RSS
 

Bogu dać świeczkę, a diabłu ogarek

21 mar
Bogu świeczkę, a diabłu ogarek Rys.: aszera.wordpress.com

Bogu świeczkę, a diabłu ogarek
Rys.: aszera.wordpress.com

Czasem na tym blogu bywają tematy lekkie, jak choćby niżej zamieszczony gościnnie wpis Adama Zygmańskiego, ale jednak przeważają ciężkie, kobylaste elaboraty. Te drugie usprawiedliwiam gęstością ich materii, gdyż faktów w nich muszę zmieścić niemało. Szkoda byłoby ślizgać się tylko na powierzchni zdarzeń, jeśli zasługują na poważne potraktowanie. Mam nadzieję, że mimo to Czytelnikom udaje się przez te zarośla przedzierać z zainteresowaniem. Dzisiejszy temat należy właśnie do rodzaju takich ciężkich i trudnych. Sami zresztą poczytajcie…

Kiedy kilka dni temu zwróciła się do mnie o pomoc Czytelniczka bloga, przyznam, że byłem w pewnym kłopocie. Po prostu mało o sprawie wiedziałem – tyle, ile podała dotąd w kilku kolejnych numerach „Gazeta Goleniowska”. Informacje czytane pojedynczo budziły tylko moje lekkie zdziwienie, lecz nie bardzo potrafiłem zebrać je do kupy w jakiś całościowy obraz. Gdy zwrócono mi na sprawę uwagę, dopiero zaczęły mi się coraz szerzej otwierać oczy. Poskładam zatem najpierw tę garść faktów udostępnionych przez „Gazetę” na Wasz użytek, Drodzy Czytelnicy. Może Wasze oczy też się szerzej otworzą.

O wydarzeniu o nazwie „Rock Hard Festival” po raz pierwszy „GG” napisała 12 lutego, przedstawiając je jako „wielką motocyklowo-rockową imprezę”, z możliwym udziałem kilkutysięcznej publiczności (Leszek Ozimek w „Komentarzu aktualnym”). On też od razu napomknął, że imprezę organizuje „prywatne stowarzyszenie, ale z udziałem finansowym i organizacyjnym podmiotów publicznych – gminy i województwa.” Zasugerował także, że wydarzenie wspierają osobiście Marszałek Województwa (Olgierd Geblewicz) i doradca Burmistrza Gminy Goleniów ds. Parku Przemysłowego (Paweł Bartoszewski). Park Przemysłowy ma być tym miejscem, w którym zlot zostanie zorganizowany w czerwcu tego roku, stąd autor „Komentarza” podkreślił niewątpliwy aspekt promocyjny dla GPP.

W tym samym numerze „Gazety” Paweł Palica wymienił zarówno listę mających wziąć udział zespołów rockowych, potwierdzonych oraz jeszcze rozmawiających z organizatorami o uczestnictwie, jak też listę sponsorów. Wśród tych pierwszych jako gwiazdę największej wielkości wskazał brytyjski zespół Saxon, lecz wspomniał o możliwym udziale zespołów Behemoth, Kat i Turbo. Napisał, że organizatorów (Stowarzyszenie Motycyklistów Goleniowskich) finansowo i logistycznie wspierać będą zarówno „gminne instytucje i spółki”, jak też firmy z Goleniowa i okolic. Między sponsorami z nazwy wskazał Goleniowski Dom Kultury, Goleniowskie Wodociągi i Kanalizację, Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej.

Kolejny numer „GG” z 19 lutego przyniósł komentarz Pawła Bartoszewskiego, który próbował wyjaśnić swoją rolę w organizacji imprezy. Oświadczył, że panowie ze Stowarzyszenia Motocyklistów Goleniowskich prosili go o wytypowanie w GPP terenów na potrzeby festiwalu rockowego. Razem „znaleźli” odpowiednie działki (wszystkie prywatne) „pod biletowany festiwal, miasteczko motocyklowe, parking i camping”. Entuzjastycznie wspomniał o 30 zespołach, które wystąpią, z nazwy wymieniając i opisując dokładniej trzy z nich: hardrockowy brytyjski Saxon, szwedzki heavymetalowy Candlemass i polski Behemoth (bez określania jego profilu). Ten sam numer przyniósł również kilka wypowiedzi internautów z portalu www.gazetagoleniowska.com. Jeden z nich już wtedy zadał kilka ważkich pytań wyrażających wątpliwości, które podzielałem. Zatem jeszcze do nich wrócimy.

W następnym numerze „GG” z 28 lutego w rubryce „Moim zdaniem” ciekawy komentarz o imprezie napisał Michał Niklas. Powiedział sporo o zespołach mających wystąpić, z sympatią pisząc o wielu hardrockowych grupach. Natomiast bez żadnej sympatii odniósł się do grupy Behemoth, którą wyraźnie nazwał satanistyczną. O panu Adamie Darskim (Nergalu), w kontrze do określających jego satanizm „jasełkowym”, napisał: „Ja jednak sądzę, że za tym miłym obliczem stoi wyrachowany człowiek, łaknący sławy i sukcesu, który dzięki głupocie zapraszających go mediów propaguje zło”. Miał nadzieję, że do udziału zespołu Behemoth w zlocie motocyklowym nie dojdzie.

W wydaniu z 4 marca Leszek Ozimek odsłonił szerzej kotarę, już wyraźnie negatywnie odnosząc się do postawy burmistrza Krupowicza. Określił ją jako „niefrasobliwą” wobec udziału w organizowaniu i finansowaniu rockowego festiwalu w GPP przez jego doradcę (przy tym członka Rad Nadzorczych PEC i GWiK) Pawła Bartoszewskiego. Wskazał na bardzo prawdopodobny konflikt jego interesów zawodowych i prywatnych zainteresowań, które trudno oddzielić. Przy czym miał za złe burmistrzowi, że zachowuje się biernie, zderzenia interesów nie zauważając i nie komentując. Dokładniej zajął się też finansowym udziałem organizacyjnym gminy Goleniów i sponsorskim udziałem gminnych spółek.

Mgr Paweł Michał Bartoszewski służbowo Zdjęcie: www.gwik.pl

Mgr Paweł Michał Bartoszewski służbowo
Zdjęcie: www.gwik.pl

W artykule „Nie ma konfliktu interesów?” pan Ozimek sprecyzował, że marszałek Olgierd Geblewicz objął imprezę patronatem honorowym, wspierając organizatorów [w jakiej formie?] kwotą 10 tys. zł. Także wyraźnie i po raz pierwszy sprecyzował, na czym polega zaangażowanie gminy: ma ona pożyczyć organizatorom [czyli jeszcze chyba nie pożyczyła?)] 40 tys. zł „na zasadach ogólnych”. Inne „gminne” podmioty dołożą taki udział: GDK użyczy nieodpłatnie scenę plenerową, barierki i namioty, GWiK postawi darmowe dystrybutory wody, PEC da 3 tys. zł na sponsorowanie udziału zespołu Saxon. W artykule napisano, że burmistrz Krupowicz zaprzeczył pytany, czy prowadził osobiście, prywatnie lub w imieniu gminy, rozmowy w sprawie organizacji albo sponsorowania festiwalu przez gminne lub prywatne podmioty. Co do zaangażowania swojego doradcy w organizację imprezy i odnośnie prowadzonych przez niego rozmów ze sponsorami burmistrz stwierdził: „Pewnie prowadził je prywatnie, ale w tym nie widzę konfliktu interesów…”.

Do chwili kontaktu ze wspomnianą na początku osobą, poznałem jeszcze czyjeś inne zdanie o motocyklowo-rockowej imprezie. Poza „Gazetą Goleniowską” temat ten poruszył pan Andrzej Bugajski na portalu www.goleniow.net.pl. Kto chce przeczytać znacznie krótszą wypowiedź, niż niniejsza, powinien zapoznać się z jego wpisem.

Behemoth i ogień piekielny Ilustracja: www.tapeciarnia.pl

Behemoth i ogień piekielny
Ilustracja: www.tapeciarnia.pl

Tyle wiadomości udało mi się zebrać po sygnale od pierwszej osoby. Wnet było to już kilka osób. Nie ujawnię żadnych nazwisk, bo nikt mnie do tego nie upoważnił. Najpierw dostałem alarmującego e-maila, później były rozmowy telefoniczne, w końcu spotkanie. Aha, zapomniałem powiedzieć, po co te osoby się do mnie zwróciły, i czemu do mnie. Zaniepokoili się wielkim zagrożeniem, jakie niesie ich zdaniem przeprowadzenie wspomnianej imprezy. Te obawy przede wszystkim koncentrowały się na satanistycznym zabarwieniu części zespołów, wręcz całkowicie jawnie nawołujących do szerzenia kultu szatana. Jako grupę szczególnie przodującą w tym „dziele” wskazali Behemotha. Mówili mi, jak bardzo ich sataniści przerażają, jak wiele złych rzeczy wiadomo im o koncertach satanistycznych zespołów, jak często prowadzą one do prawdziwie strasznych czynów, nawet kultowych morderstw. Potraktowali mnie jako kogoś godnego zaufania, otwarcie piszącego, co myśli, poza tym jako osobę obytą, radnego mogącego ich skierować na drogę skutecznego powstrzymania zła, do którego może dojść. 

Przyznam, że choć część wcześniej opisanych okoliczności wokół zlotu w GPP mnie bulwersowała, na niektóre jednak patrzyłem dotąd dość pobłażliwie. Nie jestem fanem podobnej muzyki, rzadko takich kawałków słucham, stąd wcale nie miałem świadomości, jaką „ideologię” głoszą niektóre zespoły, do czego namawiają swoich słuchaczy. Satanizm jest mi tak obcy, jak tylko coś obce być może. Uprzednio nie interesowałem się ani treścią tekstów, ani otoczką koncertów – po prostu po pobieżnym zapoznaniu się omijałem je szerokim łukiem. Oczywiście echa potyczek pana Adama Darskiego (czyli Nergala – lidera Behemotha) z kolejnymi odwołanymi koncertami w różnych miejscach (nie tylko w Polsce!) docierały do mnie, nie miałem jednak na ten temat wyrobionego zdania.

Słyszałem też argumenty zwolenników imprezy, bo moja wrodzona tolerancja żąda wysłuchania wszystkich stron. „Mi się nie podoba, lecz może ja nienowoczesny jestem, może gust mam staromodny?” – tak sobie dumałem. „Trudno coś z góry oceniać, jeżeli tym bardziej wcześniej nigdy nie miałem do czynienia z podobnymi wydarzeniami.” Początkowo zdawało się, że to impreza raczej prywatna, dla zamkniętego środowiska, poza tym w miejscu ustronnym, nie stwarzającym zagrożenia dla niezainteresowanych mieszkańców, zaś sam udział gminy niewielki. Sama ona (ani jej instytucje) bezpośrednio przecież jej nie firmują. Później jednak zmieniłem zdanie. Przekonały mnie fakty.

Zanim więc cokolwiek odpowiedziałem na apel proszących o pomoc osób, pokrążyłem po licznych stronach internetowych zespołów, które organizatorzy zlotu wymienili w jego reklamie. Spróbowałem więcej dowiedzieć się o ideologii satanistycznej i jak się stało, że satanizm „przyczepił się” do muzyki rockowej. Szybciutko to streszczę, w małej pigułeczce, bo za wiele o tym pisać nie warto.

Nazwą „satanizm” określa się wiele różnych systemów religijnych, wierzeń oraz praktyk, które nawiązują do różnie rozumianego Szatana. Powstał z kontestacji chrześcijaństwa, jako jego zaprzeczenie. Wszystkie odmiany satanizmu wywyższają dobro indywidualne nad zbiorowe, sprzeciwiają się powszechnie uznawanym normom i wzorcom społecznym, głoszą wiedzę tajemną nawiązującą do wyobrażeń o demonach. Ta wiedza wcale nie musi być powiązana z kultem zła lub wiarą w osobowego Szatana. Nazwa ta określa przekonania i ideologie, a więc satanizmu nie można zabronić. Po prostu nie da się ludziom zakazać wierzenia w cokolwiek by chcieli. Natomiast w każdym systemie prawnym są normy zabraniające tego, co zagraża życiu i zdrowiu człowieka, co w świetle prawa jest niemoralne, nieetyczne. A takimi często są czyny osób wyznających satanizm. Stąd z punktu widzenia społecznego i prawnego satanizm jest zły, głosząc i promując kult zła. Prowadzi do zaburzenia porządku moralnego, osobowości jednostek go kultywujących, do odwrócenia wszystkiego, czym społeczeństwo kieruje się w wychowaniu swoich obywateli.

Okładka płyty zespołu Night Demon - czarna diabelska msza Ilustr.: www.nightdemon.net

Okładka płyty zespołu Night Demon – czarna diabelska msza
Ilustr.: www.nightdemon.net

Satanizm heavy metalowych zespołów rockowych ma niewiele wspólnego z tak opisanymi ideologiami, bo jest bardzo powierzchowny i ma zupełnie inne intencje. Raczej można go nazwać pseudosatanizmem. Liderzy kapel wykorzystujących satanistyczny sztafarz nie mają ambicji być przywódcami diabelskiej krucjaty przeciw dobru. Prawdziwym motorem ich działania jest zysk, reklamowy chwyt, dający im rozgłos i zwiększenie sprzedaży płyt. Mit satanistyczny wykorzystują muzycy z nurtów rocka zwanych death metal, black metal i blackened death metal. Jak zwał, tak zwał… Wszystkie „satanistyczne” grupy używają diablego przebrania, bo jest efektowne, chwytliwe, wyróżnia je od przeciętności. Są „satanistyczni”, bo „diabeł dobrze się sprzedaje”.

Chcecie przykładu diabelskiej symboliki? Na banerze strony internetowej reklamującej festiwal wydarzeniu widnieje napis „Goleniów” zapisany w taki sposób: „Gole\n/iów”. Znak \m/ to tzw. rogata ręka, którą sobie sataniści pokazują jako symbol przynależności do szatana. Ponieważ w nazwie naszego miasta nie ma literki „m”, to rogi zostały doprawione wokół „n”. Na logo imprezy, widniejącym tamże, świadomie wykorzystano herb Goleniowa. Gwiazdy są na nim pięcioramienne, co odwołuje się do diabelskiego pentagramu, demoniczne są też twarze półksiężyców i kolory użyte w logo.

Krew, seks, przemoc - czyli Behemoth Ilustr.: heavyrock.eu

Krew, seks, przemoc – czyli Behemoth
Ilustr.: heavyrock.eu

Nie odbierałbym takiej muzyce wszelkich wartości artystycznych i nie twierdzę, że jest wyłącznie nędzna, komercyjna. Ależ nie, choć spotyka się tu licznych muzycznych szarlatanów, wielu muzyków rockowych tych nurtów to warsztatowo świetni instrumentaliści, trafiający w gusta rzeszy miłośników ciężkich brzmień. Lecz co do warstwy tekstowej i płynącego z niej przesłania, zdanie mam całkowicie odwrotne. Olbrzymia większość tekstów to kompletny bełkot, mieszanka dowolnie ze sobą połączonych słów pochodzących z wszelkich systemów religijnych, bezładne blablanie nasycone niezrozumiałymi dla słuchaczy wyrazami, mającymi w sumie stwarzać wrażenie niezmiernej głębi i filozoficznego, wręcz proroczego natchnienia. Apologia i ubóstwienie szatana pod dziesiątkami imion, używanie diabelskiej mitologii. Totalna negacja wszelkich tradycyjnych wartości, wyzywająca prowokacja wobec powszechnie szanowanych idei i osób je wyznających, świadome bluźnierstwa, użycie ważnych religijnych symboli, często agresja wobec nich i ich profanacja, wyrywane z głębi trzewi flaki, tryskająca krew – a wszystko podane w obłokach kadzidła okultystycznych bajań, nawiązującymi do starożytnych cywilizacji i religii ich gadżetami i nazwami. Coś, co ma słuchacza przekonać, że ze sceny drze się do nich sam diabeł we własnym diabelskim języku.  

Nie mam najmniejszego zamiaru takich tekstów reklamować, ale jakiś przykład dać muszę, bo mi nie uwierzycie. Oto tłumaczenie fragmentu kawałka tekstu utworu naszego przyszłego topowego gościa zlotu motocyklistów, grupy „Behemoth”:

Ora pro nobis Lucifer                                                                     Tłumaczenie: Tekstowo.pl

Głosie aeonu
Aniele Diabelski
Módl się za nami Lucyferze
Tyś jeden cierpiał
Upadek i męczarnie wstydu
Pokonam złotą dumę niebios
I nigdy się nad Tobą nie zlituję
Niepokalany boski
Szatanie Elohima
Nikt nie śmie stać na twej drodze
Nie kłaniasz się żadnemu
Z fekaliów Edenu
Wezwij Węża wysłanniku
Zbawiciela (porządku w) zapaści świata
Zgodo w kuszeniu
I upadku Ewy

Bo Twoje jest królestwo i potęga
Bo Twoje jest królestwo
I chwała na wieki

Itp., itd… Nic z tego nie rozumiem, pewnie jestem za głupi i niewrażliwy na takie środki obrazowania. Błagam, może mi ktoś wyjaśni, co autor dokładnie miał na myśli? Może że Szatan zapowiada wygraną w odwiecznej walce zła z dobrem? To ja nie będę mu kibicować.

Ta muzyka ma słuchaczy przyciągać, przykuwać ich uwagę. Tak samo zresztą, jak efektowne sceniczne przebrania, piekielny ogień co chwila wybuchający z gazowych palników, gęsty dym szczelnie otulający scenę i widownię; narkotyczny (często dosłownie) trans publiki otumanionej rykiem głośników, oślepionej ogniem, walonej po głowie wrzaskiem wokalistów przebranych w diabelskie mundurki. Nawet obowiązkowa gotycka stylizacja liternictwa w nazwach kapel i na plakatach reklamowych ma działać na wyobraźnię widzów, rodząc podświadome skojarzenia. Zaś słowa tekstów, które wprawdzie jako przesłanie są bezsensowne, mają przyciągać mrocznością i niezrozumiałością osoby zagubione, sfrustrowane, podatne na przywództwo silnych osobowości, garnące się do uczestniczenia w grupie podobnych sobie. Przede wszystkim ludzi młodych, jeszcze nie ukształtowanych, nastawionych do świata buntowniczo.

Przez uczestnictwo w koncertach pseudosatanistycznych grup słuchacze wystawiają się na niebezpieczny kontakt ze złem i nihilizmem, zarażają się negacją społeczeństwa i „zwykłego życia”. Oczywiście „artystom” spod znaku diabła jest to obojętne; liczy się przede wszystkim, że słuchacze zapłacą za bilety. Pan Darski, po jednym z kolejnych zerwanych koncertów, powiedział tak: „Chcielibyśmy, by osoby, które torpedują naszą działalność, wiedziały, że komuś odbierają możliwość zarabiania. Jesteśmy muzykami i w ten sposób zarabiamy na chleb.” W tłumaczeniu na nasze, jasno i klarownie: „My naszym satanizmem krzywdy wam zrobić nie chcemy, to tylko służbowy strój do zarabiania kasy. A jak przypadkiem zrobimy, to bez urazy. Nic prywatnie do was nie mamy”.

Może brzmię nieco, jakbym chciał zagrożenie ze strony pseudosatanistycznych grup rockowych zlekceważyć. Ani myślę! Przez nastawienie na komercję nie są ani o krztynę mniej groźne, niż gdyby były szczerze i do bólu „ideowo satanistyczne”. Który ze słuchaczy ma tego świadomość, jak wielu potrafi rozpoznać ukryte chwyty marketingowe? Jeden ze znanych polskich muzyków rockowych, Tomasz Budzyński, powiedział: „Mam 39 lat, żonę i dwoje dzieci. Od prawie 17 lat uprawiam zawód muzyka rockowego, śpiewając w zespołach Armia i 2Tm2,3. Musimy przetrzeć wreszcie oczy i zdać sobie sprawę z tego, że żyjemy w okresie wielkich przemian kulturowych, w świecie, który jest antychrześcijański, a kultura lansowana przez „wszechpanujące” media jest – jak mówił Jan Paweł II – kulturą śmierci. Wybitny twórca rockowy, Nick Cave, powiedział ostatnio w wywiadzie, że Marilyn Manson [amerykańska topowa grupa spod znaku najcięższego rocka, używająca satanistycznego image] jest bardziej niebezpieczny, niż Britney Spears. Mówię akurat o Mansonie, bo niedawno odbył się w Polsce koncert tego zespołu. Z tej okazji otrzymałem wiele telefonów z różnych gazet, radia i telewizji z pytaniem, czy należałoby zakazać w Polsce jego występów. Odpowiadałem, że już samo postawienie takiego pytania jest bez sensu, no bo jak tu zakazywać koncertu, skoro płytę Mansona można sobie kupić w każdym sklepie na rogu ulicy, a teledyski tego zespołu „lecą” w telewizji. Wprowadzić cenzurę? Owszem można, ale to niczego nie zmieni.”

Jerzy Wasiukiewicz (rysownik satyryczny, felietonista) stwierdził: „Wystarczyło niewiele wysiłku, aby trochę poszperać w Internecie i do końca się upewnić, że Darski jest świadomym satanistą i przestać się cieszyć z jego sukcesów na świecie”. Uzasadnił to między innymi tym, że tekściarzem zespołu Behemoth jest okultysta Krzysztof Azarewicz.

Helenko, czy jest w domu kakao? Zdjęcie: www.ticketpro.pl

Bożenko, czy jest w domu kakao?
Zdjęcie: www.ticketpro.pl

Lider grupy Marilin Manson mówi: „Uważam, że za każdym razem gdy ludzie słuchają tego nowego albumu, Bóg może zostać zniszczony w ich wyjałowionych umysłach”. Zatem muzycy sieją tę degrengoladę świadomie. Wiedzą, jak destrukcyjny może być ich wpływ na słuchaczy. Jednak nie przeszkadza im to, ważne, żeby publika dała się przyciągnąć. A jako listek figowy dla „artystów” służy hasło: „Prawdziwa Sztuka musi odbiorcę prowokować!” Wiec epatują maluczkich służbowo, żeby wyciągnąć z ich kieszeni trochę szmalu, a później wracają do domu, posiedzieć trochę przed telewizorem w normalnym świecie. Trzeba przecież odpocząć od produkowanego przez siebie jazgotu. Świetnie wyśmiał to w ubiegłorocznych skeczach kabaret Smile, parodiując Mansona od strony codzienności domowych pieleszy. Zmęczony diabeł-flegmatyk jedzący jajko na śniadanie i zbierający burę od żony za krecie kopce na trawniku przed domem – pyszne!

Tyle mniej więcej do mnie dotarło w czasie kilku dni, kiedy to buszowałem przez fale Internetu sprawdzając, czy zgłaszający się do mnie ludzie może nie przesadzają, wyolbrzymiając potencjalne zagrożenia wynikające z czerwcowego koncertu. Omijam tu najbardziej drastyczne szczegóły, bo spotkałem także informacje i obrazy tak brutalne i ohydne, że nie zdecydowałem się ich tu zaprezentować. Wyzbyłem się wszelkich początkowych wątpliwości, czy mam w tej sprawie zabierać głos i czy udzielać swojej pomocy proszącym o nią. Obiecałem inicjatorom tematu, że nie tylko napiszę na blogu, co myślę o nadchodzącym wydarzeniu, ale że spróbuję pomóc w przedstawieniu ich racji na forum Rady Miejskiej.

Tak się szczęśliwie składało, że we wtorek 15 marca było zaplanowane posiedzenie Komisji Spraw Społecznych, Edukacji, Kultury i Sportu, spytałem zatem, czy nie zechcieliby przedstawić jej radnym na tym spotkaniu. Nie bez obiekcji, ale zgodzili się (o posiedzeniu komisji za chwilę). Obiecałem też naświetlić takie aspekty, których oni nie poruszyli, albo z których nie zdawali sobie sprawy.

Bo poza wymienionymi już licznymi kwestiami natury moralnej czy religijnej, pozostaje wiele wątpliwości co do udziału władz naszej gminy w przeprowadzeniu koncertu i całego zlotu. Tu wrócę do początku, kiedy pisałem o pytaniach postawionych przez jednego z internautów na portalu „Gazety Goleniowskiej”. Otóż osoba o pseudonimie Feldiuk zapytała o trzy rzeczy:

1. Jaki jest klucz przyznania środków publicznych na tę właśnie imprezę, a nie inną?

2. Czy zbadał ktokolwiek preferencje mieszkańców Gminy Goleniów dotyczące rodzaju imprezy kulturalnej? Skąd wiemy, że akurat rock? Być może mieszkańcy preferują disco-polo (wiem, skrajny przykład), a może (już bardziej serio) chcieliby festiwalu w nawiązaniu do kilku poprzednich edycji Festiwalu Hanzeatyckiego?

3. Czy został ogłoszony otwarty i transparentny konkurs wyłaniający podmiot mający zrealizować owo zadanie? Choćby dla zasady, dla czystej uczciwości?

Popieram te pytania w 100%! Nie padły one już nigdzie w „Gazecie” (chyba, że na portalu internetowym), a tym bardziej nikt nie udzielał odpowiedzi. A są to takie pytania, które właśnie radni powinni postawić burmistrzowi. I rzeczywiście ich wątki zaistniały wyraźnie w dyskusji w trakcie posiedzenia komisji. Bo finalnie tę sprawę jednogłośnie do porządku posiedzenia przyjęto.

Oddano najpierw głos gościom, którzy zreferowali przede wszystkim moralne i religijne obawy większej grupy osób, które reprezentują. Bo to nie tak, że tylko jakieś trzy osoby poczuły się zaniepokojone. Ich obecność była wynikiem wcześniejszych dyskusji w szerszym gronie. Pokazali radnym przykłady tekstów, pokazali ilustracje z „czarnych mszy” satanistycznych, odprawianych na koncertach, wskazali zło z tych koncertów płynące. Mówili o podprogowych przekazach, wmontowanych w występy, skłaniających słuchaczy do niemoralnych i złych zachowań. Mówili też o trudności zapewnienia bezpieczeństwa uczestników w warunkach, gdy zahipnotyzowany tłum ma nieograniczony dostęp do alkoholu, a taki organizatorzy zlotu motocyklowego reklamują jawnie na swojej stronie.

Logo Rock Hard Festival wykorzystuje "nasz herb" Ilustr.: http://rockhardridefree.pl

Logo Rock Hard Festival wykorzystuje „nasz herb”
Ilustr.: http://rockhardridefree.pl

Pojawił się też nigdzie wcześniej nie zauważony wątek „przeróbki” naszego herbu, który jako jeden z symboli naszej gminy podlega prawnej ochronie. Temat sam w sobie zasługujący na interwencję radnych, a jak widać z dyskusji, nie do końca im znany. Dlatego też przedstawię go nieco dokładniej.

Herb gminy Goleniów zgodny ze Statutem Gminy

Herb gminy Goleniów zgodny ze Statutem Gminy

Załącznik Nr 2 do Statutu Gminy pod nazwą „Symbole oraz insygnia Gminy Goleniów” w Rozdziale I. „Wzory symboli Gminy Goleniów” określa wzór herbu. W § 2 mówi się tak: „1. Herb Gminy Goleniów stanowią dwa złote półksiężyce, odwrócone do siebie grzbietami oraz cztery srebrne sześcioramienne gwiazdy położone symetrycznie na tarczy herbowej, dwie w środku zakoli półksiężycy [przepraszam, to nie mój błąd - powinno być „półksiężyców”; jak sądzę zauważenie tego błędu przez Przewodniczącego Mitułę zadecydowało o powołaniu na początku kadencji Komisji Statutowej, która usilnie nad niniejszą poprawką pracuje] z prawej i lewej strony oraz po jednej w górnej i dolnej części tarczy herbowej, częściowo w rozwidleniach utworzonych przez półksiężyce. Tło tarczy jest niebieskie.” Dalej, w Rozdziale III. „Zasady używania symboli i insygniów Gminy Goleniów”, stwierdza się: „§ 13. Ustala się zasady używania symboli Gminy Goleniów przez: a) organy gminy; b) jednostki organizacyjne i pomocnicze gminy; c) osoby fizyczne nie prowadzące działalności gospodarczej; d) osoby fizyczne i prawne będące podmiotami gospodarczymi; e) inne podmioty ubiegające się o używanie herbu, flagi gminy.

§ 14. 1. Symbole Gminy podlegają ochronie prawnej. Ich używanie w celach komercyjnych, w tym handlowych i reklamowych, wymaga zgody Burmistrza Goleniowa z wyjątkiem wykorzystania ich do publikacji naukowych i popularnonaukowych. 2. Symbole Gminy, powinny być otoczone należytą czcią i szacunkiem.”

Czy burmistrz udzielił zgody na wykorzystanie herbu gminy do reklamowania komercyjnego koncertu? Jak sądzę, na pewno, przecież inaczej byłoby to nielegalne użycie herbu. A czy zezwolił także na jego dowolne i daleko idące przeróbki, jakie widzimy w logo zlotu? Pewnie nie, bo przecież Statut mu takiego prawa nie daje.

Feldiuk zapytał, czy ktoś badał preferencje mieszkańców dotyczące imprezy kulturalnej; odpowiem – nie. Akurat byłaby to idealna sprawa do skonsultowania się z mieszkańcami. Przepisy lokalne w tej dziedzinie mamy, choć nie są one stosowane w praktyce prawie wcale. Wszelkie „konsultacje”, jakie się u nas przeprowadza, nie są prowadzone zgodnie z tymi uregulowaniami, w praktyce są one martwe. Przypomniało mi się, kiedy w „konsultacjach” odnośnie zmiany granic naszej gminy na wniosek władz Szczecina wzięły udział… 3 osoby. Zapytałem złośliwie na wspólnym posiedzeniu stałych komisji, w której to ubikacji Urzędu Gminy i Miasta wywieszono ogłoszenie o tych konsultacjach? Dostałem burę od zastępcy burmistrza Tomasza Banacha, że sobie żartuję – co ma władza zrobić, kiedy społeczeństwo się nie garnie do konsultacji? Nie było wtedy czasu dyskutować, ale z chęcią podpowiem praktyczne rozwiązania, gdyby kogoś z rządzących to interesowało.   

Radni w dyskusji poruszyli także inne kwestie. Obecny na posiedzeniu zastępca burmistrza Henryk Zajko musiał trochę się napracować, by wyjaśnić rozdzielenie prywatnej i służbowej roli pana Pawła Bartoszewskiego, o czym „Gazeta” tak szeroko pisała. W końcu pan Bartoszewski jest doradcą burmistrza ds. promocji GPP i pracownikiem Urzędu Gminy i Miasta, tymczasem po jego aktywności internetowej i społecznej widać, że gros czasu pracy i energii poświęca festiwalowi. Jego zaangażowanie w tym aspekcie jest bardzo widoczne. Kwestia pozyskanych sponsorów została już wspomniana na wstępie. Według różnych źródeł bezpośrednio zabiegającym o sponsorów był właśnie Paweł Bartoszewski. Nie da się udowodnić, że prośby o sponsoring byłyby tak skuteczne, gdyby nie stał za nimi autorytet osoby związanej wprost z gminą Goleniów, z burmistrzem, z UGiM. Z powodów w oczywisty sposób zawodowych bardzo dobrze zna on firmy i osobiście decydentów podmiotów gospodarczych z GPP. Nie wiadomo czy sponsorzy zdają sobie sprawę, co sponsorują, ani w jaki sposób została im idea przedstawiona. Przecież, a wyraźnie pisano o tym w „GG”, nawet dziennikarzom na żadne pytania pan Paweł nie odpowiada.

Nie tylko dziennikarzom… Jedna z goszczonych osób wspomniała, że próbowała na facebookowym evencie porozmawiać z panem Bartoszewskim, ale ten bardzo szybko wykasował niewygodne pytania i zablokował jej konto. Osoba ta prosiła innych, by z nim porozmawiali, ale skończyło się tym samym. Zauważono również, że pan Bartoszewski z jednej strony nazywa festiwal prywatną imprezą Stowarzyszenia Motocyklistów, jednak udziela się na stronie facebookowej tego wydarzenia dzień i noc. I nie jest to przesada. Bardzo pilnuje by żaden demaskujący wpis nie zawisł na stronie dłużej niż kilka minut, a czasami sekund. Przy czym robi to stale, w godzinach popołudniowych czy nocnych, ale i w takich, w których powinien być tylko urzędnikiem pracującym w gminie.

Następnie sam poruszyłem sprawy wynikające z pytań internauty Feldiuka. Nie rozumiejąc, co to jest „pożyczka na zasadach ogólnych”, o której „Gazecie” mówił burmistrz Krupowicz, chciałem wiedzieć precyzyjnie gdzie w budżecie gminy znajdują się środki na takie cele. Nie ukrywałem, że poprzedniego dnia prosiłem burmistrza Zajko o przygotowanie się do odpowiedzi – chciałem, żeby były one dokładne i konkretne. Burmistrz zadanie domowe odrobił. Podał, że pieniądze w kwocie 40 tys. zł pochodzą z (jeśli dobrze zanotowałem ze słuchu) z § 991, czyli rezerwy przeznaczonej na pożyczki dla różnych podmiotów, między innymi dla organizacji pozarządowych z terenu naszej gminy. Na początku tego roku było tam według Henryka Zajki 40 tys. zł, ale już w trakcie roku uchwałą zmieniającą pierwotny budżet wprowadzono tam kolejne 40 tys. zł, zwrócone z zeszłorocznych pożyczek. [Powiem szczerze, że chyba jednak źle ze słuchu coś napisałem, bo ja nie mogę takiego miejsca w budżecie znaleźć; pewno się pomyliłem w zapisie, jednak jak mam to sprawdzić, skoro na stronie internetowej gminy w BIP-ie nadal możemy znaleźć tylko projekt budżetu na rok 2016, jakby Rada budżetu w grudniu nie uchwaliła i jakby odtąd nie upłynął cały kwartał?]

Trochę to wyjaśnienie radnych zbulwersowało. Bo okazuje się, że burmistrz pożyczył od razu w pierwszym kwartale jednej organizacji połowę tego, co ma na cały rok (gdyby inne organizacje nie oddały długu w terminie – to nawet 100%), przy czym jak dotąd z tym stowarzyszeniem nie miał jeszcze okazji współpracować ani razu, nie mógł ocenić jej rzetelności ani jakości działania. A współpracować nie było okazji, skoro Stowarzyszenie Motocyklistów Goleniowskich zostało zarejestrowane oficjalnie dopiero 13.07.2015, będąc już drugim podobnym jednocześnie w gminie działającym.

Jak się też okazuje, takie pożyczki udzielane są w sposób dość niejasny, bo nie istnieje (tak stwierdził Henryk Zajko) żaden regulamin ich dotyczący. Wyrażono na gorąco opinie, że trzeba by było taki regulamin w przyszłości opracować. Ano trzeba, bo inaczej burmistrz naraża się na zarzuty uznaniowego przyznawania znacznych pożyczek. Z swojej strony dodam, że pożyczka 40 tys. zł była maksymalną, jaką burmistrz może udzielić. §17 uchwały budżetowej upoważnia Burmistrza Gminy do udzielania w roku budżetowym pożyczek łącznie do właśnie takiej wysokości – 40 tys. zł.

Od razu powiem, że już na posiedzeniu zwróciłem uwagę na inny aspekt tej pożyczki. Sam pomysł „pożyczania” pieniędzy na prowadzenie imprez komercyjnych uważam za chybiony. Gmina z założenia nie może służyć zarabianiu pieniędzy. Gmina to nie bank, tym bardziej finansujący zabawy raczej bogatych „chłopców”. Pożyczane pieniądze mogłyby być z pożytkiem wydane na wiele innych potrzeb, o które wnioskują (nieskutecznie!) mieszkańcy gminy do burmistrza od wielu lat. Dodam, potrzeb, o które mają w pierwszym rzędzie troszczyć się władze gminy. A ta kontrowersyjna impreza ma być przede wszystkim zabawą i rozrywką dla amatorów spoza naszej gminy. Czy miłośnicy tego zlotu nie mogliby dostać potrzebnych środków jako zwykły kredyt od banku? Przecież i tak mają oddać wszystko gminie jeszcze w tym roku.

Tu burmistrz Zajko wspomniał, że nasze lokalne przepisy odnośnie pożyczek określają cele ich udzielania następująco: „Na realizację przedsięwzięć ze sfery własnych zadań gminy, oraz innych”. Ani trochę się z tym nie zgodziłem. „Oraz innych” nie oznacza, że dowolnych, także całkowicie spoza spraw, którymi mają się gminy zajmować. Oznacza natomiast, że przede wszystkim „ze sfery własnych zadań gminy”. Nie sądzę, żeby jakiekolwiek względy kulturowe czy promocyjne usprawiedliwiały wspieranie tego typu koncertów. Gmina sama na pewno takiego zlotu by nie organizowała, po co więc miesza się do pomagania?

Z uwagi na liczne wyżej wymienione wątpliwości, komisja postanowiła spotkać się ponownie, tym razem także z udziałem gości inicjujących temat, jak też z przedstawicielami organizatorów. Wprawdzie uważałem, że już wtedy, w dniu opisywanego posiedzenia, każdy byłby w stanie zagłosować za konkretnymi wnioskami do burmistrza, w końcu jednak zgodziłem się ze zdaniem większości, w tym naszych gości. Ponowne posiedzenie komisji, tylko dla tego tematu, ma odbyć się w środę 23 marca o godz. 15.30. Piszę tak dokładnie, bo posiedzenia są jawne, każdy może przyjść i posłuchać. 

Zastanawiam się któreż to zadanie własne gminy ma być realizowane rękoma SMG za pomocą organizacji festiwalu ciężkiej muzyki z elementami satanistycznymi i konsumpcją piwa? Stowarzyszenie Motocyklistów Goleniowskich w swojej „Misji” zawiera takie cele:

1. Organizowanie i popularyzowanie turystyki motocyklowej. 2. Działanie na rzecz podnoszenia bezpieczeństwa na drogach. 3. Rozwijanie i propagowanie kultury motocyklowej wśród społeczeństwa. 4. Działanie na rzecz ochrony zabytków kultury motocyklowej oraz w szczególności ochrony i restauracji samych pojazdów. 5. Działanie na rzecz ochrony środowiska.

Rozumiem, że chodzi o cel nr 3 – propagowanie kultury motocyklowej, bo inne zupełnie nie pasują do festiwalu. No jasne, gmina musi pomagać w szerzeniu kultury motocyklowej, to wie każdy. Jak widać nie ma w „Misji” nic o zarabianiu pieniędzy. Skoro gmina także zarabianiu pieniędzy nie służy, czemu obie organizacje współtworzą wydarzenie o charakterze całkowicie komercyjnym, nakierowanym na zarobek? I to spory. Przy planowanej ilości 3000 uczestników na samych biletach w cenie 179 zł i 94 zł (dwu- lub jednodniowych) da się zarobić brutto od 282.000 do 537.000 zł.

Fajny biznes, prawda? Pożyczam od kogoś 40 tys. na chwilę, robię wielki event zarabiając 10 razy tyle, zwracam grzecznie kasę. Jasne, trzeba odliczyć koszty, podatki, itp. No ale pożyczający pomaga mi te koszta obniżyć, namawiając swoich kolegów na sponsoring. Fajny jest gość, kumple mu nie odmówią. No i razem szerzymy kulturę motocyklową, zaś zarobek to tylko „efekt uboczny”.

Burmistrz Robert Krupowicz (w środku) dokonuje aktu zawierzenia Zdjęcie: radioszczecin.pl

Burmistrz Robert Krupowicz (w środku) dokonuje aktu zawierzenia
Zdjęcie: radioszczecin.pl

O ironio, wszystko to ma wydarzyć się w gminie, którą 23 listopada 2013 roku burmistrz Krupowicz zawierzył Jezusowi Chrystusowi, Królowi Wszechświata. Powiedział wtedy: „Uznałem, że powinienem poddać się weryfikacji wyborczej także w związku z moim świadectwem wiary. Mieszkańcy Goleniowa będą mogli ocenić, czy uważają mnie za kompletnego dewota i człowieka, który postradał zmysły, czy też za kogoś, kto intencjonalnie zabiega o ich dobro.” Zaś w samym akcie zawierzenia zawarł słowa: „Jezu Chryste, Królu Wszechświata, staję dzisiaj przed Tobą z osobistą intencją, zawierzenia siebie, swojej rodziny i wszystkich mieszkańców mojej gminy Tobie, który jesteś i drogą, i prawdą, i życiem. Prowadź nas Panie w codziennym życiu.”

Robert Krupowicz informował, że zawierza gminę jako osoba prywatna, a nie burmistrz. Tłumaczył, że chce w ten sposób szerzyć wartości chrześcijańskie wśród mieszkańców. Już wtedy miał pewne kłopoty z rozróżnieniem sfery prywatnej od służbowej. Zupełnie tak samo jak obecnie, gdy nie dostrzega konfliktu interesów prywatnych i służbowych u swojego doradcy.

Zarzucałem wtedy burmistrzowi nieszczere intencje, pisząc o tym w felietonie w „Gazecie Goleniowskiej”. Wygląda na to, że dziś niestety potwierdzają się. Dla mnie jest całkowicie niepojętym, czemu człowiek deklarujący aż nazbyt szumnie, że chce nas wieść drogą dobra, uważa że da się to czynić pomagając w organizacji imprezy propagującej zło i szatana. Może to jakaś szczególnie wymyślna próba, której powinniśmy sprostać dążąc w do nieba? Może dążąc do nieba, najpierw mamy liznąć trochę piekła? A może po prostu to osobisty plan pana burmistrza, żeby na wszelki wypadek obstawić wszystkie opcje? Dać Bogu świeczkę, a diabłu ogarek?

 
Komentarze (16)

Napisane przez w kategorii Nowe felietony

 

Tags: ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Małgosia

    21 marca 2016 o 09:57

    Pożyczki udzielono na podstawie uchwały Nr XV/151/15 z dnia 21 grudnia 2015 r. Rady Miejskiej w Goleniowie w sprawie uchwalenia budżetu Gminy Goleniów na 2016r., do której załącznikiem jest budżet Gminy Goleniów na 2016r. Pożyczki udzielono na podstawie umowy, która określa jaką kwotę pożyczki udzielono,jej cel,warunki spłaty oraz termin spłaty – oficjalna odp. burmistrza Krupowicza. I to tyle w temacie, bo treści umowy jakoś na stronie BIP znaleźć nie mogę.

     
    • Ireneusz Zygmański

      23 marca 2016 o 00:42

      Dziś w trakcie wspólnego posiedzenia stałych komisji Rady (przy okazji projektu zmiany budżetu na 2016 r.) jeszcze raz poprosiłem Skarbnika, żeby wskazał miejsce w budżecie, gdzie są środki na takie pożyczki. Poskarżyłem się też, że miałem trudności z szukaniem, bo na stronie www gminy w BIP-ie w zakładce „Budżet Gminy” nie ma tegorocznego budżetu – jest tylko jego projekt. Moment był dość zabawny, bo pan Guzikiewicz stwierdził, że w BIP-ie budżet oczywiście jest. Chciał mi i radnym ten zapis pokazać. Wszedł na BIP, otworzył zakładkę „Budżet 2016″ – a tam … projekt. Konsternacja i kupa śmiechu na sali. Finalnie okazało się, że ten zapis widnieje w Załączniku 15. „Źródła pokrycia deficytu” w jego Rozdziale IV. „Rozchody”. Tam w paragrafie 991 figuruje zapis: Udzielone pożyczki i kredyty: pożyczki udzielone organizacjom pozarządowym – 40.000 zł. Swoją drogą, nie wpadłem na pomysł szukania pożyczanych przez gminę pieniędzy w załączniku „źródła pokrycia deficytu”. Zapewne wrodzony brak wyobraźni…

       
      • ~Małgosia

        23 marca 2016 o 08:26

        Jak rozumiem pożyczka udzielona organizacji pozarządowej przez burmistrza jednocześnie zmniejsza deficyt budżetowy pomimo wypływu pieniędzy z kasy gminnej?
        Wg Słownika Języka Polskiego
        deficyt
        niedobór;
        1. w ekonomii: nadwyżka rozchodów nad przychodami, z czego wypływa brak w pokryciu wydatków; deficytowość;
        2. niedostateczna ilość czegoś, niepokrywająca zapotrzebowania

         
  2. ~Adam Zygmański

    22 marca 2016 o 09:16

    Muszę szczerze przyznać, że kiedy Szanowny Rodziciel wspomniał mi, że poruszy powyższy temat na blogu, to naszły mnie lekkie wątpliwości, czy aby jest sens pchać się między wyraźnie zantagonizowane środowiska o bardzo odmiennych podejściach do sanctum i profanum. Wątpliwości wynikały z braku znajomości szczegółów dotyczący organizowanego festiwalu. Wydawało mi się po prostu, że grupa, nazwijmy to „kościelna”, próbuje zastopować grupę „rockową” i uniemożliwić jej organizację festiwalu, bo przyjedzie straszny Behemoth. A o ile doceniam fakt, że jest to jedna z najbardziej znanych polskich, ciężko grających ekip, to ich „szatanizm”, to jedna wielka ściema. Mają do niego podejście tak samo szczere, jak politycy do swoich wyborców. Traktują go, mówiąc delikatnie, użytkowo… Po lekturze wpisu, powyższej natury wątpliwości odeszły.

    Pojawiła się za to jasność, co do jednej rzeczy. Jakaś grupa osób, prawdopodobnie postanowiła zdyskontować swój poważny wysiłek, włożony półtora roku temu w dobry wynik wyborczy Pana Krupowicza. Zasiali, to chcą zebrać plony. A plony te zbiorą, żeby było weselej przy użyciu narzędzi z gminy i za gminne pieniądze… A pewnie niektórzy też będą się chwalili, ile to oni dla dobra gminy zrobili.

    Spory ideologiczne o teksty Nergala, lub ich jakość są drugorzędne. O gustach muzycznych też nie ma co rozmawiać, bo każdy z nas ma swoje. Chciałbym natomiast zwrócić uwagę, że postępowanie burmistrza, czyli milcząca zgoda na organizację festiwalu, jest co najmniej dziwna, jeśliby tylko patrzeć na jego uduchowione bajdurzenie, jaki to z niego dobry katolik. Wygląda to tak, jakby zapominał o swoich przekonaniach religijnych i ideologicznych, jak tylko w grę wchodzi oddanie przysługi poplecznikom. Gdybym to ja był mocno wierzący, to zgoda na taką imprezę, z takimi gwiazdami, nie mogłaby mi przejść przez głowę. Ale ja głęboko wierzący nie jestem.

    No chyba, że Pan Burmistrz jest tak zajęty planowaniem Centrum Kulturalno-Przesiadkowego, że po prostu nie zauważył, za czym od miesiąca biega jego Asystent/Doradca/Pełnomocnik ds. GPP… Ale nie chce mi się w to wierzyć, bo w magistracie nic bez wiedzy Szefa się nie dzieje.

    Zrozumiałbym wydawanie gminnych pieniędzy, gdyby festiwal miał być otwarty dla mieszkańców miasta, albo koszt uczestnictwa byłby symboliczny. Jednak organizatorzy planują ceny na poziomie normalnych komercyjnych festiwali, a i zysk może być ogromny. Jakoś nie słychać, by w zamian za wkład gminy, organizatorzy mieli się podzielić proporcjonalną częścią zysku. Zresztą byłoby to możliwe tylko, gdyby w założeniu gmina miała prowadzić działalność komercyjną, przynoszącą zysk. O ile pamiętam, to nic takiego w zadaniach samorządu nie ma. Uważam, że jeśli organizator przedsięwzięcia nie jest w stanie go sfinansować z własnych funduszy, to powinien udać się do banku, lub innej instytucji, której działalność polega na obrocie pieniędzmi. Wziąć kredyt/pożyczkę i ponosić pełne ryzyko kredytobiorcy. W końcu robi tak większość przedsiębiorców.

    Reasumując, budżet Gminy Goleniów staje się prywatną skarbonką grupy osób, które siedzą w wózeczku ciągniętym przez Roberta Krupowicza. To mnie już nie dziwi… Co dziwi, to fakt, że znany z doskonałej wiedzy na temat spraw wszelakich, mających miejsce w gminach powiatu goleniowskiego, znakomity krytyk i komentator życia publicznego, jeden z najbardziej aktywnych miejscowych dziennikarzy, Cezary Martyniuk, jeszcze tej sprawy nie podjął… No tak… O ja głupi! Zapomniałem, że CM ma też drugi etat… Po co ujadać na swoich???

     
    • ~Czesław Majdak

      22 marca 2016 o 12:32

      Cezary Martyniuk dziennikarz czy asystent !
      Kodeks Etyki Dziennikarskiej
      V – Konflikt interesów
      21.Angażowanie się dziennikarzy w bezpośrednią działalność polityczną i partyjną jest również przejawem konfliktu interesów i należy wykluczyć podejmowanie takich zajęć oraz pełnienie funkcji w administracji publicznej i w organizacjach politycznych.
      VII – Odpowiedzialność i kary
      25. Kary wymierzają sądy dziennikarskie, odpowiednio do charakteru i skali wykroczenia: upomnienie, naganę, czasowe zawieszenie w prawach członka SDP, usunięcie ze Stowarzyszenia; Naczelny Sąd Dziennikarski może orzec ogłoszenie werdyktu w mediach.

       
  3. ~Max

    23 marca 2016 o 00:19

    TEKST DZIENNIKARSKI ALE NATCHNIONY!
    Bóg wyrzuca z ust swoich ludzi letnich.

    - „Szawle, Szawle, dlaczego Mnie prześladujesz?”
    - „Ktoś jest, Panie?” – pyta Paweł olśniony chwałą zjawiska, gdyż Jezus Chrystus ukazał mu się w całym majestacie.
    - „Jam jest Jezus Nazareński, którego Ty prześladujesz”.
    - „Panie, co chcesz, żebym uczynił?” – pyta.

    - ZNAĆ CZŁOWIEKA CZYNU !

     
  4. ~Tomek

    23 marca 2016 o 15:11

    Bo ja wiem :-) trochę czepialski ten wpis. Za 40tys. impreza, o której głośno w całej Polsce to chyba dobrze. Jak dla mnie gdyby ktoś chciał robić disco polo z takim rozmachem to również się pod tym podpisuję i uważam, że gmina jak najbardziej powinna pomagać bo sama by nie dała rady. Przykro mi, że ludzie słuchając metal są uważani przez dużą część katolików za gorszych i próbują niszczyć takie imprezy. Nie słyszałem jeszcze aby metalowcy próbowali zrobić wszystko aby nie doszło np.do występu chóru kościelnego (i dobrze bo akurat lubie)
    szanuję opinie i pozdrawiam

     
    • ~Małgosia

      23 marca 2016 o 23:28

      Wydaje mi się ~Tomek, że nie rozumiesz o co w tym wszystkim biega. Tu nie chodzi o sam koncert, ale o niejasną sytuację finansowania komercyjnego przedsięwzięcia z budżetu Gminy zawierzonej nota bene Jezusowi Chrystusowi Królowi Wszechświata, czyli z moich, twoich, Anki, Zdzicha itd. podatków. Wiem, wiem w Gminie Goleniów procedur nie ma, są wymyślane na potrzeby chwili, lecz są obowiązujące ustawy i zarządzenia, które władza jest zobowiązana przestrzegać.Jeśli nie ona to kto? Behemoth to temat zastępczy – o Goleniowie i burmistrzu znowu ma się rozpisywać prasa i to nie tylko ta lokalna .

       
      • ~Małgosia

        24 marca 2016 o 18:59

        I jeszcze jedno – jak na kino Wisła to pan burmistrz nie chciał dać pieniędzy ( nie będzie wspierał prywaciarzy państwowymi pieniędzmi), choć właścicielka proponowała partnerstwo publiczno-prywatne,, a tu od razu potencjał zobaczył i na komercyjny koncert dał? Co mam o tym myśleć? Przychodzi mi na myśl tylko jedna odpowiedź, niestety śmierdząca odpowiedź.

         
    • ~Adam Zygmański

      23 marca 2016 o 23:29

      Problem nie leży w rockowym/metalowym charakterze imprezy. Problem leży w tym, że grupa osób traktuje gminę jak źródełko z kasą. Festiwal planowany jest jako przedsięwzięcie mające przynieść poważne zyski. Bilety będą drogie i za darmo nikt tam nie wejdzie. To dlaczego ma to być finansowane z publicznych, czyli naszych pieniędzy. Jestem ciekaw, czy jeśli poszedłbyś do pana burmistrza i powiedział mu: słuchaj Robert, daj mi 40 koła, a ja sobie wydam tą kaskę i jak mi się zwróci i zarobię 10 razy tyle, to ci oddam łaskawie to co mi pożyczyłeś; to czy by ci Drogi Tomku Pan Robert pożyczył??? Śmiem twierdzić, że zabiłby Cię śmiechem i wygnał z gabinetu. A tu się okazuje, że są w gminie Goleniów ludzie, którzy taką kasę dostaną i to bez zbędnego proszenia. A ty, jako podatnik, czyli właściciel części tych pieniędzy, nie masz nic do powiedzenia, na co zostaną wydane. Ba, nikt nawet nie zadał sobie trudu, żeby Cię oświecić, że rozdaje Twoje ciężko zarobione pieniądze… To nie jest w porządku.

       
  5. ~Jarek Jagiełło

    25 marca 2016 o 09:30

    Byłem na spotkaniu 23 marca w gminie i powiem, że srogo rozczarowałem się postawą burmistrza. To, że jego mowa była wręcz ‚słodka’ a jednocześnie oczy z całych sił zamknięte na prawdę – trudno, tego można było się spodziewać po ‚polityku’. Inną sprawą jest mini show z wykorzystaniem egzemplarza Pisma Świętego a którego ofiarą miał się stać autor tego bloga. Mini show wg. mnie nie wyszedł, a pan Robert Krupowicz się zbłaźnił, chociaż może tego nie zauważył. Panie Ireneuszu, zachowanie Burmistrza, z punktu widzenia Wiary, tego jak powinien zachować się katolik, szczególnie wobec osoby otwarcie określającej się jako ateista było całkowicie niewłaściwe i wskazujące, że nie miał On bladego pojęcia co robił. Postąpił naprawdę podle i to nie tylko wobec Pana.

    Pisze Pan, że zarzucał nieszczere intencje panu Burmistrzowi już wcześniej – przy ‚zawierzeniu’ . Wygląda na to, że mógł Pan mieć rację. Widzę to tak: gdyby Burmistrz jako burmistrz, dokonał tego zawierzenia, jak najbardziej miałby prawo a wręcz obowiązek uczynić to publicznie – i ponieść konsekwencje (dobre lub złe) tego czynu. Byłby to akt bardzo potrzebny i właściwy, mający bardzo mocne oparcie i korzenie w ‚Katolicyźmie’ (nauka o społecznym królowaniu Jezusa Chrystusa, nb agresywnie zwalczana). Natomiast jeżeli nastąpiło ‚zawierzenie’ przez osobę prywatną Roberta Krupowicza czegoś więcej, niż własnej rodziny – to było to, po prostu niewłaściwe i nieskuteczne. Czy był to wtedy początek kampanii? Czy takie były intencje, czy raczej tak wyszło, bo Burmistrz też człowiek i ugiąć się może (no a politycy obecnie są elastyczni..) ? Sprawa z Behemotem daje sporo do myślenia.

     
    • Ireneusz Zygmański

      25 marca 2016 o 11:55

      Panie Jarosławie,
      Serdecznie dziękuję za Pańskie słowa. O spotkaniu 23 marca napiszę w następnym artykule. Próbuję sobie to wszystko zebrać w całość, stąd ważne są dla mnie wszelkie uwagi osób, które tam były. Własne subiektywne spojrzenie oddala nas od prawdy, stąd nie chcę pisać „na gorąco”, w emocjach. Ratunkiem jest zawsze trzymanie się faktów. Trzymam się tego kurczowo, bo faktom nikt nie zaprzeczy. Intencje można przypisywać ludziom dowolne. Z takim „koncertem na intencje” i odchodzeniem od faktów mieliśmy właśnie do czynienia w środowe popołudnie, Pozdrawiam serdecznie,
      Ireneusz Zygmański

       
      • ~Adam Zygmański

        25 marca 2016 o 22:26

        No pięknie!!! Dzieją się ciekawe rzeczy, a ty nic Ojcze nie piszesz! Mam nadzieję, że następny artykuł pojawi się w przeciągu godzin, a nie dni. Nie zbieraj myśli zbyt długo, gdyż jeśli coś pominiesz, to zawsze będziesz mógł dopisać to w następnym artykule. Wielka szkoda, że nie mogłem na posiedzeniu komisji zjawić się osobiście… Chętnie zobaczyłbym Roberta Krupowicza z Pismem Świętym w ręce, wygłaszającego płomienne kazanie! A może ktoś uwiecznił ten występ na nagraniu??? Proszę się podzielić!

         
  6. ~Michał Niklas

    25 marca 2016 o 21:21

    Panie Ireneuszu,

    Byłem przez pierwsze 45 minut spotkania z 23 marca i moje spostrzeżenia zamieściłem na portalu Gazety Goleniowskiej:
    http://www.goleniowska.com/material,W_sprawie_koncertu,17643.html

    Wspomniałem w nim pański wpis na blogu. Dziękuję za zajęcie się sprawą i głos pełen zdrowego rozsądku.

    Życzę Wesołych Świąt Wielkanocnych,
    Michał Niklas

     
    • Ireneusz Zygmański

      25 marca 2016 o 22:30

      Dziękuję, Panie Michale. Cieszę się, bo o tej sprawie im więcej informacji, tym trudniej schować się burmistrzowi za parawan „odpierania agresywnej politycznej napaści wrogiego furiata” czy „osobistej vendetty pozbawionego posady frustrata”. Pozdrawiam i życzę zdrowej i spokojnej Wielkanocy.
      Ireneusz Zygmański

       
      • ~Adam Zygmański

        26 marca 2016 o 01:10

        Oj, musiało Pana Krupowicza zaboleć, skoro postanowił „hejtować” publicznie… Tym bardziej czekam na szybką relację na blogu. Liczę, że Twoja agresywna politycznie napaść, tudzież osobista vendetta była spektakularna i dosadna. Bo jeśli okaże się, że Pan burmistrz robi sobie jaja i zwykłą polemikę traktuje jak napaść na jego przeskromną osobę, to znaczy, że facet nigdy się nie spotkał nawet z najmniejszą krytyką i rozlewa łzy bo mu mucha koło nosa przeleciała i jest totalnym lalusiem. Co z resztą nie zdziwi mnie wcale, bo niczego innego się nie spodziewam… I niech tak będzie! Goleniowianie w końcu przejrzą na oczy i zauważą , jakiego makaronika sobie na burmistrza wybrali. Lepiej późno niż wcale :)