domostw. I dajemy ludziom świeżą, dobrą wodę.”

Tej wypowiedzi Przewodniczący Mituła nie przerywał choć raz. Ani z powodu przekroczenia czasu (zaledwie o minutę), ani też z powodu jej w dużej części niemerytorycznej treści. Treści najeżonej personalnymi wycieczkami do radnego, który po prostu zabrał udział w dyskusji, podnosząc istotne kwestie. Myślę, że niczym nie sprowokował on potrzeby kwestionowania swojego stanu umysłu. Nic istotnego do dyskusji nie wnosząc, swoją tyradą burmistrz po raz kolejny dał przykład wypowiedzi zapraszającej do agresji, w pełni obraźliwej i co najmniej niegrzecznej, choć nie zawierającej żadnego „brzydkiego wyrazu”. Istne mistrzostwo w tym gatunku, trzeba to przyznać.

W dalszej dyskusji w tym punkcie zabrali jeszcze głos:

- radna Lucyna Skałecka-Włodarczyk poparła program inwestycji GWiK, odżegnując się od dopłat z budżetu gminy do cen wody i ścieków;

- Wasz sprawozdawca zwrócił uwagę na zmianę roli GWiK na przestrzeni lat od roku 2008. Dziś nie jest on instytucją do prowadzenia inwestycji wodno-kanalizacyjnych przy wydatnej pomocy funduszy zewnętrznych. Będzie je czynił w znacznym stopniu za pożyczone od banków pieniądze, oddając dług z rosnących stale opłat pokrywanych przez mieszkańców. A tych znów nie pyta się o zdanie, a reprezentujących ich radnych stawia się w przymusowej sytuacji, bo program inwestowania już wszystko przesądza. Gdyby GWiK nie istniał, gmina musiałaby realizować ten program sama. Na pewno nie zgodzilibyśmy się wtedy na tak wysokie jej zadłużanie, do jakiego dopuszczamy w spółce GWiK. Solidaryzm społeczny powinien mieć swoją cenę. Uznałem natomiast za oburzające przyklejanie radnym dyskutującym w tej sprawie etykietek destruktorów czy przeprowadzanie analizy psychologicznej kwestionującej ich dobrą wolę. Tuszuje się w ten sposób niedoróbki, które dotyczą przedstawianych Radzie dokumentów, lub niewłaściwy tryb ich przyjmowania. Radny Majdak, który zgłasza merytoryczne rzeczowe uwagi, nie zasłużył sobie na takie traktowanie. Powiedziałem na końcu, że jeśli burmistrz określa takiego radnego jako złego człowieka i wręcz bandytę, to ja osobiście z dumą do „bandy Majdaka” się zapisuję.

[Przeciągnąłem wypowiedź o tyle samo, co burmistrz, wręcz co do sekundy; mi jednak Przewodniczący wypowiedź przerywał. Dając przykład prawdziwie drużynowego ducha walki; próbował mi przeszkadzać, jak też na końcu puścił w eter złośliwy komentarz; ot, co wolno wojewodzie, to nie tobie, smrodzie.]

Chciałbym tu dodać (poza treścią mojej wypowiedzi na sesji, bo tam czasu nie było), co rozumiałem wspominając możliwość „zadłużanie gminy” poprzez przyjęcie planu przez GWiK. Nie chodzi dosłownie o przejmowanie spłaty długów spółki prawa handlowego, jaką jest GWiK. Spółki takie nie należą do sektora finansów publicznych. „Dług publiczny” (dotyczący gminy) nie obejmuje powiązań finansowych z takimi spółkami. Prawnik powie, że brak jest możliwości ponoszenia przez gminę odpowiedzialności za zobowiązania spółki, którą powołała lub w której objęła udziały lub akcje. Nie oznacza to jednak, że taki związek nie istnieje pośrednio. Bo co miałaby uczynić gmina, jeżeli bankrutuje spółka zarządzająca majątkiem przeznaczonym dla zaspakajania bytowych potrzeb mieszkańców? Pewnikiem musiałaby podjąć wszelkie starania, żeby bankruta ratować. Przy tym istnieje długotrwały galimatias prawny dotyczący własności tych sieci, przekazanych częściowo przez gminę spółce, częściowo wybudowanych przez samą spółkę. Komplikuje to znakomicie dalsze postępowanie gminy i ewentualne konsekwencje finansowe, jakie mogłaby ponieść.

- radny Hubert Kowalewski wskazał, że mieszkańcy miejscowości, w których obecnie nie ma wodociągu lub kanalizacji, ponoszą znacznie wyższe koszta w tym zakresie, niż inni mieszkańcy. Dziś za wywóz szamba płacą oni do 30 zł za 1m3;

- radny Czesław Majdak namawiał do sporu merytorycznego, opartego o dokumenty i liczby. Odżegnał się od personalnych kryteriów dyskusji i wskazywał pozytywną rolę różnicy zdań w osiąganiu dobrych rozwiązań;

- prezes Dawidziak próbował odnieść się do niektórych wypowiedzi mówiąc o różnych programach, które są możliwe do wykorzystania jako źródło finansowania inwestycji, oceniając szanse dofinansowania w przyszłości. Dotąd udawało się korzystać z maksymalnego dofinansowania. Uważa także, że uda się je i teraz uzyskać.

Projekt w końcu przegłosowano; za było 14 radnych, 1 przeciwny, 3 głosy wstrzymujące (w tym mój).

14. Projekt uchwały w sprawie wyrażenia zgody na odstąpienie od żądania zwrotu bonifikaty udzielonej przy przekształcaniu prawa użytkowania wieczystego w prawo własności nieruchomości położonej w Goleniowie przy ulicy Fabrycznej 14.

Jest to precedensowy, pierwszy taki wniosek. Rada miałaby rozpatrywać indywidualną sprawę o odstąpienie od naliczania należności wobec gminy. Przepisy to dopuszczają w szczególnych przypadkach, bez wskazywania żadnych przyczyn. Dyskutowano o tym wniosku w trakcie posiedzenia wspólnego komisji stałych, ale zdania były podzielone.

Na sesji radna Lucyna Skałecka-Włodarczyk wniosła o stworzenie regulaminu w podobnych sprawach, zaś do tego czasu odesłanie projektu do prac komisji. Gdyby dopuścić dziś do uznaniowości, otworzyłoby to furtkę do dalszych, wręcz dowolnych rozstrzygnięć, co jest niedopuszczalne. Radni zgodzili się z wnioskiem 16 głosami za, przy dwóch wstrzymujących.

15. Projekt uchwały w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla strefy ochronnej terenu zamkniętego w Mostach obejmującej obszary w obrębie ewidencyjnym Glewice 2 i Burowo.

Projekt dotyczy terenów zamkniętych o przeznaczeniu wojskowym. Plan finansowany był w całości przez wnioskodawcę. Radni przegłosowali go bez dyskusji jednogłośnie.

16. Projekt uchwały w sprawie wyrażenia woli kontynuacji członkostwa Gminy Goleniów w Lokalnej Grupie Działania Stowarzyszeniu Szanse Bezdroży Gmin Powiatu Goleniowskiego.

Uznano, że należy dalej uczestniczyć w Grupie Działania. Dotąd udało się uzyskać ok. 2 mln zł w ramach tego partnerstwa, a podobną kwotę można pozyskać na dalsze prace. Radni głosowali jednomyślnie za.

17. Projekt uchwały w sprawie zmian budżetu gminy na 2015 r.

Nie było wątpliwości w toku prac komisji, przesunięcia w budżecie były drobne, o charakterze technicznym. Wszyscy byli za.

18. Projekt uchwały w sprawie zmiany uchwały w sprawie uchwalenia wieloletniej prognozy finansowej Gminy Goleniów na lata 2015-2025.

Jak wyżej.

19. Projekt uchwały w sprawie podatku od środków transportowych.

W dyskusji zwróciłem uwagę, że z uzasadnienia uchwały nie wiadomo, dlaczego w trakcie roku podatkowego zmienia się pierwotne stawki. Nic tam się nie wspomina o wnioskach grup podatników, których te stawki dotyczą. Zapytałem skarbnika, czy stawek nie konsultowano przed przyjęciem w zeszłym roku ze środowiskiem transportowców, a dopiero teraz uświadomiono sobie, że są one rażąco wysokie? Radny Czesław Majdak uważał także, że w trakcie roku podatkowego stawek nie należy korygować co do zasady.

Skarbnik stwierdził, że właściciele firm transportowych wnioskowali o zmianą stawek już po ich uchwaleniu. Obserwując stawki podatku w innych gminach stwierdzają, że mogą przenieść swoją działalność na ten teren, gdzie stawki są niższe. Skarbnik wskazał, że są już przypadki przemeldowania się właścicieli tylko po to, żeby przerejestrować samochody. Podał przykład gminy Suchy Las pod Poznaniem, gdzie uchwalono stawki znacznie niższe, niż w stolicy województwa. Wiele firm transportowych przeniosło „na papierze” swoją działalność do Suchego Lasu, gdzie zapłacili podatek. Samochody ciężarowe i tak nie jeżdżą po terenie gminy, lecz po całej Europie. Firmy transportowe traktują podatek jako element kosztu, który chcą obniżyć. Zatem obecne obniżenie stawek jest próbą ratowania przychodów dla gminy z tego podatku.

Ja dodałem po tej wypowiedzi, że obniżając stawki i tak nie gwarantujemy sobie uzyskania przychodów. Wystarczy, że jest jakaś inna gmina oferująca „konkurencyjne stawki” w tym podatku, a firma transportowa i tak może przenieść działalność właśnie do niej. Na tym dyskusja ustała i projekt przegłosowano. Głosami 13 za, 1 przeciw i 4 wstrzymujące się projekt przeszedł. Ja się wstrzymałem.

20. Projekt uchwały w sprawie zmiany uchwały w sprawie ustalenia wysokości diet dla radnych Rady Miejskiej oraz przewodniczących organów wykonawczych jednostek pomocniczych.

Dotąd w uchwale z 2008 r. normującej diety radnych był zapis przez wiele lat honorowany, że jeśli radny pełni jednocześnie funkcję sołtysa, należy mu się za to jedna dieta, ta wyższa. Jak się okazuje, ta sytuacja jest niezgodna z prawem. Ostatnio zapadły wyroki sądów nakazujące wypłacać obie diety. Wpłynął w tej sprawie wniosek jednego z naszych radnych, jednocześnie sołtysa. Należało dostosować zapis w naszej uchwale do obowiązującego prawa. Dyskusji nie było, radni przegłosowali projekt głosami 16 za, 1 wstrzymujący (mój).

21. Stanowisko w sprawie apelu do Pani Premier Ewy Kopacz – Prezesa Rady Ministrów, dotyczące przebudowy skrzyżowania drogi krajowej nr 3 z drogą powiatową 0708Z w miejscowości Kliniska Wielkie oraz węzła drogowego „Rzęśnica” na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 3 z drogą wojewódzką 142 – rozjazd Chociwel.

Radny Marcin Gręblicki z Klinisk Wielkich

Radny Marcin Gręblicki z Klinisk Wielkich

Sprawa stawała na wspólnym posiedzeniu komisji, lecz była omówiona z powodu nieobecności wnioskodawcy, radnego Marcina Gręblickiego. Wobec pozostawienia tego punktu w porządku obrad (mimo próby jego wyprowadzenia na wniosek Przewodniczącego), radny Gręblicki przedstawił kilkuminutową prezentację na temat  sprawy, którą sam zajmuje się od roku 2013. Jest obecnie prezesem Stowarzyszenia „Innowacyjna Polska”, zajmującego się społecznie doprowadzeniem do przebudowy drogi nr 3 i apelującego o to do pani Premier. Przedstawił historię starań doprowadzenia do przebudowy skrzyżowania i węzła drogowego, krąg osób zajmujących się tym, wymienił wielu parlamentarzystów i samorządowców województwa zachodniopomorskiego popierających apel, prezydentów, burmistrzów i wójtów miast i gmin regionu. Petycję do pani Premier podpisało w tej chwili już 2256 osób z różnych miejsc Polski. Stwierdził, że wsparcie naszej Rady w sposób oczywisty wzmocniłoby starania o poprawę bezpieczeństwa w miejscu, w którym dotąd w 94 zdarzeniach 1 osoba zginęła, a 19 zostało rannych. Drogą przejeżdża przeciętnie 20-30 tys. samochodów dziennie, w sezonie letnim 50 tys., a ruch ten stale wzrasta. W Kliniskach Wielkich na drodze krajowej nr 3 znajduje się jedyne w Polsce przejście dla pieszych na drodze ekspresowej. Stwarza to duże zagrożenie w tak wielkim ruchu pojazdów. Byłoby chyba nielogiczne, gdyby apel do Premier Ewy Kopacz nie był wspierany przez władze gminy, w której się feralne skrzyżowanie dróg znajduje.

Jedyne taki przejście dla pieszych w Polsce Zdjęcie: gs24.pl

Jedyne taki przejście dla pieszych w Polsce
Zdjęcie: gs24.pl

Ponieważ merytoryczna treść tematu zawarta jest w projekcie Stanowiska Rady Miejskiej i apelu, który stanowi załącznik do tego stanowiska, ponadto dobrze wyjaśnia, o co w istocie rzeczy chodzi, załączam niebieskim kolorem czcionki całość projektu przedstawionego radnym (pisownia oryginalna):

„Stanowisko Rady Miejskiej w Goleniowie z dnia ……………. w sprawie apelu do Pani Premier Ewy Kopacz – Prezesa Rady Ministrów dotyczącej przebudowy skrzyżowania drogi krajowej nr 3 z drogą powiatową 0708Z w miejscowości Kliniska Wielkie oraz węzła drogowego „Rzęśnica” na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 3 z drogą wojewódzką 142 – rozjazd Chociwel.

Rada Miejska w Goleniowie uchwala, co następuje:

§1. Zwraca się do Pani Premier Ewy Kopacz – Prezesa Rady Ministrów z apelem o wykonanie przebudowy skrzyżowania drogi krajowej nr 3 z drogą powiatową 0708Z w miejscowości Kliniska Wielkie oraz węzła drogowego „Rzęśnica” na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 3 z drogą wojewódzką 142 – rozjazd Chociwel równolegle z realizacją inwestycji S6 Goleniów – Słupsk i równoczesne oddanie do użytkowania.

§ 2. Treść apelu stanowi załącznik do niniejszego stanowiska.

§ 3. Stanowisko wchodzi w życie z dniem podjęcia.

Przewodniczący Rady

Łukasz Mituła

Wnioskodawca: Marcin Gręblicki

Radny Rady Miejskiej w Goleniowie

Załącznik do stanowiska Rady Miejskiej w Goleniowie z dnia ……………….. .

Jako Radni Gminy Goleniów VII kadencji wybrani w demokratycznych wyborach samorządowych i reprezentanci mieszkańców Gminy Goleniów zwracamy się z apelem do Pani Premier Ewy Kopacz – Prezesa Rady Ministrów o wykonanie przebudowy skrzyżowania drogi krajowej nr 3 z drogą powiatową 0708Z w miejscowości Kliniska Wielkie oraz węzła drogowego „Rzęśnica” na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 3 z drogą wojewódzką 142 – rozjazd Chociwel.

Aktualnie inwestycja drogowa dotycząca przebudowy skrzyżowania drogi krajowej nr 3 z drogą powiatową 0708Z w miejscowości Kliniska Wielkie oraz węzła drogowego „Rzęśnica” na skrzyżowaniu drogi krajowej nr.3 z drogą wojewódzką 142 – rozjazd Chociwel zajmuje odległą pozycję na liście projektów przeznaczonych do realizacji w kompleksowym Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2014 r. – 2020 r. (z perspektywą 2030 r.).

Za przyjęciem do jak najszybszej realizacji tych skrzyżowań przemawia kilka aspektów:

1. Skrzyżowanie drogi krajowej nr.3 z drogą powiatową 0708Z w miejscowości Kliniska Wielkie oraz węzeł drogowy „Rzęśnica” na skrzyżowaniu drogi krajowej nr 3 z drogą wojewódzką 142 – rozjazd Chociwel są najbardziej niebezpiecznym odcinkiem na drodze krajowej nr 3.

Ilość zdarzeń drogowych na obu skrzyżowaniach z roku na rok wzrasta co przekłada się na ilość rannych i zabitych. Skrzyżowania zostały również objęte „Program redukcji liczby ofiar śmiertelnych” zgodnie z informacją Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju / Departament Dróg i Autostrad .

2. Przebudowa Odcinka Rurka – Rzęśnica drogi krajowej nr 3 (skrzyżowania S3 z drogą powiatową 0708Z w Kliniska Wielkie i DW 142) jest kluczowa względem bezpieczeństwa okolicznych mieszkańców, a w szczególności dzieci. Każdego dnia kilkukrotnie przez przejście dla pieszych przez 6 pasów ruchu na drodze szybkiego ruchu S3 (cztery pasy na jezdni lewej i dwa na jezdni prawej) na wysokości Klinisk Wielkich przechodzi kilkoro dzieci w drodze do i z Zespołu Szkół w Kliniskach Wielkich.

3. Skrzyżowania na drodze krajowej nr 3 z drogą powiatową 0708Z w miejscowości Kliniska Wielkie oraz drogą wojewódzką 142 – rozjazd Chociwel są odcinkiem drogi, w który łączą się główne kanały komunikacyjne regionu, Polski i Europy z Zachodnim Wybrzeżem oraz Portem Świnoujście tj. A6-E28 , S3-E65 , S10 i S6-E28.

Natężenie ruchu na tym odcinku co roku rośnie i powoduje obniżenie bezpieczeństwa jak również zmniejsza płynność ruchu drogowego.

4. Przebudowa obu skrzyżowań jest niezbędna również w perspektywie rozwoju regionu Zachodniopomorskiego.

Droga i tym samym oba skrzyżowania są dodatkowo obciążane ruchem samochodów ciężarowych z Terminali Promowych i LNG, Portów Handlowych i transportem do Bazy NATO.

Jesteśmy przekonani o słuszności naszych argumentów i niezbędnej przebudowie w/w skrzyżowań. Wierzymy że stanowisko Rządu Rzeczpospolitej w tej ważnej dla Polskiego społeczeństwa sprawie zostanie zmienione, dlatego apel kierujemy do Pani Premier – Prezesa Rady Ministrów z prośbą o pomoc i wsparcie.

Uzasadnienie

Podjęcie niniejszego stanowiska wynika z przekonania o słuszności argumentów zawartych w apelu do Pani Premier Ewy Kopacz.”

Sądziłem, że temat, poza koniecznością poprawy ortografii, interpunkcji i stylu, jest oczywisty, zrozumiały dla radnych i nie wymaga dyskusji. Zarówno w treści apelu, jak też w przedstawionej prezentacji było tak wiele argumentów merytorycznych, że los głosowania wydawał mi się oczywiście pozytywny. Co tu mówić, stary, a głupi…

Bo oto najpierw głos w dyskusji zabrał radny Krzysztof Czerwiński. Powiedział tak:

Radny Krzysztof Czerwiński Zdjęcie: www.goleniowska.com

Radny Krzysztof Czerwiński
Zdjęcie: www.goleniowska.com

„Ta… Panie Marcinie, ta „Innowacyjna Polska”, to co to za instytucja? [odpowiedź: Stowarzyszenie. Niezależne.] A jaką funkcję pan spełnia? [odpowiedź: Przewodniczącego i członka.] Prezesa… Nie widziałem na pieczątce… No, mniejsza z tym. Wie pan… [Marcin Gręblicki: W czym to przeszkadza?] [Przewodniczący Mituła, super czujnie, do radnego Gręblickiego: Przepraszam bardzo. Albo będziemy dyskutować, albo odbiorę panu głos. Więc po kolei pytanie, odpowiedź. Pozwólcie państwo, ja będę prowadził, bo wyczuwam delikatnie emocje.] Zapytałem. Nie chciałbym tu budować jakichś emocji, to nie ma takiej potrzeby. Nie wiem, czy mogę na ten temat powiedzieć coś w tej chwili, czy tylko ograniczamy się do pytań? Ja tych pytań więcej mam. [Przewodniczący Mituła: Proszę mówić.] Mogę mówić. Dobrze. Powiem tak, panie Marcinie, pana inicjatywa jest bardzo ważna i potrzebna, aczkolwiek jak zacząłem czytać już wstęp do tego projektu, tego stanowiska, to ta myśl mi się już nie spodobała. Powiem panu dlaczego. Pisze pan, że „Jako radni”, „w gminie Goleniów” „wybrani w wyborach samorządowych”, i tak dalej, i tak dalej; brakuje jeszcze tutaj że „ludu pracującego miast i wsi”… Pytam pana, czy pan ze mną na ten temat rozmawiał? Nie. Więc dobrze by było, żeby w takich sytuacjach, kiedy pan już coś takiego tworzy, takie stanowisko, wcześniej porozmawiać, chociażby ze mną, co na ten temat sądzę, przedstawić mi jak najwięcej argumentów merytorycznych, dać mi nawet jakiś czas na zastanowienie się. A tak, mówiąc kolokwialnie, czuję się troszeczkę wkręcany w jakąś taką grę. A nie chciałbym, powiem panu, tego robić. Powiem tak: padł tu taki argument, że 2256 osób poparło, tak? No, powiem szczerze, to takie jest trochę znikome poparcie. Ja sobie zdaję sprawę, że to przejście, o którym pan mówi rzeczywiście jest bardzo niebezpieczne, tam od jakiegoś czasu ograniczono prędkość [niezrozumiałe] pojazdów, które się tam poruszają. Poza tym, ja tu się zastanawiam nad jedną rzeczą. Jak to się ma, bo wie pan, odległa pozycja, jeżeli chodzi o poziom tego bezpieczeństwa, tak tu jest napisane, nie widać dobrze, i tak samo dotyczy to również tego pomiaru do budowy tych dróg. Skąd się to bierze, zastanawiam się? Czy to jest dlatego tak, że brak jest argumentów, czy też faktycznie ta, to niebezpieczeństwo na tym odcinku jest w stosunku do innych, wielu innych, jest mniejsze, dlatego stąd taka pozycja, czy też lekceważenie w tej sprawie władz naszego kraju tego tak niebezpiecznego odcinka. Wolałbym wie pan co naprawdę wcześniej poznać troszeczkę więcej argumentów merytorycznych, niż no dzisiaj pan nam prezentuje, dopiero pan to przedstawia. Ja jeszcze raz powiem: szkoda że wcześniej pan tego mi nie przedstawił, nie zapytał się, nie zastanawiał, tylko tak wrzucił temat, a ja mam się dziś podpisać. Dziękuję.”

Streszczając w tłumaczeniu na jakieś bardziej strawne polskie narzecze pan Czerwiński powiedział: „Coś ty za jeden, Gręblicki jakiś? Nasz na pewno nie.  Co to za prywatna robota? Nie grasz w naszej drużynie, to ja ci w robieniu politycznej kariery na pewno pomagać nie będę. A Kliniska… Podejrzany temat. Czekały, niech poczekają jeszcze.”

Radny Gręblicki zapytał tylko, dlaczego miałby temat szczególnie konsultować właśnie z radnym Czerwińskim. Stwierdził, że konsultował się z Przewodniczącym RM, z burmistrzem, ze skarbnikiem. Dodał, że burmistrz, starosta, burmistrzowie i prezydenci innych miast zapewne nie podpisują się pod byle czym, a apel podpisali. Każdy ma jednak prawo uznać, że   ten apel jest niepotrzebny i za nim nie zagłosować. Społeczeństwo to oceni.

Radny Czerwiński jeszcze dwa razy zabrał głos i dodał, że nie traktuje naszego głosu jako niepotrzebny. Natomiast sądzi, że akcja radnego Gręblickiego ma charakter polityczny, a styl, w jakim apel został sformułowany, mu się nie podoba. Najbardziej był oburzony początkiem apelu: „Jako radni…”. Wymusza to jego zdaniem akceptację stylu apelu każdego radnego osobno. A jemu, radnemu Czerwińskiemu, się ten styl nie podoba.

Przewodniczący Mituła poinformował, że aspekt prawny projektu radny Gręblicki konsultował z nim i z radcą prawnym, natomiast za formę stylistyczną odpowiada sam wnioskodawca.

Od dłuższego już czasu zgłaszałem się do głosu. Uważałem, że wszystkie argumenty merytoryczne zostały wymienione, a nikt niczego nowego nie jest w stanie powiedzieć. Ponieważ jednak kolejni radni zaczęli się lawinowo zgłaszać do dyskusji, której ton był coraz bardziej emocjonalny, zgłosiłem wniosek formalny o jej zakończenie i przystąpienie do głosowania.

Po moim wniosku Przewodniczący zapowiedział, że podda go pod głosowanie, lecz zgłosi wniosek przeciwny. Argumentował, że ten projekt nie uzyskał pozytywnej opinii radcy prawnego [wcześniej mówił o konsultowaniu przez siebie i radcę prawnego; nie powiedział wtedy, że były do projektu jakieś zastrzeżenia], przez co nie można było uzyskać opinii komisji. Ustalono, że dobrą formą byłoby przyjęcie przez Radę stanowiska, a nie przyjmowanie uchwały. [nie rozumiem; stanowisko przecież podejmuje się uchwałą; nazwa niczego nie zmienia; Przewodniczący rozdziela „projekt uchwały RM” od „stanowiska RM”, jakby jedno z drugim nie miało nic wspólnego] Powiedział, że radny uzyskał pozytywną opinię radcy dla „stanowiska”, a nie dla „projektu uchwały”. Przewodniczący uważał, że bez wyjaśnienia sprawy akceptacji prawnej dyskusji nie należy kończyć. Chciał wyjaśnić takie dwie sprawy: po pierwsze co z tym stanowiskiem należy zrobić; radny Gręblicki w argumentacji „posłużył się „Innowacyjną Polską” i zebranymi podpisami „pod zupełnie innym apelem, nie pod tym stanowiskiem”; stanowisko nie ma poparcia ponad 2000 osób, a takie poparcie dopiero należałoby zbudować [moja uwaga: w treści stanowiska – patrz niebieski tekst – nie ma mowy o Stowarzyszeniu „Innowacyjna Polska” ani zebranych podpisach; to Rada Miejska w Goleniowie apeluje do pani Premier; jest natomiast mowa, że apel „IP” stanowi załącznik do stanowiska]; brak w stanowisku dyspozycji, kto ma je wysłać do Premier: Rada, Burmistrz, czy Stowarzyszenie; po drugie uznał, że zwrócenie się z ważną sprawą do pani Premier powinno być poparte jakąś wcześniejszą korespondencją Urzędu Gminy i Miasta z organami odpowiedzialnymi za przeprowadzenie inwestycji, jakąś dokumentacją; nie wiadomo mu, czy takowa istnieje. Należy do sprawy podejść dyplomatycznie, choć jego zdaniem jest ona merytorycznie bezsporna.

Przewodniczący zaproponował, że złoży wniosek o zaprzestanie procedowania tego punktu i odesłanie projektu do pracy wspólnego posiedzenia stałych komisji w celu poprawy. Przyznam, niektóre z uwag Przewodniczącego Mituły trafiły mi do przekonania, lecz zgłaszając swój wniosek formalny ich jeszcze nie znałem. Uznałem, że mógłbym zmodyfikować mój wniosek o zakończenie dyskusji nad tym projektem i jego głosowanie. Lepiej byłoby zakończyć dyskusję nad aktualnym projektem, a przyjąć jego poprawki. Chciałem od razu zaproponować konkretne poprawki i dyskutować je w trakcie sesji. Moim zdaniem przeciwny wniosek Przewodniczącego wydłużał pracę nad projektem co najmniej do następnej sesji, a jako winowajca całego zamieszania wokół tej sprawy powinien on się poczuwać do szybkiego jej naprawienia. Próbowałem taką modyfikację zgłosić, lecz Przewodniczący po prostu mnie do głosu nie dopuścił, nie dając szansy na jego zmianę. Postawił pod głosowania mój wniosek formalny, który przepadł.

Czemu sądzę, że Przewodniczący zawinił w tej sprawie? Według mnie nadużył on zaufania radnego Gręblickiego. Przyjął jego inicjatywę do porządku dziennego tej sesji, choć obecnie pokazuje niedoróbki skierowanego przez siebie pod obrady projektu. Jeśli nie wnikał w styl (i w ortografię projektu!) to też niedobrze, bo ma czuwać nad jakością naszych uchwał. Uczciwym byłoby od razu wskazać zauważone wady projektodawcy, co dałoby mu szansę ich naprawienia przed formalnym zgłoszeniem inicjatywy, a nawet już obecnie, choćby w formie autopoprawek. Niejednokrotnie autopoprawki zgłaszał do własnych projektów burmistrz i nigdy nie było to przeszkodą w obradowaniu. Może warto przypomnieć Przewodniczącemu Mitule sytuację z II sesji w grudniu zeszłego roku, kiedy to jego własna inicjatywa, projekt odnośnie stałych komisji Rady, pojawił się wprost na sesji, nie był dyskutowany w trakcie prac komisji, a ponadto nie posiadał uzasadnienia. Przewodniczący w trakcie sesji uzupełnił jego brak (wprawdzie o bardzo liche, ale jednak uzasadnienie) i jeszcze  tego samego dnia temat wrócił na sesję. Czemu tym razem nie zaproponował tego trybu?

Przewodniczący od razu chciał poddać pod głosowanie wniosek własny. Dopuścił jeszcze do głosu radnego Czesława Majdaka, którego głos był zbieżny z moim myśleniem. Wskazał on, że wiele formalnie niedopracowanych projektów trafia na sesję, nieparafowanych przez radcę. Dla niego sprawa merytorycznie wydawała się bezsporna, a próbę odesłania jej do komisji uznał za „utrącanie sprawy”. Przewodniczący polemizował, uważając swoje postępowanie za kompromisowe i konstruktywne. Mnie do głosu już nie dopuścił (choć cały czas o to prosiłem), a zabrał się pospiesznie za głosowanie własnego wniosku. Ten wniosek zaś przeszedł.

Zapyta ktoś: czy akcja panów Mituły i Czerwińskiego to była „ustawka”? Głowy bym nie dał, ale coś jest na rzeczy. Bo jak inaczej temat gorący, merytorycznie bezsporny, przez wszystkich dyskutantów werbalnie popierany, wylądował z powrotem w poczekalni? Może był to kolejny przykład „drużynowej współpracy” pana Przewodniczącego? Zastanawiam się, czy czuje on w tej sprawie jakieś wyrzuty sumienia? Nie tylko z powodu blokowania radnym głosu i niepozwalania na kontynuowanie dyskusji, lecz przede wszystkim z powodu własnej nielojalności wobec projektodawcy. Zwłaszcza, że najpierw przyjął jego inicjatywę, lecz sam miał zamiar wykreślić ten punkt z porządku dziennego sesji, na co mu radni nie pozwolili.

22. Projekt uchwały w sprawie podtrzymania stanowiska wyrażonego w uchwale Nr V/23/15 Rady Miejskiej w Goleniowie z dnia 25 lutego 2015 r. w sprawie rozpatrzenia skargi na Burmistrza Gminy Goleniów jako właściciela w zakresie nieprawidłowości na targowisku przy ul. Matejki w Goleniowie.

Chętnych do dyskusji nie było, Rada podtrzymała swoje wcześniejsze stanowisko, odrzucając skargę; za było 11 radnych, nikt przeciw, 3 głosy wstrzymujące.

23. Projekt uchwały w sprawie podtrzymania stanowiska wyrażonego w uchwale Nr V/25/15 Rady Miejskiej w Goleniowie z dnia 25 lutego 2015 r. w sprawie rozpatrzenia skargi dotyczącej sposobu rozpatrzenia przez Burmistrza Gminy Goleniów skargi z dnia 27.10.2014 r.

Jak wyżej. Chętnych do dyskusji nie było, Rada podtrzymała swoje wcześniejsze stanowisko, odrzucając skargę; za było 11 radnych, nikt przeciw, 3 głosy wstrzymujące.

24. Projekt uchwały w sprawie rozpatrzenia skargi na Burmistrza Gminy Goleniów dotyczącej komercyjnego wykorzystywania majątku gminnego przez Ośrodek Sportu i Rekreacji w Goleniowie.

Jak wyżej. Chętnych do dyskusji nie było, Rada odrzuciła skargę; za było 13 radnych, 1  przeciw, 2 głosy wstrzymujące (w tym mój).

25. Informacje o działalności między sesjami Burmistrza Gminy.

Nikt nie przejawił zainteresowania informacją o działalnością burmistrza między sesjami.

26. Informacje o działalności między sesjami Komisji Rady Miejskiej.

Przewodniczący komisji: Krzysztof Czerwiński, Krystyna Jaworska, Agata Wilińska-Onyśko, Hubert Kowalewski i Wojciech Maciejewski poinformowali pokrótce, co robiły komisje między sesjami. Dyskusji nie było.

27. Informacje o działalności między sesjami Przewodniczącego Rady.

Przewodniczący Łukasz Mituła poinformował o sprawach bieżących. Dyskusji nie było.

28. Zamknięcie obrad sesji.

Przewodniczący Mituła zamknął.

Ja też już skończyłem.

 

Dzień Flagi, czy Dzień Piwa?

03 maj

Nasza majowa flaga Zdjęcie: www.kciuk.pl

Nasza majowa flaga
Zdjęcie: www.kciuk.pl

Witajcie ponownie Drodzy Czytacze! To ja, Wasz Adam Z. Coś dawno nic tu nie napisałem. Pewnie z notorycznego braku czasu do grzebania w klawiaturze. Jednak w końcu mi się to udało, tym bardziej, że pretekst sam się pojawił. W naszym pięknym kraju trwa długi majowy weekend, potocznie zwany „majówką”. Złośliwcy nadają jeszcze inne określenia: Święto Grilla, Otwarcie Sezonu Grillowego – to tylko niektóre najpopularniejsze. W wielu miejscach można usłyszeć lub przeczytać opinie, że bardzo przyziemnym podejściem do trzech ważnych świątecznych dni pokazujemy, że jesteśmy jakimiś „kmiotkami”, ubliżamy powadze znaczących dat, itp. bla, bla, bla…

Nie ma co, Święto Konstytucji 3 Maja to rocznica wzniosła, patriotyczna i określająca jeden z historycznych przełomów, jakie Polska przebyła na swojej drodze. Rocznica, którą warto i należy uczcić, chociażby chwilą zadumy nad naszą przeszłością. A co z dwoma wcześniejszymi dniami majowego weekendu?

Wiadomo, 1 maja obchodzimy Międzynarodowe Święto Pracy. Ma ono każdemu pracującemu człekowi przypomnieć, że jego codzienny trud jest coś wart. Należy mu się szacunek z racji tego, że nie siedzi na kanapie i nie dłubie w nosie, wyznaczając einsteinowską prostą linię wszechświata. To po prostu święto każdego normalnego człowieka. Nie tak wzniosłe dla Polaków jak 3 Maja, ale również ważne. I to nie tylko dla nas, a także dla przedstawicieli innych narodowości. Lata komunistycznej propagandy wypaczyły w naszym kraju sens tego święta, ale wydaje mi się, że powoli wraca nam pozytywna opinia na jego temat.

Czy flagę można użyć w reklamie? Zdjęcie: www.plotek.pl

Czy flagę można użyć w reklamie?
Zdjęcie: www.plotek.pl

2 maja to Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej, obchodzony od 2004 roku. Mało kto wie, że jest to też Dzień Polonii i Polaków za Granicą, ustanowiony w 2002 roku. Czyli kolejny dzień, kiedy powinniśmy okazywać naszą patriotyczną naturę i wszystkim demonstrować przywiązanie do flagi narodowej i biało-czerwonych barw. A co roku słychać narzekania, że nasi rodacy nie wykazują wystarczająco dużo zapału w czczeniu tego święta. Ponadto sam nasz stosunek do używania biało-czerwonej wydaje się czasem zbyt frywolny.

Zazwyczaj w felietonach telewizyjnych padają porównania do obywateli USA, którzy obnoszą się ze swoimi symbolami narodowymi wszędzie i kiedy się tylko da. Autor felietonu po takim porównaniu dla kontrastu pokazuje Polaka jako Janusza pędzącego z małym grillem na działkę w klapkach i białych skarpetkach. Za nim biegną jego dzieci, a za nimi ślubna tegoż Janusza, Halina. Wszyscy oni razem oddają się na działeczce zgubnemu nałogowi grillowania karkówki i taniej kiełbasy, a spożywane pokarmy Janusz popija sporą ilością piwa z „Biedronki”. Konkluzja felietonu jest taka, że cywilizowani Amerykanie kochają swój kraj i flagę, a my mamy jeszcze dużo do nadrobienia i lata miną, zanim zaczniemy przywiązywać odpowiednią wagę do świąt narodowych.

Grillowanie czas zacząć! Zdjęcie: dobre-piwo-domowe.pl

Grillowanie czas zacząć!
Zdjęcie: dobre-piwo-domowe.pl

I znowu mówię: bla, bla, bla… Całe to narzekanie „Panów Dziennikarzów” jest mdłe i nudne jak kolejny odcinek „Klanu”. Co roku to samo. Nie zgodzę się nigdy z tezami tych felietonów. Mieszkam na blokowisku i co roku widzę w oknach i na balkonach sąsiednich budynków coraz więcej biało-czerwonych flag. Moi sąsiedzi wywieszają je coraz chętniej i świadomie obchodzą wspomniane majowe święta. Ktoś powie, że flagi ludzie wywieszają, a potem i tak lądują na działkach, przy grillu. No i świetnie! Świętowanie nie powinno polegać tylko na oddawaniu się zadumie, chodzeniu do kościoła i śpiewaniu patriotycznych pieśni. Człowiek powinien się po prostu cieszyć, a co może być przyjemniejszego, jak wyjście z domu na wiosenne powietrze i upichcenie czegoś smacznego. Wybaczcie, ale w naszym klimacie ciepłych i słonecznych dni jest tak niewiele, że byłoby grzechem nie skorzystać z okazji. Moje oczy, jako piwowara domowego, kłuje jedynie widok tych piw z „Biedronki”… Myślę, że przy okazji tak wzniosłej, spożywane piwo powinno być również na odpowiednim poziomie. I tutaj właśnie pojawi się pretekst do moich dzisiejszych wypocin.

Ponieważ wspomniałem już o naszych przyjaciołach z kontynentu zwanego Ameryką Północną, to nie mogę pominąć jednego faktu. Dnia 1 maja Amerykanie również świętują Międzynarodowe Święto Pracy, gdyż jest to właśnie ich wynalazek. Dzień ten ma dla nich spore znaczenie, jednak 2 maja obchodzą święto znacznie ważniejsze… Otóż 2 maja to w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej Narodowy Dzień Piwowarstwa Domowego! Nie ma żartów, gdyż jest to jedno z ważniejszych  świąt narodowych w tym kraju. Amerykański Kongres ustanowił je w 1988 roku, by przypomnieć swoim obywatelom, kto zbudował ich ojczyznę i na czym wyrosła ona na światową potęgę. A wyrosła na piwie. Tyle, że piwie warzonym dawniej w przydomowych ogródkach, a obecnie w garażach, kuchniach itp.

W Europie w średniowieczu wszyscy umieli warzyć piwo Zdjęcie: archeowiesci.pl

W Europie w średniowieczu wszyscy umieli warzyć piwo
Zdjęcie: archeowiesci.pl

Każdy amerykański nastolatek wie, że podstawową umiejętnością osadników przybyłych ze Starego Świata, pozwalającą przeżyć w dziczy nowo odkrytego i wcale nie przyjaznego kontynentu, była umiejętność warzenia piwa. Tylko piwo można było bezpiecznie pić, nie narażając siebie i swojej rodziny na zatrucie brudną wodą. Piwo było podstawowym składnikiem diety każdego osadnika. W Europie było podobnie, tylko u nas wiedza ta zanikła i traktujemy dzisiaj piwo jak produkt służący głównie do odurzania się. Po prostu zatraciliśmy łączność z naszymi korzeniami, w wyniku wojennych zawieruch, czystek, przesiedleń i innych tragicznych wydarzeń.

Amerykanie, którzy w swojej krótkiej historii mają mniej burzliwych okresów, łączność z korzeniami utrzymują pamiętając, jak powstało ich państwo. Wiedzą, że zarówno George Washington, jak i Thomas Jefferson, osoby uważane za twórców Stanów Zjednoczonych, byli zapalonymi piwowarami domowymi. Byli nimi także inni Ojcowie Założyciele, jak zwani są sygnatariusze Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych i ważne historyczne postaci Wojny Niepodległościowej. Benjamin Franklin, Samuel Adams, James Barbour, Patrick Henry, James Madison – to nazwiska w USA porównywalne do Tadeusza Kościuszki w Polsce. Wyobraźcie sobie Państwo, że piwo warzone przez Benjamina Franklina, przyprawiane dla goryczki sosnowymi gałązkami i igłami, zgodnie z rozkazem stanowiło codzienną rację żywnościową każdego żołnierza Gwardii Narodowej w ilości 1 litra na głowę. No i jak mogliby Amerykanie przegrać tą wojnę?

Obama z nami! Prezydent szanując amerykańską tradycję, też warzy piwo domowe Zdjęcie: www.tvp.info

Obama z nami! Prezydent szanując amerykańską tradycję, też warzy piwo domowe
Zdjęcie: www.tvp.info

W czasach prohibicji (1919-1933) piwowarstwo domowe osiągnęło szczyt swojej popularności. Biuro Prohibicji obliczało, że rocznie obywatele USA produkowali w domach mniej więcej 700 mln galonów piwa, czyli jakieś 3,15 mld litrów. Należy dodać, że warzenie piwa w domu było ściśle zakazane, a produkty niezbędne do jego produkcji kupowane były w sklepach oferujących artykuły piekarnicze. W 1978 roku amerykański Kongres zalegalizował piwowarstwo domowe i nastąpił renesans tego hobby w całych Stanach. AHA, czyli American Homebrewers Association oblicza, że obecnie w kraju jest 750 tysięcy piwowarów domowych. Dla porównania dodam, że Polskie Stowarzyszenie Piwowarów Domowych ma około 600–700 członków, co i tak jest jednym z lepszych wyników w Europie. Różnica w tym, że AHA istnieje od 1978 roku, a PSPD od 2010.

Fani dziękują Adamowi za felieton Zdjęcie: www.nto.pl

Fani dziękują Adamowi za felieton
Zdjęcie: www.nto.pl

Wracając do stylu naszego świętowania… Marzy mi się, żeby za parę lat na majowe grillowanie Polacy wybierali się obwieszeni flagami narodowymi i żeby humory mieli świetne, a myśli w głowach radosne. Żeby w koszykach, które będą nieśli, nie zabrakło dobrego jedzenia i kilku butelek domowego piwa. Wydaje mi się, że jest to całkiem prawdopodobna przyszłość, a jeśli się spełni, będę niezmiernie szczęśliwy.

Pozdrawiam serdecznie,

Wasz Piwpozytywnie Zakręcony Adam Zygmański

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Występy gościnne