RSS
 

Cieszcie się, goleniowscy miłośnicy piw niezwykłych

20 mar
Prawdziwy miłośnik piwa ma je pod ręką nawet gdy idzie spać Zdjęcie: joemonster.org

Prawdziwy miłośnik piwa ma je pod ręką nawet gdy idzie spać
Zdjęcie: joemonster.org

Szanowny Rodziciel odzyskał moc, werwę twórczą i przypomniał sobie, że jakiś czas temu założył bloga… Cieszę się niezmiernie z powyższego :) Znaczyłoby to tyle, że mogę się znów poświęcić komentowaniu opisywanych przez niego spraw, co pokazałoby pełnię mojej złośliwości. A jednak trafia mi się temat, który muszę poruszyć w osobnym wpisie. A nawet dwa tematy warte opisania. Oczywiście dotyczą one piwa, bo czegóż by innego…

Po pierwsze i najważniejsze!!! Po kilku latach przerwy w naszym małym mieście ponownie mamy możliwość dokonania zakupu rzemieślniczego piwa. Jakieś 10 dni temu w pasażu handlowym nad Strugą Goleniowską, niedaleko placu zabaw przy ulicy Kościuszki, otworzył się skromny sklepik pod szyldem „Chmiel do odkrycia”. Parę lat temu podobna inicjatywa miała miejsce niedaleko ronda koło dworca, jednak po kilku miesiącach działalności się zwinęła. Tym razem chyba wszystko potoczy się inaczej. Skąd mój optymizm??? Minęły dwa lata, piwna rewolucja trafiła w tym czasie pod strzechy, a dostępność dobrego piwa jest znacznie większa. Klientela też się rozrosła. Co więcej, sklep jest mały, ale według mnie rozsądnie przemyślany. Dwie ściany, z lewej czeska i niemiecka klasyka, a z prawej polski kraft. Właściciele są entuzjastami dobrego piwa i posiadają całkiem dobre rozpoznanie na tym trudnym rynku. Co więcej, na bieżąco starają się sprowadzać nowości, premiery i piwa warte uwagi. A przy tym można u nich znaleźć piwne ikony, które ukształtowały polski rynek piw rzemieślniczych. Mowa tu o takich piwach jak: King of Hops i Crazy Mike z Alebrowaru, Pacyfik Ale z Artezana, Red AIPA z Birbanta i cała gama piw z Browaru Pinta… To wszystko są piwa świetne i uznane za ikony polskiej rewolucji piwnej. Ponadto znajdziecie tu wiele wartościowych piw i pełen przekrój stylów piwnych. Od amerykańskiego pilsa i niemieckiego pszeniczniaka, przez wszelkiego rodzaju APY, IPY, Stouty, aż do Imperial Stouta! Uważam się za bardzo wymagającego klienta, a mimo to podczas każdej wizyty w tym przybytku, znajduję coś, co mnie zainteresuje. No i jest jeszcze jedna ważna sprawa. Wchodząc do sklepu trafiamy na uśmiechniętą twarz Izy lub Piotrka. To młode małżeństwo po prostu cieszy się z tego, co robi. Chętnie rozmawiają o piwie i widać, że to ich kręci. Cieszy mnie niezmiernie, że za każdym razem, kiedy ich odwiedzałem, w sklepie znajdowali się też inni miłośnicy piwa. Ktoś to kupuje i jest rynek, zapewniający zbyt. Radość mnie rozpiera!!! Trzymajcie tak dalej, a będziecie zadowoleni z interesu! Pozdrawiam Was serdecznie i zachęcam Wszystkich, do odwiedzin w sklepie i dokonania zakupu! Dodam, że nikt mi za reklamę nie płaci, a kieruję się jedynie zbożną intencją rozpowszechniania piwnej rewolucji tak szeroko, jak to tylko możliwe.

Druga sprawa: Dziś, czyli 20 marca 2016 roku odbywa się V Szczeciński Konkurs Piw Domowych organizowany przez Zachodniopomorski Oddział Terenowy Stowarzyszenia Piwowarów Domowych. Wystawiłem do tego konkursu dwa piwa. Imperial Stout, uwarzony w październiku, a także piwo-wynalazek Hopeless IPA, czyli takie amerykańskie India Pale Ale, tyle że praktycznie bez chmielu. Ten użyty jest tylko na goryczkę, a cały smak i aromat, za który normalnie odpowiadają amerykańskie odmiany chmielu, powstaje w wyniku dodania tego, co fantazja do głowy przyniesie. Skrótowo mówiąc, piwo ma wręcz buchać cytrusami i żywicą, a przy tym imitować klasyczną amerykańską IPA. I właśnie z tym drugim piwem wiążę pewne nadzieje. Bardzo się starałem w trakcie warzenia, a wstępne oceny znajomych są bardzo pozytywne. Ciekawskim powiem, że w mojej interpretacji wskazane wyżej aromaty tworzą dodane na różnych etapach produkcji: skórki pomarańczy, cytryny, limetki, mandarynki i grejpfruta, a także jagody jałowca i ziarna pieprzu czarnego, zielonego i cayenne. A nóż, widelec, uda mi się zająć jakieś eksponowane miejsce :) O postępach na froncie, poinformuję na bieżąco!!!

Ostatni tydzień przyniósł mi wiele radości, jeśli chodzi o piwo i piwowarstwo. Mam nadzieję, że Wy także nie narzekacie! Pozdrawiam i zapraszam Was do odwiedzin w „Chmielu do Odkrycia”!

Adam Zygmański

Pewnie piją Adamowe beznadziejne Zdjęcie: www.sfora.pl

Pewnie piją Adamowe beznadziejne
Zdjęcie: www.sfora.pl

A teraz ja, właściciel bloga, bo już wytrzymać nie mogę! Nie tylko, że moje dziecko zabrało się za reklamę zaprzyjaźnionej placówki handlowej, nie dość, że się tego bezczelnie wypiera w żywe oczy i zaprzecza, że mu za to płacą (musi za skrzynkę piwa, nie za kesz), to jeszcze autoreklamę sobie darmową u ojca załatwił, jaki to on piwowar kreatywny. Fakt, widziałem go kiedyś zaraz po Nowym Roku, jak po śmietnikach łaził i czemuś suche skórki po cytrusach wygrzebywał, ale nie skojarzyłem, że on z tego zrobi piwo! Jak widać, jeszcze zabezpieczył się przed pretensjami co do prawie pewnej marnej jakości tego „specjału”, wymyślając sprytnie nazwę „Hopeless IPA – czyli po angielsku „beznadziejne IPA”. Obiecał wtedy, że mi jakiegoś wpisa gościnnie wyśle, żebym tylko nikomu o tych śmietnikach nie powiedział, ale skąd miałem wiedzieć, że wpis będzie darmowym reklamowaniem piwnego nałogu?! Obiecałem, więc odmówić publikacji nie mogłem, jeszcze by mi jakiś mandat przywalił w zemście. Ale daję mu żółtą kartkę i ostrzegam, że więcej się już nie dam nabrać. Nigdy więcej takich publikacji!!! No, chyba żeby mi jakąś małą skrzyneczkę tego cytrusowego beznadziejnego IPA odpalił w formie rekompensaty za straty moralne, to się może zastanowię…

 

Ireneusz Zygmański, oburzony gospodarz bloga

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Występy gościnne

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Adam Zygmański

    20 marca 2016 o 20:01

    No i już muszę prostować, co napisałem… Nie „hopeless”, tylko „hopless”… Jedna literka, a znaczenie całkiem inne. To piwo nie ma być beznadziejne, tylko bezchmielowe. Albo wkradł mi się czeski błąd, albo mnie program poprawił, a ja nie wychwyciłem :) Specjał zajął w dzisiejszym konkursie 6. miejsce, czyli bardzo fajnie się debiut w zawodach udał. Imperial Stout niestety nie wszedł do ścisłego finału, jednak tu się nie dziwię, gdyż ta kategoria była bardzo silnie obsadzona (43 piwa). Czekam na metryczki opisowe od sędziów konkursu, w których zawarte będą uwagi degustacyjne. A samego piwa pozostało mi jedynie 10 butelek, więc żeby się tatko nie chmurzyli, zamykam pod kluczem i wyciągnę na święta, po czym do rodziców dostarczę :)

     
  2. Ireneusz Zygmański

    30 marca 2016 o 01:42

    Ludzie, to konkursowe, co zajęło 6 miejsce, jest pycha. To jakie było to z pierwszym miejscem? Ambrozja… Niech żyje domowe piwo!

     
    • ~Adam Zygmański

      31 marca 2016 o 23:05

      To, które zajęło miejsce pierwsze było lepsze :) Bardziej eleganckie i ułożone od mojego. Autor zwycięskiego piwa, Michał Kordek, to bardzo doświadczony piwowar znany z eksperymentów z przeróżnymi dodatkami do piwa i z piw kwaśnych oraz „dzikich”. Jego doświadczenie było decydujące, a sama kategoria konkursowa, czyli Hopless IPA bardzo dla niego odpowiednia. Piłem zwycięskie piwo i naprawdę robiło wrażenie…