RSS
 

Wiosenny reportażyk fejsbukowo zainspirowany

15 maj
Krokusy kwitną wiosną Zdjęcie: ogrodwmiescie.pl

Krokusy kwitną wiosną
Zdjęcie: ogrodwmiescie.pl

Nie będę ukrywał, do przygotowania dzisiejszego wpisu zdopingował mnie sam pan Burmistrz Robert Krupowicz. A konkretnie jego fejsbukowy profil, na który niedawno zupełnie przypadkiem się natknąłem, szukając przez Google ładnych zdjęć wiosennych. – Jak to przypadkiem? – zapyta ktoś ze zgrozą. – To ty nie czytasz najważniejszego gminnego źródła informacji?! Człowieku, żółta kartka! Skąd ty, mamucie jeden, bierzesz wiedzę? Pewnie dlatego ciągle taki niedoinformowany jesteś, panie radny!

No dobra, już któryś raz ze skruchą wyznaję, że świat Facebooka mnie nie pociąga. Jakiś wcześniej urodzony jestem, w czasach, kiedy rozmawiało się face to face (twarz w twarz), a nie przez fale Internetu. Przyzwyczaiłem  się też, że w takiej zwykłej rozmowie widzę czyjąś twarz, a nie „face”; że ktoś do mnie mówi, a nie skąpo cedzi telegraficzne półzdanka. A tak naprawdę nie ma nic do mnie, lecz popiskuje do całej uśrednionej fejsbukowej ludzkości, która niczego dłuższego niż dwie linijki nie czyta. Zresztą wcale nie ma czytać – ma lajkować, do tego cały wysiłek pisarski zmierza. Sztuczne to dla mnie jakieś, płytkie i schematyczne, na siłę przyjazne, ekshibicjonizmem mi pośmierduje, lizusostwem i sztampą. No, ale o co się obrażać? Świat jest już inny, zasady ma takie i albo się dostosujesz, albo cię nie ma.

Po prawdzie, próbuję się dostosować, ale ciężko mi idzie. Przykładem ten blog. Przecież blog to forma komunikacji już z tego stulecia a nie z omszonej historii, którą tak namiętnie wspominam. I co z tego? Nie ma w nim miejsca na lajkowanie i klikanie w kwadracik, a jak ktoś chce pochwalić, to musi sam coś napisać. Jak się poza tym mają moje długaśne wpisiska do normalnego ludzkiego bloga? Kto ma dziś czas trzy dni pisać tekst? No i kto ma go czas czytać? Stąd ze zdumieniem konstatuję, że jednak czasem jacyś czytacze zaglądają w moje „powieści”… Też pewnie starożytni jak ja. Do dzisiejszych czytelników trzeba krócej, częściej, bez wielokrotnie złożonych zdań, jak do normalnego fejsbukowego ludzia. Tak, jak u pana burmistrza poduważyłeś, blogerze antyczny. Masz wzór, to się ucz!

Ohudzki Ryszard, prezes, klubu "Tęcza" zresztą Zdjęcie: www.polsatsport.pl

Ochódzki Ryszard, prezes, klubu „Tęcza” zresztą
Zdjęcie: www.polsatsport.pl

Jak powiedziałem, na burmistrzowską „twarzową książkę” trafiłem, szukając wiosennych obrazków. Konkretnie krokusów. Zaraz o nich jeszcze powiem, ale najpierw parę słów o tej „twarzowej książce”. Idealna, poważnie! Dużo, krótko, często, na temat, z obrazkami (ładnymi!), z czarem i talentem. Jest co lajkować, z czego skwapliwie korzystają liczni wielbiciele. Sympatyczna twarz u wejścia (jak pamiętam – fotka z poprzednich wyborów; oczywiście z drugiego plakatowania, bo ten pierwotny Krupowicz patrzący ciężkim wzrokiem Wielkiego Brata był wyjątkowo nieudany). I uroczy tytuł: „Twój Burmistrz Goleniowa”. Oczywiście nikogo z lubiących nie podejrzewam o chęć przypodobania się, jak trener Jarząbek jakiś, co do szafy śpiewał peany Ochódzkiemu Ryszardowi, klubu „Tęcza” prezesowi. Szczególnie zaś nie podejrzewam pracowników Urzędu Gminy i Miasta. Oni po prostu szefa znają i wiedzą, co lubi, a czego nie. Jakiś malkontent mógłby marudzić, że w tytule powinno być „Burmistrz Gminy Goleniów” (taki tytuł zgodnie ze wszystkimi zasadami ma nasz burmistrz), ale o co się czepiać? Trochę dobrej woli, proszę, licentia poetica i tyle.

Inny malkontent mógłby czepić się tych ładnych obrazków. Nie, że ładne, tylko że nie wiadomo, skąd się wzięły. Po prostu brak nazwisk fotografów, zaś jest fizycznie niemożliwe, by właściciel profilu (pan Robert Krupowicz) robił zdjęcia sam. On po prostu na nich JEST. Zachodzi podejrzenie graniczące z pewnością, że autorem bardzo wielu fotek jest pewien znany goleniowski reporter, pracujący za nasze składkowe (z podatków!) pieniądze na nieurzędniczym stanowisku w goleniowskim magistracie. Burmistrz zatrudnił go tam, by mu jakoby świadczył pomoc w kontaktach z mediami społecznościowymi. Sądzę, że użycie fotografii tego autorstwa da się wytłumaczyć w jakiś prosty sposób: być może reporter z czystej sympatii odstępuje nieodpłatnie smaczne obrazki na prywatny profil burmistrza. A że jest skromny, to i autorstwa nie podaje do publicznej wiadomości. Ludzka i sympatyczna relacja „dobry szef – wdzięczny pracownik”, tak powszechnie wszędzie spotykana. Skromność ma reporter w ogóle we krwi, gdyż innych zdjęć, wykonanych służbowo i zamieszczanych na stronie www.goleniow.pl (oficjalnej stronie gminy Goleniów) także nie podpisuje nazwiskiem. To akurat rozumiem, przecież robi to w ramach obowiązków, w godzinach zapłaconej pracy, jako pracownik Urzędu.

W takim razie, znów zapyta malkontent, w jakich godzinach robione są zdjęcia do burmistrzowskiego profilu? Przecież pokazują burmistrza przy pracy? Oj tam, oj tam… Nie szukajmy wszędzie taniej sensacji. Mistrz aparatu pewnikiem w chwilach robienia prezentowych fotografii dla swojego pryncypała bierze bezpłatny urlop. A kto nie rozumie twórczego połączenia prywaty i obowiązków służbowych, nie rozumie nic z nowatorskiego traktowania stanowisk doradców i asystentów przez Naszego Burmistrza Goleniowa. Nadając zakres obowiązków swemu asystentowi, takie działanie miał burmistrz w intencjach i wszystko jest okej. Miał asystent pomagać w kontaktach z mediami społecznościowymi – i pomaga. Na razie z jednym – z prywatnym fejsbukowym profilem burmistrza, który jest jako żywo medium społecznościowym. Miał „opracować i realizować system komunikacji społecznej” – i wdrożył go, przez tenże profil burmistrza. Miał „informować opinię społeczną o pracach burmistrza oraz podejmowanych decyzjach dotyczących Gminy” – i właśnie twórczo wdraża to w życie poprzez „twarzową książkę” pana Roberta Krupowicza.

Pigułki reformackie na przeczyszczenie. Te, co łagodnie podczas snu... Zdjęcie: wwwslowobraz.net

Pigułki reformackie na przeczyszczenie. Te, co łagodnie podczas snu…
Zdjęcie: wwwslowobraz.net

Jeszcze inny malkontent (kurczę, skąd oni się tak biorą stadami?) zaskrzeczałby, że ten sam reporter, ale już jako pracownik innego zakładu, opłacany przez innego pracodawcę, zawzięcie tępi przejawy propagandy sukcesu innego z burmistrzów naszego Powiatu Goleniowskiego. I słusznie! Bo oni tam temu niefajnemu i niesympatycznemu, a poza tym całkowicie niewłaściwego pochodzenia politycznego włodarzowi, Wydział Propagandy w urzędzie zrobili! Kadzą mu, z każdego drobiazgu rozdmuchują kopę siana, zdjęcia seriami puszczają na portalu gminy, gazety o nim piszą i poematy układają, lizusy jedne! Ten malkontent mógłby twierdzić, że nasz reporter, pracując na dwóch etatach w dwóch różnych zakładach pracy, sam w nich tworzy jednoosobowy wydzialik propagandy. Oczywiście nie zauważa, że tym razem słuszny i fajny, znacznie inteligentniej i mniej ostentacyjnie głoszący chwałę szefa, nie siejący siary prymitywnym piarem, delikatnie i z umiarem tylko głaszczący Naszego Burmistrza Goleniowa. Tak delikatnie i mięciutko, jak ten przed wojną reklamowany środek na przeczyszczenie, co to miał działać łagodnie podczas snu cierpiącego na zaparcie delikwenta.

I jeszcze jednego malkontenta dopuszczę na koniec do głosu, który marudzi mi od dawna, że może jacyś ludzie pracujący u tego niesłusznego burmistrza po prostu mają w zakresie obowiązków taki punkt, jak nasz asystent: „informować opinię społeczną o pracach burmistrza oraz podejmowanych decyzjach dotyczących Gminy”. Przyznam, że mi to też przez głowę przeleciało, ale z powodu rażącej niedorzeczności porównywania Naszego Burmistrza Goleniowa z kimkolwiek przegoniłem tak głupie myśli natychmiast. A tych wszystkich malkontentów też już wyganiam z niniejszego wpisu. Nic tu dziś nie macie do roboty, zawistnicy!

- Ty, autor, gdzie krokusy? No te, co cię niby zainspirowały? I gdzie tytułowy wiosenny reportażyk? Bo się chyba już nie doczekam i idę grillować kaszankę! Przepraszam, już nadganiam, trochę mnie ci malkontenci w bok ściągnęli. Otóż tam krokusy ładne były, na burmistrzowskim profilu, w marcu. Bo marzec mi się najbardziej w tym wszystkim spodobał. Milusi był bardzo, z dwóch powodów nawet. To jeszcze Wam tylko te dwa powody przedstawię, i jadę do reportażyku.

Za cukierka dam się nawet pogłaskać - rozsądna decyzja Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Za cukierka dam się nawet pogłaskać – rozsądna decyzja
Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Pierwszy powód uroczy – dzieciaczków tłum przecudnych. Głaskał je pan burmistrz i buział 9 marca w „Misiowym Przedszkolu”, umilając im czas czytaniem bajek, później 16 marca psuł zęby cukierkami uczniom II klasy Szkoły Podstawowej nr 2, a jeszcze 23 marca spędzał urocze chwile z przedszkolakami z „Bajkowej Akademii”, którym zdradzał tajniki zawodu burmistrza. To ostatnie mi szczególnie zaimponowało: już dziś sięgać do tak głębokich rezerw kadrowych! To zapowiada długie rządzenie Nam Miłościwie Panującego, bo zanim ten świeżo wyszkolony narybek dojdzie do dorosłości, żeby go w końcu zmienić na fotelu, jeszcze co najmniej pięciu kadencji będzie potrzeba.

Dzieci przyszłością narodu - w elektorat trzeba najpierw zainwestować Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Dzieci przyszłością narodu – w elektorat trzeba najpierw zainwestować
Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Nie bierzcie, dzieciaki. Od tego psują się zęby Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Nie bierzcie, dzieciaki. Od tego psują się zęby
Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Nauka głosowania. Przyda się w przyszłości Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Nauka głosowania. Przyda się w przyszłości
Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Fryzura a la Michael Jordan, sylwetka i technika też Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Fryzura a la Michael Jordan, sylwetka i technika też
Zdjęcie: www.facebook.com/burmistrz robert krupowicz/

Towarzysz Bierut też lubił fotki z dziećmi Skan: Ireneusz Zygmański

Towarzysz Bierut też lubił fotki z dziećmi
Skan: Ireneusz Zygmański

Z piarowych dziecięcych podpórek politycy korzystają zawsze chętnie, niezależnie od ustroju i przekonań politycznych. Nie chce mi się tej tezy udowadniać szczegółowo, bo musiałbym pokazać całe hordy małych dziewczynek w strojach krakowskich, noszonych obficie na rękach przez różnych starszych panów, i tabuny nieletnich chłopiąt głaskanych po ulizanych główkach z troską o naszą przyszłość narodu. Jako niepoprawny filatelista posłużę się tylko jednym przykładem znaczka wydanego przez Pocztę Polską 1 czerwca 1952 roku z okazji Międzynarodowego Dnia Dziecka. Widzimy na nim ukochanego Ojca Narodu, Prezydenta naszego ówczesnego, towarzysza Bolesława Bieruta, idącego po ukwieconej łące za rączkę z grupką sympatycznych dziewcząt. Tak mi się jakoś ten obrazek skojarzył, nie wiedzieć czemu… Na marginesie dodam tylko, że projektant znaczka musiał posłużyć się fotomontażem, ale to już inna historia.

No i w końcu drugi powód szczególnej sympatyczności miesiąca marca na burmistrzowskim fejsbuku – krokusy! Bo właśnie w marcu, konkretnie 21., pan Burmistrz zarządził w Goleniowie wiosnę. Jak dobrze, że to zrobił, bo inaczej wiosna pewnie by Goleniów ominęła łukiem szerokim, zapominając nastąpić. I żeby ją specjalnie do nas zaprosić, pan Robert Krupowicz zamieścił te śliczne wiosenne kwiatki. Ach, któż zrobił krokusom tak przecudne portrety? Cymes! Niestety, autorstwo zatajono, a szkoda. I dobrze się stało, że burmistrz musiał powtórzyć zaklinanie wiosny jeszcze raz 26 marca, bo ona (mimo jej urzędowego zarządzenia!) coś się do nas jednak nie kwapiła. Ponownie zamieszczone zdjęcia z krokusami zadziałały (autor!) i w końcu wiosna przyszła. No i ją mamy!

Wiecie, wiosna jest w tak oklepany i banalny sposób piękna, w tak jednoznaczny sposób przez wszystkich wyczekiwana, tak wytęskniona, że jej przyjście jest także oczywistością. Niby czekamy i czekamy, tęsknimy, gotujemy się na pierwsze słońcem ozłocone wiosenne dni, lecz kiedy upragnione przychodzi, nigdy nie zdążymy się nim nacieszyć. A później cały rok znów żałujemy, że jakiś kolor czy zapach wiosny nam umknął, że zakrętasy płatków któregoś kwiatka przegapiliśmy, że znów zapominamy o odurzającej woni majowej nocy. Gdyby tak móc sobie wiosnę zawekować na później, po kawałku, w malutkich słoiczkach i buteleczkach, na długie szare dni i ciemne wieczory zimowej posuchy…

Te zabiegi zaklinania wiosny tak mnie właśnie rozczuliły, że postanowiłem śledzić jej codzienne postępy. Wszystko działo się oczywiście w Goleniowie, w promieniu 300 metrów od mojego domu. Czyniłem inwestygacje regularnie od kwietnia aż do dziś, czego wynikiem będzie właśnie zapowiedziany reportaż. Może właściwiej byłoby go nazwać „Sprawozdaniem z Postępów Wiosny, zarządzonej 21 marca 2016 r. przez Burmistrza Gminy Goleniów Roberta Krupowicza”. Jemu to bowiem, w hołdzie za naprawdę fajny profil fejsbukowy, niniejsze dzieło dedykuję.

A teraz już pora na skorzystanie z nauki: jak najmniej słów, jak najwięcej obrazków. Zrobiłem je wszystkie sam, może niezbyt fachowo, zwykłym telefonem, lecz mam nadzieję, że z niech wiosna sama do Was przemówi.

Dla mnie od śliwek zaczyna się wiosna.  Ireneusz Zygmański,04.04.2016

Dla mnie od śliwek zaczyna się wiosna.
Ireneusz Zygmański,04.04.2016

Tawuły i berberys – temat dla malarzy.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,27.04.2016

Tawuły i berberys – temat dla malarzy.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,27.04.2016

To samo miejsce po ponad 2 tygodniach.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,13.05.2016

To samo miejsce po ponad 2 tygodniach.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,13.05.2016

Ta magnolia jest jeszcze bardzo młodziutka, ale jak się stara!  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,29.04.2016

Ta magnolia jest jeszcze bardzo młodziutka, ale jak się stara!
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,29.04.2016

Goleniowska specjalność - alejka japońskich wiśni.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

Goleniowska specjalność – alejka japońskich wiśni.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

„Świat nie jest taki zły, niech no tylko zakwitną jabłonie”. Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

„Świat nie jest taki zły, niech no tylko zakwitną jabłonie”.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

Berberys nabiera barw po zimowym ponurym fiolecie.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

Berberys nabiera barw po zimowym ponurym fiolecie.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

Bluszcz i trzmielina w kąciku naszego ogródka.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

Bluszcz i trzmielina w kąciku naszego ogródka.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

Bukszpanowy bałwanek, któremu trzeba przystrzyc główkę.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

Bukszpanowy bałwanek, któremu trzeba przystrzyc główkę.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

To nie pożar – to kwitnie pigwowiec chiński…  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

To nie pożar – to kwitnie pigwowiec chiński…
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,05.05.2016

… a na biało kwitnie pigwowiec okazały.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

… a na biało kwitnie pigwowiec okazały.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Złotlin japoński - niespodzianka - jest złoty.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Złotlin japoński – niespodzianka – jest złoty.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Kwiaty jabłoni z bliska – powab i harmonia barw.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Kwiaty jabłoni z bliska – powab i harmonia barw.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Pszczoła uwija się rączo przy kwiatach jabłoni.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Pszczoła uwija się rączo przy kwiatach jabłoni.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

… i być trzmielem też ciężka praca.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

… i być trzmielem też ciężka praca.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

W trawie zabieliły się stokrotki, kwintesencja skromności.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

W trawie zabieliły się stokrotki, kwintesencja skromności.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Kwiatek pierwiosnka jest też skromny, a jakże elegancki.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Kwiatek pierwiosnka jest też skromny, a jakże elegancki.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,07.05.2016

Kasztanowiec znów zdążył zarządzić matury; chyba go młodzi za to nie lubią.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,09.05.2016

Kasztanowiec znów zdążył zarządzić matury; chyba go młodzi za to nie lubią.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,09.05.2016

Fioletowy bez jest piękny i pachnie odurzająco…  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,09.05.2016

Fioletowy bez jest piękny i pachnie odurzająco…
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,09.05.2016

… i biały też mu w niczym nie ustępuje.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,11.05.2016

… i biały też mu w niczym nie ustępuje.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,11.05.2016

Taka kępa liliowych bzów tworzy zaporową ścianę zapachu.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,13.05.2016

Taka kępa liliowych bzów tworzy zaporową ścianę zapachu.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,13.05.2016

Stare tawuły już przekwitły, ale kwitną inne odmiany…  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,09.05.2016

Stare tawuły już przekwitły, ale kwitną inne odmiany…
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,09.05.2016

… które po kilku dniach są już w pełnym rozkwicie.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,14.05.2016

… które po kilku dniach są już w pełnym rozkwicie.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,14.05.2016

Nawet w moim akwarium wiosna –żabienica delikatna kwitnie rzadko.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,09.05.2016

Nawet w moim akwarium wiosna –żabienica delikatna kwitnie rzadko.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,09.05.2016

Młode drzewko pigwy ma już ponad 50 kwiatów…  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,12.05.2016

Młode drzewko pigwy ma już ponad 50 kwiatów…
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,12.05.2016

… a z każdego może wyrosnąć dorodny owoc.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,12.05.2016

… a z każdego może wyrosnąć dorodny owoc.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,12.05.2016

Różowe głogi najpierw spróbowały nieśmiało…  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,13.05.2016

Różowe głogi najpierw spróbowały nieśmiało…
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,13.05.2016

… by za kilka dni pokazać swoje najbardziej efektowne suknie. Zdjęcie:  Ireneusz Zygmański,14.05.201

… by za kilka dni pokazać swoje najbardziej efektowne suknie. Zdjęcie:
Ireneusz Zygmański,14.05.201

Życie kwiatów jest krótkie - tyle zostało z japońskich wiśni.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,14.05.2016

Życie kwiatów jest krótkie – tyle zostało z japońskich wiśni.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,14.05.2016

Jarzębina dopiero kwitnąć zaczyna, a to już zapowiedź lata i później jesieni.  Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,14.05.2016

Jarzębina dopiero kwitnąć zaczyna, a to już zapowiedź lata i później jesieni.
Zdjęcie: Ireneusz Zygmański,14.05.2016

 
Komentarze (8)

Napisane przez w kategorii Nowe felietony

 

Tags:

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Max

    15 maja 2016 o 23:28

    Szawle jest w Tobie wielka moc!

     
  2. ~Małgosia

    16 maja 2016 o 13:06

    Brawo Panie Ireneuszu. Za każdym razem trafia Pan w sedno sprawy :)

     
  3. ~m

    17 maja 2016 o 22:46

    krótko i na temat – brawo TY

     
  4. ~Paweł Palica

    18 maja 2016 o 22:05

    Ryszardza OCHÓDZKIEGO, na Teutatesa! :)

     
    • Ireneusz Zygmański

      19 maja 2016 o 13:04

      TAK! I już go poprawiam, bo sam patrzeć na to nie mogę! Dzięki za zwrócenie uwagi. Co jednak młodsze oczy znaczą… Gdzie była korekta?! Żono!!!

       
  5. ~Andrzej Bugajski

    19 maja 2016 o 11:25

    Hrabia Aleksander Fredro zapewne pokładał by się ze śmiech, kiedy by mu tą historyję prawiono , Imć Panie Ireneuszu.

    Zaiste lektura warta przeczytania. A skryba sprawnym piórem się posługujący , wciąga swoim Zagłobowskim dowcipem w chęć doczytania do końca :)

     
  6. ~Asystent Doradcy

    22 maja 2016 o 00:13

    O to czym zajmuje się asystent Martyniuk i efektywność tych działań powinno się pytać na każdej sesji, tego chyba radni nie robią specjalnie? Przecież to kpina w żywe oczy jest! Gruba kasa idzie a jakie efekty? No jakie??? Poza tym, że w Gazecie Goleniowskiej propaganda idzie???

     
  7. ~Adam Zygmański

    26 maja 2016 o 11:46

    Ufff… W końcu znalazłem chwilę, by coś złośliwie pod Twoim reportażykiem napisać. Przeczytałem sobie ten tekst raz i drugi raz, po czym przez kilka dni myślałem sobie na jego temat w wolnych chwilach. I doszedłem do jednego podstawowego wniosku: Koniecznie sprawdzić, co też jest na tym wspaniałym profilu Pana Krupowicza, na popularnym portalu społecznym! I właśnie dzisiaj to uczyniłem. Poczytałem sobie wpisy i komentarze do nich i przyszło mi do głowy, że ten cały fejsbuk sprytnym tworem jest… Pan Burmistrz, zapewne rękoma swojego Asystenta, uskutecznia internetowy ekshibicjonizm, który jest ostatnimi laty bardzo modny na świecie. Zbiera „lajki” i utrwala obraz siebie jako pracowitej i przyjaznej Pszczółki Mai… Po prostu ideał!!! W niektórych wpisach pokazuje, że w gminie Goleniów nawet zmiana pór roku następuje za jego zachętą i przyzwoleniem! Po prostu Manager Roku :) !!! Od świtu do nocy trudzi się, by Nam Goleniowianom żyło się spokojnie i dostatnio, a wszelkie przeszkody omija z wdziękiem i gracją primabaleriny. Chyba sobie zamówię kartonową podobiznę Roberta Krupowicza naturalnych rozmiarów i postawię obok podobizny co rok młodszego Krzysztofa Ibisza. Dzięki nim nie będę musiał zużywać prądu na oświetlenie pokoju, gdyż taka bić będzie od nich jasność, że nawet o północy czuć się będę jak w południe. Chciałbym tu od razu przeprosić Pana Krzysztofa Ibisza za złośliwości z mojej strony…

    Wracając do tego fejsbuka… Sprytny ten portal ma jedną znaczącą wadę: Nigdzie nie mogę znaleźć przycisku „Nie lubię tego”… Nie ma go. A może powinien się pojawić? Wtedy można by się przekonać, jak popularny jest Pan Burmistrz w rzeczywistości :) . Wtedy dopiero by się zabawa zaczęła i Pan Asystent miał by co robić :) Tylko jak by to zniósł nasz filozoficznie do życia nastawiony Burmistrz?

    Przejdę teraz do drugiego bohatera reportażyku, czyli Asystenta/Redaktora. Za każdym razem, gdy w GG pojawia się notka o siermiężnej w stylu propagandzie uskutecznianej przez pracowników nowogardzkiego magistratu, to mam wrażenie, że przygania kocioł garnkowi. Asystent Martyniuk jest jednoosobowym Wydziałem Propagandy Twojego Burmistrza Goleniowa i w tej dziedzinie już dawno konkurentów z Nowogardu przegonił. Co prawda dużo jeszcze mu do światowej czołówki brakuje, ale ambitnie goni najlepszych. Gdyby na uczelniach wyższych był taki kierunek studiów, to Asystent otrzymałby tytuł magistra zaocznie, a przewód doktorski zamknąłby z sukcesem w jakieś dwa lata :) Pamiętam moją rozmowę z Panem Martyniukiem sprzed kilku lat, kiedy to jeszcze byłem pracownikiem pewnej sieci sklepów RTV/AGD i przypadkiem napotkałem wyżej wymienionego, zanim jeszcze awansował ze zwykłego redaktora na Asystenta. Poinformowałem go wtedy, że staram się o przyjęcie do Policji, na co redaktor zareagował wykładem na temat korporacyjnego charakteru tej instytucji i strasznego jej podejścia do obywatelskich swobód jak i samych obywateli. Usłyszałem wtedy prawdę objawioną na temat rzeczywistego celu istnienia tej formacji. Otóż, wedle słów redaktora, Policja istnieje głównie po to, by wypracowywać zyski dla swojego właściciela, czyli państwa. A wszelka działalność poboczna jest tylko propagandą, czyli iluzją, mającą na celu przekonać prostych obywateli, że Policja się o nich martwi i troszczy. I o ile nie zgadzam się ani trochę z jego teorią na temat celów istnienia Policji i metod jej działania, to muszę przyznać, że krótką definicję propagandy jako iluzji zapamiętałem sobie dokładnie. I przypomina mi się ona za każdym razem, gdy czytam teksty wychodzące spod ręki Asystenta Martyniuka…

    Dziękuję bardzo. Do widzenia :)