RSS
 

Prywatny miejski park

10 sie
Dżungla w centrum miasta Fot. Ireneusz Zygmański

Dżungla w centrum miasta
Fot. Ireneusz Zygmański

Lato, upał. Wszyscy ledwie dyszą w palącym słońcu, przed którym trudno się schować. W taką spiekotę nikt nie chce czytać trudnych tekstów, bo mózg przy każdym większym intelektualnym wysiłku przegrzewa się. Śpieszę zatem dostarczyć dziś Czytelnikom lektury nieco lżejszego kalibru, niż moje dotychczasowe pisanie na tym blogu. Zabrać ich do jakiegoś pięknego miejsca, z dala od gotującego się asfaltu. Żeby było kolorowo, odpoczynkowo, pozytywnie. Żeby było na łonie natury, choć raczej bez długich męczących podróży. Najlepiej całkiem bez opuszczania miasta. Aha, i żeby kogoś pochwalić, bo to wleje nieco optymizmu w tryskających rzęsistym potem współobywateli.

Zapraszam Was zatem w podróż niedaleką, do takiego matecznika pierwotnej niemal przyrody. Do parku miejskiego, którego żaden burmistrz z pompą nie otwierał, wstęgi nie przecinał, imieniem żadnym nie okrasił. Bo też powstał on z całkowicie oddolnej inicjatywy jednego pasjonata, który założył go z niemałym wysiłkiem na swym własnym, całkowicie prywatnym terenie. Musiał się nawet posłużyć sprytnym kamuflażem, żeby to pionierskie przedsięwzięcie doprowadzić do szczęśliwego finału. Zapraszam Państwa zatem do centrum Goleniowa, na ulicę Szarych Szeregów.

To tu właśnie, w sąsiedztwie bloków GTBS, niemal naprzeciw Szkoły Podstawowej nr 2, przy świeżo przebudowanej ulicy mieści się to cudo. Jest to pierwszy w Goleniowie, a kto wie, czy nie w Polsce, całkowicie prywatny miejski park tematyczny. Jego idea jest szlachetna i nowatorska. Autor postanowił mianowicie zgromadzić w jednym miejscu pełną kolekcję chwastów, jakie tylko rosną w naszym kraju, i udostępnić ją szerokiej publiczności do podziwiania. I właśnie teraz, w szczycie letniej kanikuły, zobaczyć można efekty tego znakomitego pomysłu. Jest to niewątpliwie jedyny w swoim rodzaju zbiór cennych roślin, cieszących oko wszystkimi kolorami tęczy, rozmaitością kształtów, bujnymi rozmiarami.

Słówko o prehistorii tego terenu. Pamiętam, że we wczesnych latach 60-tych w tym miejscu znajdowała się prawdziwa kuźnia (z lewej strony, zaraz za rogiem ul. Konstytucji 3 Maja i Szarych Szeregów – wtedy noszących nazwy Jedności Narodowej oraz Pionierów), gdzie ludziska przyjeżdżali podkuwać konie. Zaś bardziej w prawo znajdowały się ogródki lokatorów położonego po drugiej stronie ulicy bloku fabrycznego GFM (czyli Goleniowskiej Fabryki Mebli; jakoś smutno, że dziś w żadnej nazwie goleniowskich firm nie ma już wyrazu „goleniowska”). Sadzili tam przez długie lata warzywa, choć grunt do nich nie należał. Skoro jednak do niczego innego się ten teren nie przydawał, co to komu szkodziło?

Przechodząc do czasów nam bliższych oraz do naszego bohatera, zacznę od momentu pojawienia się wokół całego terenu wysokiego solidnego płotu. Zabijcie mnie, nie pamiętam, kiedy go postawiono. Jak myślę, około 10 lat temu. Jestem natomiast pewien, że już wtedy w głowie właściciela nieruchomości pojawił się pomysł chwaścianego parku. Za tym wielgaśnym płociskiem rozpoczął pielęgnację pierwszych nieśmiało kiełkujących roślinek, pieczołowicie zbieranych pewnie po wszelkich gruzowiskach, niedostępnych śmietnikach, zakazanych zakamarkach znanych tylko plenerowym pijaczkom. Ileż trzeba się było naszukać, by zgromadzić bezcenne sadzonki. A jak wielkiej wiedzy botanicznej potrzeba było, by nie zawlec jakiegoś banalnego „szlachetnego” (tfu!) gatunku…

Jak wspomniałem, nasz właściciel, zapewne z obawy o niezrozumienie nowatorskiego pomysłu, musiał się postarać o jakiś kamuflaż. Bardzo udatnie posłużyła do tego postawiona przy płocie duża tablica informująca, że w tym miejscu wybudowane zostanie osiedle mieszkalne. Na poglądowym rysunku przedstawiono jego wygląd, kusząc przyszłych lokatorów interesującym założeniem architektonicznym. Dla uprawdopodobnienia wizji przydał się także postawiony z boku dźwig. Kiedy zaś nasz bohater sprytnie zamaskował swój prawdziwy zamiar hodowli ogrodu chwaścianego, zyskał sporo czasu dla prowadzenia właściwej misji.

Krzaki niedługo będą wyższe niż pobliskie bloki Fot. Ireneusz Zygmański

Krzaki niedługo będą wyższe niż pobliskie bloki
Fot. Ireneusz Zygmański

W zeszłym roku Straż Miejska (jak twierdzi Komendant Surmaj) nakazała właścicielowi terenu rozbiórkę płotu, który jakoby stwarzał niebezpieczeństwo zawalenia się. O wielka godzino triumfu! Toż tego tylko było potrzeba naszemu bohaterowi. Już wtedy można było podziwiać zasłonięte dotąd przed łakomymi spojrzeniami gapiów skarby. Jednak dopiero teraz, właśnie latem, wszystkie klejnoty tej niesamowitej kolekcji zaświeciły prawdziwym blaskiem. Widok, który roztacza się tu obecnie, godny jest pędzli najsłynniejszych impresjonistów. Ten prawdziwy Czarodziejski Ogród przyciągnie do naszego miasta tłumy artystów, pragnących uwiecznić jego niepowtarzalny wygląd dla potomności. Miejsce to przysporzy nam zapewne dużo pieniędzy, bo hordy artystów muszą gdzieś przecież mieszkać, coś zjeść i czegoś się napić.

Istnieje jednak pewne zagrożenie, że sława całego przedsięwzięcia może nie przekroczyć miejskich opłotków. Otóż lokalne władze, zazdrosne zapewne o sam pomysł i jego genialną realizację, wcale nie mają zamiaru by Pierwszy Prywatny Miejski Park Chwaściany rozpropagować gdziekolwiek. Zamiast współpracować z twórcą Parku, rzucają mu wręcz kłody pod nogi. Nie powstał ani jeden album w full kolorze, żaden folder, nędzna choćby broszurka na papierze pakowym. Nawet Asystent Burmistrza do spraw Komunikacji Społecznej słowem na stronie internetowej o tym wielkim dziele nie wspomina. Zaś wspomniany już wcześniej Komendant Straży Miejskiej nos na kwintę spuszcza i smutno o regulaminie czystości i porządku w gminie marudzi. Że niby wojewoda coś w tym regulaminie uchylił czy tam gumką powycierał. I że on, Komendant znaczy, nie może teraz zgodnie z prawem fachnąć mandatu właścicielowi gruntu za niewykoszone chwaściska. A jedynym jakoby sposobem na skłonienie takiego delikwenta do uporządkowania terenu jest… presja moralna ze strony opinii publicznej.

Malownicza kolekcja chwastów Fot. Ireneusz Zygmański

Malownicza kolekcja chwastów
Fot. Ireneusz Zygmański

Hulaj dusza, piekła nie ma! Niosę tę wieść do przyszłych naśladowców naszego bezimiennego bohatera, pioniera ogrodów chwaścianych. Róbta, co chceta, bata nikt na was nie złapie. Po co kosić w pocie czoła trawniki, skoro efektem nuda tylko, a słońce i tak trawę na żółto wypali? Cena wody poszła do góry, nie będziecie przecież tego trawska podlewać! Pełen powrót do natury – zakładajcie ogrody chwaściane! A opinią publiczną się nie martwcie, choć do tego trzeba mieć jaja. Jak nasz założyciel Pierwszego Prywatnego Miejskiego Parku Chwaścianego.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Nowe felietony

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Adam Zygmański

    12 sierpnia 2015 o 19:05

    O Panie !!!

    Własnym oczom nie wierzę… Mój Szanowny Osobisty Rodziciel postanowił przerwać milczenie!

    Myślałem, że mowę odjęło, bądź też kontuzji obu kończyn górnych się nabawiłeś :) No, ale cieszę się niezmiernie, że zakończyłeś letnią smutę na swym blogu. Temat rozruchowy, po przestoju ciekawy, jednak myślę, że będziesz musiał szybko pisać w najbliższych dniach, gdyż zaległości się wytworzyły.

    Nowe super-śmietniki, koncepcje zagospodarowania terenu dworca PKP i PKS, kosmiczne atrakcje na plantach, remonty dróg, kolejny rok kulturalnej posuchy w tym mieście… Jest o czym pisać, więc nie trać czasu!

    Odnośnie chwaścianego artykułu: jakby jeszcze publicznie wspomnieć, do kogo należy ten niewątpliwie atrakcyjny turystycznie „Park”, to może zniknąłby szybciej niż zdążyłbyś powiedzieć: Koniecpolitańczykiewiczównatrzy…

    A teraz do roboty Ojciec… Pisz! Pisz! Pisz!

     
  2. ~Max

    13 sierpnia 2015 o 02:21

    Zgadzam się z szanownym Pierworodnym, pisz Pan a tematów jest sporo choć ten uważam za czwartorzędny, ale to pewnie na rozgrzewkę.

     
  3. ~g

    20 sierpnia 2015 o 13:41

    Szanowny kolego ciesze się niezmiernie ze odzyskales glos i to mimo fali upałow – spiesze Ci donieść ze ten wielbiciel roślin ciekawych dla tworcow zielnikow ma nasladowcow i to blisko , za plecami szacownego Sanepidu, Poczty Polskiej i ,,Polmedu,, jest ich kilku bo jak pamiętam sa oni wlascicielami polozonych tam dzialek budowlanych a tuz obok jest dzialka zwana Asprodem/podobno od właściciela/ już przy ulicy Pocztowej która bywa koszona i uprzątana ze smieci – czyli można jak się chce ale idzmy dalej w strone instytucji mieszczącej siedzibę Rady Miasta – to z jej okien widać zaniedbane działki miedzy urzędem a Netto i ulica Jagiełły takie same uprawy sa przy ulicy Słowackiego róg Mikolajczyka no a pełną liste dostarcza Ci pozostali czytelnicy

     
  4. ~g

    20 sierpnia 2015 o 13:46

    zapomniałam dopisać ciekawostke – mury miejskie od strony ulicy Młynarskiej i specyficznie strzyzona dzialka przy ul Kilinskiego w/w sadu -czesc wspolnotowa częściej – czesc miasta rzadko kiedy