RSS
 

Nie dąb, lecz trzcina, czyli wiedzieć, kiedy się ugiąć – część I

25 lip
Szkoła Podstawowa nr 2 w Goleniowie - bohater opowieści. Po prawej - w tym skrzydle ma nastąpić remont Zdjęcie: radioszczecin.pl

Szkoła Podstawowa nr 2 w Goleniowie – bohater opowieści. Po prawej – w tym skrzydle ma nastąpić remont
Zdjęcie: radioszczecin.pl

W poprzednim tygodniu, w czwartek 14 lipca, w Szkole Podstawowej nr 2 w Goleniowie odbyło się ciekawe spotkanie. Dotyczyło „remontu SP2” (jak to określił portal gminy www.goleniow.pl). Sprawozdawały je już miejscowe media dość szeroko, bo rzeczywiście było zaskakujące. A raczej zaskakujące były jego skutki w porównaniu do zamierzonego celu. Najkrótsze streszczenie okoliczności spotkania wyglądałoby tak:

1) Na władzę w gminnym ratuszu spadł niespodziewany problem: z powodu niedoszłego wykonawcy „remontu” szkoły (później wyjaśnię, czemu uparcie piszę ten „remont” w cudzysłowie), który odmówił realizacji zadania, zaplanowana w trakcie wakacji akcja budowlana legła w gruzach.

2) Coś z tym fantem musiano zrobić, więc gminnym zwyczajem podjęto zza biurka optymalną decyzję: robimy nowy przetarg, z tym, co go wygra podpisze się umowę, a remont wykonamy w trakcie roku szkolnego. Czysto, uczciwie, bez kombinacji.

3) Tę roztropną decyzję trzeba było przekazać najbardziej zainteresowanym (czyli rodzicom uczniów) szybko, inaczej po wakacjach mógłby być z tym niejaki problem. Stąd, jak się domyślam, pomysł na spotkanie. Rach, ciach, maile i telefony w ruch, a już w środę gminny portal zapodał, że w czwartek będzie to spotkanie. Że co? Mało czasu? Trudno, sytuacja awaryjna, działać trzeba bezzwłocznie. A jakby kto nie przyszedł, to się go poinformuje po wakacjach. Sam sobie winien. Nieobecni głosu nie mają.

4) Decydenci mieli świadomość, że rodzicom chodzących do szkoły uczniów decyzja wcale nie musi się wydać najbardziej optymalna. Stąd najważniejszy gminny podejmowacz decyzji, burmistrz Robert Krupowicz, spodziewając się niemiłych wrażeń, wolał rozeźlonych rodzicieli nie spotkać twarz w twarz, wysyłając w bój skład rezerwowy.

5) Rzeczywiście, rozeźleni rodziciele, przybyli w dość nieoczekiwanie dużej ilości, podjętą w powyższym trybie decyzję uznali za bardzo mało optymalną. Poużywali sobie na jej autorach co niemiara i zażądali jej zmiany. Konkretnie chcieli, by „remont” odłożyć na przyszłe wakacje. Wysłannicy burmistrza wszystkiego wysłuchali skrzętnie i nie dyskutując za wiele zapowiedzieli, że przekażą usłyszane na spotkaniu sugestie szefowi, który zapewne się na nie zgodzi.

6) I tak się w te pędy stało. Na drugi dzień po spotkaniu gminny portal obwieścił, że burmistrz zmienił zdanie, szanując wolę rodziców. No i fajnie, mądrość znów zatriumfowała, wspólnym wysiłkiem podjęto nową optymalną decyzję.

Część publiczności biorącej udział w spotkaniu w SP2 Zdjęcie: Andrzej Bugajski

Część publiczności biorącej udział w spotkaniu w SP2
Zdjęcie: Andrzej Bugajski

 

Oczywiście w skrócie, tak sprawa się przedstawia. Ten skrót to może nawet za dużo, skoro inni zrobili to dokładniej. Choćby portal www.goleniow.net.pl, w piątek 15 lipca ręką Andrzeja Bugajskiego. I redaktor C. Martyniuk w „Gazecie Goleniowskiej” (z 15 lipca, artykuł „Remont albo lekcje”; zapowiadał spotkanie, a nie pisał relację z niego). I redaktor Paweł Palica, też w „Gazecie Goleniowskiej” (z 22 lipca, artykuł „Wyjątkowo kategoryczne „NIE!”). A nawet niepodpisujący się (jak zawsze) autor na portalu gminy www.goleniow.pl. W dwóch odsłonach zresztą: w środę 13 lipca jako zapowiedź spotkania, a w piątek 15 lipca jako prezentacja jego skutków. Na tym więc kończę ten wpis, bo o czym więcej pisać.

Wiem, Szanowni Czytelnicy, że mi nie uwierzyliście. Jaki tam koniec? Że niby Zygmański napisał o czymś pół strony?! Hłe, hłe… Już dobrze, przestaję się z Wami droczyć. Plan jest inny. Najpierw wyjaśnię, czemu ja się tą sprawą w ogóle zajmuję, i to mocno po fakcie. Pokażę genezę dzisiejszego problemu. Postaram się podzielić uzyskanymi z trudem informacjami, dążąc do wyciągnięcia szerszych wniosków. A da się, bo to z pozoru niezbyt wiekopomne wydarzenie skupiło moim zdaniem jak w soczewce wiele kwestii, sprawiających kłopoty naszej lokalnej demokracji. Przy okazji, ale to już w drugiej, oddzielnej części wpisu, nieco rozwinę wyżej przedstawione punkty spotkania. Tak, ten wpis będzie miał dwie odsłony – zbyt dużo tu różnych wątków. Niestety, żadna przeczytana relacja nie sięgała na tyle do istoty sprawy, by zaspokoić moje zainteresowanie. A niektóre przyczyniły się wręcz do mocniejszego zabełtania mi błękitu w głowie. Może więc tu, na blogu, Czytelnicy bardziej cierpliwi niż miłośnicy krótkich notek otrzymają kolejną porcję praktycznej wiedzy o swoim lokalnym samorządzie?

Zgodnie z założonym planem wyjaśniam, dlaczego biorę temat „na tapetę”. Otóż o tym „remoncie” próbuję uzyskać dokładniejszą wiedzę już od dłuższego czasu. Cóż to dziwnego? Gminny radny powinien być dobrze zorientowany, jakie istotne wydarzenia będą się u nas działy, jakie wspólne problemy uda się rozwiązać, na co mamy wydawać nasze wspólne pieniądze. Dziwne jest raczej to, że z taką trudnością udaje mi się informacje zdobywać. Spróbuję poniżej przedstawić, jak mi z tym zdobywaniem szło.

Pierwsze słuchy o konieczności przeprowadzenia rozbudowy (tak, rozbudowy, a nie żadnego „remontu”) Szkoły Podstawowej nr 2 doszły do mnie w zeszłym roku zaraz po rozpoczęciu wakacji. Trochę okrężnie, bo z mediów i „nasłuchu” dowiadywałem się, że burmistrz ma zamiar dobudować do budynku szkolnego nowe skrzydło, dokonując za jednym zamachem różnych prac remontowych w „starej” części szkoły. W tym kontekście wspominano o szatniach i ogrzewaniu budynku. Pojawiła się także kwota, jaką burmistrz ma zamiar na wspomniane prace przeznaczyć – 6 milionów zł. Niewiele tej wiedzy, stąd po wakacjach próbowałem dopytać się więcej. 

Co do potrzeby remontu oraz „poprawek” w starej substancji osobiście wątpliwości raczej nie miałem. Byłem i jestem często w tej szkole z różnych powodów, znam stan jej korytarzy, stołówki, świetlicy, szatni, starej sali gimnastycznej, wiem o różnych problemach w użytkowaniu obiektu. Nikt mnie nie musi specjalnie przekonywać, że jest w tej szkole wiele do zrobienia. Poprzedni duży remont odbył się w SP2 przy okazji budowy hali sportowej obok szkoły. Przypomnijmy, że było to w latach 2008-2009 (zakończenie w październiku). Poza budową hali zajęto się wtedy głównie zewnętrzem szkoły, na przebudowy wewnątrz środków nie starczyło. Już wtedy okazało się, że budując halę popełniono pewien błąd, dotyczący ogrzewania szkoły. Mówiąc w dużym uproszczeniu, szkoła i hala przyłączone są do tego samego węzła cieplnego centralnego ogrzewania „szeregowo”. Hala jest „na końcu rury”, a by utrzymywać w niej odpowiednią temperaturę, budynek szkolny, do którego ciepło dostarcza się najpierw, mocno się przegrzewa. Stare żeliwne grzejniki nie mogą być regulowane, a obniżanie temperatury przez otwieranie okien to nie jest właściwe rozwiązanie. Bo po co najpierw budynek uszczelniać, wymieniając okna na plastikowe, skoro nie można zaoszczędzić na kosztach ogrzewania, wywiewając nadmiar ciepła? Z pewnością nie służy to dobrze ani uczniom, ani pracownikom. Wiem o przypadkach omdleń, o przeciągach powodujących przeziębienia. Pamiętam, że ten błąd miał być naprawiony przez podłączenie hali sportowej do oddzielnego węzła cieplnego. Tak się jednak aż do dziś nie stało. W szkole nadal jest w sezonie grzewczym bardzo gorąco.

Zaś co do szatni… Skrzydło, w którym się one mieszczą, dobudowano do głównego budynku w roku 1971 na bardzo podmokłym gruncie, co z pewnością nie wyszło mu na dobre. Wcześniej szatni nie było, bo na korytarzach od początku stały szafki, w których uczniowie mieli trzymać swoje rzeczy. Jak pamiętam (a chodziłem do SP2 w latach 1967-1975), nigdy tych szafek nie używaliśmy. Oddane wtedy do użytku szatnie od razu były za małe i jeden boks musiało dzielić kilka klas. Szkoła miała łącznie około 1000 uczniów (na dwie zmiany), ale standardy też były inne. Dziś świat się zmienił i takiego „systemu” utrzymywać się już nie da. Coś z tym fantem na pewno trzeba było zrobić.

Tyle co do potrzeby remontowania, przebudowy szatni czy wymiany instalacji. Nie bardzo było jednak wiadomo, z czego wynika potrzeba rozbudowy szkoły. O żadnych gwałtownych zmianach demograficznych nie byliśmy dotąd informowani. Ba, odwrotnie. Powszechnie zapowiadano nam, że liczba dzieci w szkołach może ulec drastycznemu obniżeniu. Wydział Edukacji, Kultury i Sportu UGiM prowadzi bieżące analizy prognozy demograficznej, które przedstawiane są corocznie radnym. A te w roku 2014 żadnych dużych zmian nie wieszczyły. Domyślałem się, że forsowane wcześniej przez rząd PO obniżenie wieku szkolnego i wysyłanie dzieci 6-letnich do szkół może być przyczyną trudności i spiętrzeń w szkołach podstawowych. Z drugiej zaś strony realnie zapowiadała się zmiana rządu i w związku z tym możliwość całkowitego odejścia od pomysłów poprzedników. Po co teraz podejmować decyzje o poważnej rozbudowie, skutkujące milionowymi wydatkami inwestycyjnymi? Czy nie poczekać lepiej z planami rozbudowy do momentu wyklarowania pomysłów ministerialnych, ograniczając się do wykonania niezbędnych remontów i modernizacji?

Po wakacjach 2015 r. Rada Miejska przystąpiła do pracy nad budżetem kolejnego roku. To zawsze gorący czas, dużo roboty i wiele wątków pod dyskusję. Pierwsze przymiarki zapowiadały, że projekt budżetu szykowany przez burmistrza Krupowicza przeznaczy pod cele inwestycyjne około 40 mln zł. Tym bardziej kwota 6 mln zł wydawała mi się w tym kontekście duża. Na wiele różnych pilnych potrzeb nie starczy, tyle wniosków mieszkańców przepadnie… Pierwszy z brzegu przykład: brak w naszej gminie budownictwa mieszkalnego na potrzeby socjalne. Przecież długaśna kolejka oczekujących od lat nie posuwa się prawie o krok. 

W trakcie roku 2015 miała być sporządzana dokumentacji „remontu” SP2. Budżet zawierał na to 60.000 zł.. Wydawało mi się, że dość szybko, jeszcze przed zaistnieniem projektu nowego budżetu, będę mógł rozwiać wszystkie wątpliwości co do zakresu prac w szkole. Tymczasem praca nad tą dokumentacją przedłużała się i trudno było się czegoś bliższego dowiedzieć. Stało się też to, co wcześniej dało się przewidzieć bez czarodziejskiej kuli – zmiana rządu w wyniku wyborów parlamentarnych 25 października 2015 r. Stąd bardzo byłem zaskoczony, kiedy przed XIV sesją RM, która miała się odbyć 25 listopada, w trakcie prac komisji pojawił się pewien dokument. Na posiedzeniu wspólnym wszystkich komisji stałych przedstawiono „Informację o stanie realizacji gminnych inwestycji przyjętych do budżetu Gminy Goleniów na 2015 rok”. A tam jak byk stało, że zadanie o nazwie „Modernizacja szatni w Szkole Podstawowej nr 2” realizowane ma być za… 600 000,00 zł. Nie sześć milionów, lecz sześćset tysięcy! Coś pan przegapił, panie radny! – pomyślałem.  Weź się pan dopytaj, czy zmieniono dotychczasowe plany, jak tylko będzie okazja. I co w końcu będzie w SP2 robione?

Pytać chciałem u źródła, więc nie na posiedzeniu komisji. Burmistrz Krupowicz na posiedzenia komisji nie uczęszcza (nigdy, naprawdę), okazja była więc dopiero na sesji. Temat referował w 7. punkcie porządku dziennego dyrektor Jerzy Wysocki, który przedstawił drobiazgową prezentację poszczególnych inwestycji. Lecz jedna została pominięta – o „remoncie” SP2 nie powiedział ani słowa. Zatem w dyskusji nad informacją zadałem bezpośrednio Burmistrzowi Krupowiczowi takie pytanie (cytuję, z drobnym skrótem, z protokołu):

„Mam pytanie do Pana Burmistrza. W trakcie posiedzenia wspólnych komisji, kiedy rozmawialiśmy na temat inwestycji rocznych i na temat stanu realizacji inwestycji, pojawił się wtedy temat, nie bardzo rozwinięty dzisiaj. A mianowicie chodzi o Szkołę Podstawową Nr 2 i inwestycje, które mają być wykonane, a które już w tegorocznym budżecie zostały zasygnalizowane. (…) Chciałbym prosić o komentarz Pana Burmistrza i pokazanie skali tej  inwestycji.”

Oto, co usłyszałem od burmistrza Krupowicza w odpowiedzi (także z protokołu sesji; wyróżnienia tłustym drukiem pochodzą ode mnie; nieco poprawiłem interpunkcję, żeby tekst dało się zrozumieć):

„Na temat zakresu remontu SP Nr 2 dosyć obszernie rozmawialiśmy na posiedzeniu ubiegłej sesji RM i wskazywałem na kilka elementów, które budują skale ryzyk związane z podejmowaniem tejże decyzji. Krótko po wyborach parlamentarnych i wstępnych zapowiedziach, wówczas kandydatki na premiera RP, o cofnięciu po pierwsze reformy tak zwanej „sześciolatków”, czyli pozostawieniu rodzicom możliwości decyzji o pozostawieniu dzieci w przedszkolu w zerówce – albo po uzyskaniu potrzebnych orzeczeń o możliwości – skierowania do szkoły. Mówiliśmy wówczas także o wstępnych zapowiedziach, polegających na przywróceniu modelu ośmioklasowej szkoły podstawowej, a więc omawialiśmy wstępne założenia nowej polityki oświatowej rządu, która będzie miała bezsprzecznie wpływ na kształt, strukturę organizacyjną szkolnictwa podstawowego, gimnazjalnego. Bo przecież rozpoczęła się również dyskusja na temat stopniowego wygaszania gimnazjum w poszczególnych samorządach. Koncepcję rozbudowy SP Nr 2 o dodatkowe skrzydło, czy też moduł zapewniający dodatkowe oddziały, dla dzieci które w tym momencie jako w jedynej szkole muszą korzystać z dwuzmianowej edukacji. Rozważaliśmy w tamtym porządku prawnym, który nakładał na gminę sukcesywne przygotowanie dobrych warunków do przyjmowania sześciolatków do szkół podstawowych. Rzeczywiście taka koncepcja została opracowana. Oprócz tejże koncepcji, czyli dobudowy w ciągu ulicy Szarych Szeregów modułu SP Nr 2, omawialiśmy koncepcję remontu, co jest bezsprzecznie potrzebne w tym momencie. Remontu szatni w tejże szkole, bo szafki dla dzieciaków poustawiane są na wszystkich piętrach. Dochodzi do takich sytuacji, które znajdują odzwierciedlenie w interpelacjach Państwa Radnych, a więc mamy do czynienia z brakiem komfortu i w subiektywnym odczuciu braku odpowiedniego bezpieczeństwa zagwarantowanego dla dzieciaków.

Sytuacja polityczna się zmienia i okazuje się, że według ocen obecnej Pani Minister Edukacji w przedszkolach jest około 100.000 wolnych miejsc. Pozostawiamy sześciolatki w przedszkolach, tam budując klasy zerowe. Jak słyszę tylko w niewielkich szkołach wiejskich dopuszczalna będzie możliwość organizacji klas zerowych, więc nie ma potrzeby w tym momencie budowania nowego modułu SP Nr 2, bo chyba będziemy musieli dobudowywać nowe moduły do przedszkoli, jeżeli nie zbilansujemy się w żaden sposób. W swoim zakresie inwestycyjnym pozostajemy w tym momencie tylko i wyłącznie przy remoncie szatni w SP Nr 2. Będzie to wymagało dosyć głębokiej ingerencji i w teren i w budynek, ponieważ musimy dobudować skrzydło na dobrą sprawę, w którym umieścimy szatnie. Dodatkowo wyremontujemy, czy też pozmieniamy wszystkie instalacje techniczne, przede wszystkim ogrzewanie. Cały zakres tego remontu jest przewidziany w projekcie budżetu jaki Państwu przedstawiliśmy i nad którym obecnie rada dyskutuje.”

Swoją drogą, to podobno ja jestem rozwlekłym gadułą… Zatem rzeczywiście była koncepcja inwestycji za 6 mln, którą burmistrz odrzucił. Czemu więc wysyłano w świat te przedwczesne informacje (a może plotki), skoro to nie była jeszcze końcowa decyzja? Co tam, nareszcie wiem, co ma być robione: szatnia i ogrzewanie, cokolwiek miałoby to znaczyć. Postanowiłem więc podziękować za „jasność w temacie”:

„Dziękuję za tę informację. Jest bezcenna dla mnie, gdyż od ostatniej sesji do dzisiejszej wszystko się zmieniło. Przy poprzedniej dyskusji była mowa o sześciu milionach inwestycji poważnej, wynikającej z konieczności, jak to określono. Dziś okazało się że w wyniku politycznych zmian i różnych koncepcji, które nad nami fruwają, to co było konieczne okazało się niekonieczne. Jesteśmy tak jakby to można było powiedzieć na krze lodu, która płynie po rzece, a wszystko dookoła trzeszczy i się zmienia. To co bardziej konieczne wydawało się przed chwileczką, teraz już nie jest. Dyskretnie zwrócę uwagę na to, że za chwilę okaże się, czy będą gimnazja, czy będą szkoły podstawowe ośmioletnie? Być może zajdzie konieczność rozbudowy szkół podstawowych, bo się nie zmieszczą nam dwa roczniki. Wszystkie koncepcje i tak zależą od tego jakie decyzje zapadną gdzieś wyżej. W związku z tym nasuwa się refleksja, że całe zamieszanie było kompletnie niepotrzebne.”

Czy ja to mówiłem złośliwie? – kwestia gustu. W skrócie powiedziałem to, co wyżej: że z decyzjami w takiej sytuacji lepiej się nie śpieszyć. Chyba jednak niepotrzebnie w ogóle się odezwałem, bo tak oto pan Krupowicz mnie zgasił:

„Nie bardzo rozumiem naturę Pana sarkazmu. Jeżeli ma Pan formułować tego typu opinie, to zapraszam na Wiejską – Warszawa i większość parlamentarna będzie dobrym odbiorcą Pańskich uwag. Powiem tak: jesteśmy elastyczni i w sposób elastyczny podchodzimy do problemów, które życie niesie, i człowiek czasami nie jest w stanie przewidzieć, że one pojawią się tuż za rogiem. Może się zaraz okazać, że będziemy musieli, likwidując gimnazja rozbudowywać, tak jak powiedziałem, przedszkola i łączyć szkoły podstawowe z gimnazjami, aby dopełnić obowiązku zorganizowania ośmioklasowej szkoły podstawowej. Nie przyjmuje tego zarzutu do siebie, bo nie rozumiem jego natury. W określonym porządku prawnym rozwiązujemy problemy naszych mieszkańców. Porządek prawny się zmienia, a my będziemy rozwiązywać inne problemy.”

Swoją drogą, to podobno ja jestem złośliwym starym pierdołą… A tu maestria: nie tylko pan Burmistrz powiedział dokładnie to, co ja, ale jeszcze zdołał mi dorobić brodę sarkastycznego miłośnika (tfu!) debat parlamentarnych, zapewne też (tfu!) zdeklarowanego PiSiora. Tak przekierował moją pretensję o przedwczesność decyzji, jakbym jako jego winę poczytywał ministerialne zamieszania. Ponadto dostało mi się za nierozumienie języka polskiego. Jeżeli poprzednio Burmistrz uważał coś za „niezbędne i konieczne”, to oczywiste, że znaczyło to: „jesteśmy elastyczni i w sposób elastyczny podchodzimy do problemów”. Zresztą, co to za różnica? 6 milionów, czy 600 tysięcy – jeden pies… I nie ma też się co burzyć, że nie wyjaśnił poprzednio zarówno koncepcji pierwszej (za 6 mln), ani drugiej (za 600 tysięcy) – toż właśnie teraz Burmistrz mi wszystko wyklarował. Przecież nasz organ wykonawczy pracuje przy podniesionej kurtynie, w sposób transparentny i w pełnej współpracy z gminnym ciałem uchwałodawczym. Nawet (tfu!) z taką opozycyjną zakałą, sypiącą tylko piach w tryby. Nic to, psy szczekają, a my „w określonym porządku prawnym rozwiązujemy problemy naszych mieszkańców”

Dojaśnię jeszcze jedną kwestię, która może umknąć uwadze Czytelników. Otóż w swej tyradzie Burmistrz Krupowicz wspomniał: „Na temat zakresu remontu SP Nr 2 dosyć obszernie rozmawialiśmy na posiedzeniu ubiegłej sesji RM”. Miał na myśli XIII sesję, odbytą 28 października. Absolutnie nie mogę się z tym stwierdzeniem zgodzić. W 4. punkcie sesji została przedstawiona „Informacja o stanie realizacji zadań oświatowych w Gminie Goleniów za rok szkolny 2014-2015 i stopnia realizacji zadań strategicznych”. Wynikałoby z tego, że wtedy już wszystko wyjaśniono, a ja niepotrzebnie zawracam radnym głowę. Faktycznie, referująca w imieniu burmistrza Janina Mucek, Dyrektor Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu UGiM, przedstawiła prezentację odnośnie stanu realizacji zadań oświatowych w Gminie Goleniów za rok szkolny 2014-15 oraz raportu z monitoringu Strategii Rozwoju Systemu Edukacji w Gminie Goleniów na lata 2009. Wspominała tam na temat koniecznych inwestycji i remontów. Oto wszystko, co zawiera w tej sprawie protokół z sesji:

„(…) Drastycznie zmieniła się liczba uczniów w szkołach podstawowych, która na przestrzeni lat rośnie. Widać, że reforma przedszkolna powoduje wzrost liczby dzieci w szkołach podstawowych. Jest to zadanie z który musimy się zmagać każdego roku. Początkowo wzrost ten był niewielki jednak w dwóch ostatnich latach, kiedy obligatoryjnie wszystkie dzieci szły po półtora rocznika to wzrost ten wynosi około 200 uczniów. Przekłada się to na nasze szkoły. Niekorzystnym przykładem jest SP nr 2. Została przeprowadzona analiza ilości pomieszczeń lekcyjnych, ilości uczniów i oddziałów. Przeważnie we wszystkich szkołach jest ilość izb lekcyjnych jest wystarczająca do ilości oddziałów. Plan można ułożyć w taki sposób aby nie wprowadzać „drugiej zmiany”. Liczba izb może być minimalnie mniejsza niż liczba oddziałów i jest to wystarczające. W przypadku, gdy liczba ta jest zdecydowanie większa, to istnieje konieczność organizowania pracy na „drugą zmianę”. Taka sytuacja zaistniała właśnie w SP nr 2, gdzie do dyspozycji jest 17 izb lekcyjnych, a oddziałów jest 29, w tym dwa zerowe. W pozostałych szkołach sytuacja jest do opanowania przez dyrekcję. Należy mieć jednak na uwadze, iż sytuacja może ulec zmianie po zbliżających się wyborach, nie wiemy jaka będzie koncepcja funkcjonowania oświaty. Dlatego podejmowanie dziś decyzji jest bardzo trudne. Zaproponowaliśmy konieczne zmiany do budżetu wynikające z zaleceń sanepidu i oczywiście jeżeli będzie potrzeba to i z ilości i klas, zawyżymy na pewno z SP nr 2 oddziały przedszkolne, że te dzieci już nie będą tam uczęszczać. Konieczne w tej placówce będą remonty, bo jak się okazuje sieć centralnego ogrzewania i wodno–kanalizacyjna jest cała do wymiany. Będzie również nasza prośba do Państwa o uwzględnienie poważnych prac remontowych w SP nr 2 w przyszłorocznym budżecie, jak również priorytety do budżetu mogą ulec zmianie gdyż zależne jest to od postanowień nowego rządu.”

Czy widzicie tu, Szanowni Czytelnicy, jakąś zapowiedź remontu szatni, wymianę grzejników, modernizację systemu ogrzewania, czy jakiekolwiek inne wyjaśnienia moich wcześniej opisanych wątpliwości? Jest natomiast ogólnie sformułowana potrzeba zrobienia czegoś z brakiem sal lekcyjnych w SP2. Z brakiem zrodzonym wcześniej obowiązującą koncepcją poprzedniego rządu odnośnie wprowadzenia 6-latków do szkół podstawowych. Już wtedy można było przymierzać się do wyrzucenia tej koncepcji do kosza z powodu zmiany rządu – przecież wynik wyborów był już w tamtym momencie znany. Zatem sugerowana diagnoza rozbudowy SP2, przedstawiona na XIII sesji, powinna być w tym momencie co najmniej wstrzymana do czasu skrystalizowania się zamiarów nowej władzy. I tak się w rzeczywistości stało, skoro już w listopadzie zniknęła inwestycja na 6 mln, a pozostał „remont szatni” za 600 tys. zł. Po co zatem burmistrz odsyła uwagę radnych do poprzedniej sesji?  

W październiku 2015 miałem prawo niepokoić się, czy nasza władza wykonawcza wie, co chce zrobić w SP2. Przypominam – w tym czasie jeszcze nie było dokumentacji, którą dopiero projektanci mieli tworzyć. Bo chyba jeszcze nie zaczęli, skoro nie było wiadomo, co ma się stać: rozbudowa szkoły o dodatkowe skrzydło, czy „remont szatni”? To nie tylko różnica kwotowa – to po pierwsze całkiem inne dokumentacje! Budżetowe 60 tys. sobie leżało, projektanci mieli coraz mniej czasu na zadanie. Do tego wątku jeszcze wrócimy, kiedy dotrę do szczegółów tegorocznego spotkania 14 lipca.

Dodam jeszcze, że materiał przedstawiony przez Dyrektor Mucek nie był omawiany na posiedzeniach merytorycznych komisji Rady. Pretensję o to wyraził radny Krzysztof Zajko:

„Panie Przewodniczący [to do przewodniczącego RM Łukasza Mituły], proszę słuchać jak radni się wypowiadają, bo to co chcę na początku powiedzieć dotyczy Pana. Nie wiem dlaczego ten materiał, ważny, który został w mojej ocenie bardzo dobrze przygotowany przez Wydział Edukacji, pod nadzorem Pani Dyrektor, nie trafił do komisji merytorycznej, do Komisji Spraw Społecznych, która powinna tym tematem się zająć. Sprawa edukacji, wychowania, to jest rzecz priorytetowa, w mojej ocenie, tej gminy, a do tego dochodzą kwestie finansowe, gdzie ponad połowa budżetu jest na te zadania przekazywana. Trudno się pokusić o jakąś rzeczową analizę w sposób telegraficzny. Nie wyobrażam sobie, żeby Komisja Rewizyjna na wspólnym posiedzeniu wszystkich komisji zajmowała się merytorycznie tematem skarg. Po to powołaliśmy komisje, żeby to one (…) poświęciły odpowiednią ilość czasu i przeanalizowały te materiały, które w istocie są bardzo ważne. Stąd też bym prosił, żeby takie materiały ”branżowe” trafiły najpierw do odpowiednich komisji. I aby one się zapoznały z materiałem i przedstawiły swoje wnioski, by pozostali radni się z nimi zapoznawali.”

Zgadzam się w stu procentach. Jeśli ważne materiały nie są analizowane na komisjach, a zaistnieją tylko chwilę na sesji, nawet przy pełnej koncentracji, zaangażowaniu i dobrej woli radnych nie da się ich odpowiednio wykorzystać. Tym bardziej nie fair jest odsyłanie do dyskusji z poprzedniej sesji, jeżeli nie był jeszcze gotowy jej protokół (a nie był). W ten sposób nie można być pewnym stanu własnej wiedzy. Mówienie, że „rozmawialiśmy o tym szczegółowo poprzednim razem” utrąca właściwą dyskusję. Sugeruje radnym, że sprawa już była rozstrzygnięta, a jeśli tego nie pamiętają, to raczej źle z ich pamięcią.

To wszystko, co dotąd przedstawiam, jest jakby historycznym tłem, genezą tegorocznego stanu sprawy. Reasumując rok 2015 przedstawiało się to tak: wybrano (gdzieś między końcem października a końcem listopada 2015) koncepcję remontu, a nie rozbudowy SP2; zabezpieczono w budżecie na rok 2016 kwotę 600 tys. zł na wykonawstwo; trwała (czy raczej rozpoczęła się) praca nad dokumentacją, określającą dokładny zakres prac. Wydawało się, że wykonawstwo remontu w trakcie wakacji będzie całkiem realne. Fajnie. Takie wnioski zadowalały mnie w pewnym stopniu, lecz nie całkowicie. Bo co z prawdziwymi argumentami co do niezbędnej potrzeby rozbudowy szkoły dla poprawienia warunków jej pracy? Sam remont niekorzystnej sytuacji lokalowej wybitnie nie polepszy. Czy ktoś nad tym pracuje, czy po prostu zamiatamy sprawę pod dywan?

Nie tylko mi chyba takie wątpliwości snuły się po głowie. Dużo mocniej odczuwali rozczarowanie ci, którym na poprawie warunków lokalowych zależy na pewno najbardziej – rodzice uczniów. Niebawem, wiosną roku 2016, pojawiły się pierwsze objawy ich niezadowolenia. Bo jak inaczej traktować korespondencję, którą radni otrzymali do wiadomości 23 marca w całym pakiecie innych pism, skierowanych zbiorczo przed XVIII sesją? Oto pismo Rady Rodziców przy SP2, kierowane do burmistrza:

Pismo Rady Rodziców

Jak jasno wynika z powyższego, rodzice chcą daleko idącej rozbudowy szkoły. Oczywiście zaplanowany remont też uważają za potrzebny, jednak oczekują wyraźnie znacznej poprawy warunków lokalowych, likwidacji obecnej dwuzmianowości. Zwracają uwagę na stołówkę i świetlicę, zatłoczone korytarze. Oczywiste, że tego obecna koncepcja nie przewiduje. Lecz problemów też nie rozwiązuje, gdyż remont tylko nieco ulży we wskazywanych trudnościach. Jak zatem wygląda przyszłość, ponuro czy różowo?

Odpowiedź Burmistrza Gminy

Streszczając: na razie robimy „modernizację szatni”. Burmistrz punktuje harmonogram działań w roku 2015 (nieco historycznie) i 2016 (na bieżąco). Jednak jest też wyraźna zapowiedź rozbudowy szkoły. Przecież w piśmie wspomina się o „zabezpieczeniu środków” finansowych w budżecie na rok 2017. Rozumiem, że na wspomniane później „wykonanie koncepcji i projektu rozbudowy szkoły”. Interesującego Radę Rodziców finału, czyli przeprowadzenie rozbudowy, harmonogram już nie obejmuje. Wyrażona na końcu nadzieja pozyskania na nią środków zewnętrznych niczego nie wnosi, bo sprawa i tak przekracza obecną kadencję władz samorządowych.

Jestże to następna zmiana poglądów na temat konieczności rozbudowy szkoły za duże pieniądze, czy tylko wyraz przyjęcie taktyki „na przeczekanie” i chęci pozostawienia rozstrzygnięć do następnej kadencji goleniowskiego samorządu? Trzeba problemy lokalowe szkoły rozwiązać długofalowo, czy nie trzeba? Tym razem nie da się mówić o czynnikach zewnętrznych, jak polityczne zawieruchy w Warszawie. To nie one sprawiają, że SP2 jest za mała. Wszystko w tej sprawie było już znane wcześniej, jak przedstawiła dyrektor Mucek. Przecież nawet po ewentualnym wyprowadzeniu 2 oddziałów zerowych z SP2, budynek jest i tak zbyt mały dla uczenia 27 oddziałów klasowych w 17 salach lekcyjnych. A co, gdyby miała być to szkoła 8-klasowa? Wtedy dopiero to się nie bilansuje!

Burmistrz na przestrzeni niecałego roku, od wakacji 2015 do marca 2016, przedstawił już trzecią wersję postępowania wobec problemów SP2. To nie wytyk z mojej strony, to stwierdzenie faktu. Przy czym znowu podjął własną decyzję, bez rozmowy z Radą Miejską, bez dyskusji, wymiany poglądów. Domyślam się, że nie lubi, kiedy mu ktoś zagląda przez ramię, ale może co więcej głów, to nie jedna? Zresztą, może burmistrz konsultował swoje działania z radnymi klubu „Porozumienie”, przecież tego nie wiem. Radni spoza „Porozumienia” nie mają pojęcia, o czym rozmawia się na spotkaniach klubowych – ustaleń oficjalnie się nie komunikuje, protokołów z jego zebrań się nie prowadzi. Jeśli nawet tak było, to nie to samo, co praca całej Rady Miejskiej w komisjach i na sesjach. Bo może poza rozwiązaniem trzecim jest możliwe jakieś czwarte, piąte, a nawet i szóste. Im ich więcej, tym lepszego wyboru można dokonać, sprowadzając myślenie do odrzucenia gorszych alternatyw.

Skazany na domysły, znów postanowiłem dowiedzieć się u źródła. W trakcie XVIII sesji 30 marca złożyłem do burmistrza następujące zapytanie:

„Chciałbym usłyszeć jakie Pan Burmistrz ma stanowisko wobec dość długo sygnalizowanych potrzeb przebudowy budynku Szkoły Podstawowej Nr 2 w Goleniowie. Przypomnę, że w zeszłym roku Burmistrz zgłaszał pod kątem wieloletnich inwestycji, właściwie już budżetu tegorocznego, że jest potrzeba znacznej przebudowy, sięgającej kwoty 6 000 000 zł. Przed uchwalaniem budżetu Burmistrz się właściwie wycofał i w budżecie gminy na przebudowę szatni zostało 600 000 zł. Natomiast od niedawna zmienia się to o tyle, że [jak wynika] z informacji, jakie zostały radnym przekazane, wpłynęło pismo od Rady Rodziców Szkoły Podstawowej Nr 2 sygnalizujące to samo zagadnienie. I Burmistrz w odpowiedzi określił mniej więcej podobny plan, jaki był pierwotnie przewidziany. Czyli wykonanie dalszej rozbudowy. Nie pada kwota 6 milionów, tylko iluś milionów, jednak nie jednoznacznie. Podana została informacja o harmonogramie postępowania, który obejmuje lata 2015-2017, a na rok 2017 pada zapowiedź ujęcia w budżecie konkretnych kwot. Prosiłbym  o jednoznaczną odpowiedź co do dalszych planów rozbudowy czy remontu tej szkoły. Jest to dla mnie istotne w kontekście tego, co słyszymy odnośnie spraw dziejących się w oświacie. Mamy sytuację, że w niektórych szkołach grozi nam, że w klasach pierwszych w ogóle nie będzie dzieci. Czy rozbudowywanie jednej szkoły jest sensowne, jeśli w innych akurat pojawi się w najbliższym czasie pustka? Nie twierdzę, że na ten temat mam genialne rozwiązania, tylko widzę, że są koncepcje, które same ze sobą walczą. I ta sama osoba raz mówi tak, a raz tak. Prosiłbym o jednoznaczne sprecyzowanie stanowiska Burmistrza w tej sprawie.”

Odpowiedź burmistrza była takiej treści:

Z dość dyplomatycznego żargonu odczytuję, że pismo wyraża intencję określoną przeze mnie jako „III wersja”: wykonać remont w niezbędnym zakresie, oczekując jednocześnie na dopracowanie przez ministerstwo finalnego modelu organizacyjnego (rozwiązującego obecne wątpliwości co do oddziałów zerowych, ośmioklasowej szkoły podstawowej i dalszych losów gimnazjów). Z tego modelu mają także wyniknąć dalsze wskazówki odnośnie ewentualnej rozbudowy szkoły. Sądzę, że to rozsądne zachowanie, odsuwające jednak na czas dalszy, pewnie niedaleki, ale konkretnie nieznany, chęci natychmiastowego reagowania na postulaty radykalnej poprawy warunków, w jakich obecnie działa SP2. Inaczej mówiąc: nie naciskajcie, bo to jeszcze nie pora na podjęcie długofalowych decyzji, wiążących się z poważnymi skutkami finansowymi.

Jak może się Państwo z treści tego wpisu domyślacie, popieram takie zdroworozsądkowe stanowisko burmistrza z „wariantu trzeciego”. Wprawdzie najwyraźniej nadal odczytuje on moje dociekania co do poprzednich pomysłów działania w sprawie SP2 jako złośliwości i uszczypliwe zaczepki. Nic na to nie poradzę, burmistrz często opacznie interpretuje moje intencje. Przyznam mu 17,38 % racji, bo raz na jakiś czas jego zachowanie doprowadza mnie do rozpaczy, a wtedy bywam złośliwy. Prowokuje mnie do tego udawanie mocarza silnego jak dąb, skrywające ogrom gnębiących go rozterek i wątpliwości. Nic bardziej naturalnego, że na trudne problemy nie ma mocnych, nie ma więc po co prężyć muskułów. W tej sprawie też sam sobie zawinił. Nie musiał przecież najpierw uznawać za „konieczny” wybór każdego z poprzednich dwóch wariantów: 1) dużej rozbudowy natychmiast; 2) ograniczenia się tylko do remontu, z porzuceniem zamysłu rozbudowy. Mógł, najlepiej przy szerokim udziale rodziców i współpracy z Radą Miejską, wypracować to samo rozsądne rozwiązanie. W sposób demokratyczny, dający szanse na uzyskanie dla niego szerokiego poparcia, przy pełnym zrozumieniu i porozumieniu. Tu jednak westchnę sobie z żalem: – To niestety nie byłoby w stylu naszego burmistrza…

Pora na skończenie długiej sekwencji dotyczącej genezy problemów SP2. Gdyby nie dalsze zamieszania, zapewne tyle wyłącznie chciałbym napisać. Kiedy jednak zaczyna nam się wydawać, że wszystko jest pod najlepszą kontrolą i sprawy dobrze się toczą, życie daje natychmiast po nosie. I taką okrężną drogą dojedziemy do spotkania, które streściłem na początku w kilku punktach. O tym jednak przeczytacie w zapowiedzianej drugiej części tego artykułu, która się „jeszcze pisze”. Ale to za parę dni. Wtedy też wyjaśnię tajemniczy tytuł i dokończę kilka zapowiedzianych wątków.

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Co piszczy w Radzie Miejskiej

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Max

    25 lipca 2016 o 23:53

    Drogi Ireneuszu -Szawle,
    cenię Twój intelekt i prawe serce ale pamiętaj
    „Każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie.”
    Życzę Tobie konsekwencji ale przede wszystkim łaski spokoju.

     
  2. ~m

    29 lipca 2016 o 22:10

    uważam ze gdy reforma już wejdzie to oszczędnie bedzie – by zachować budynki gimnazjów, bo nuż przy kolejnej zmianie władzy będą znów potrzebne – przemieszczając dzieci klas 0-1-3 w budynkach podstawówek a klasy 4-8 do budynków po gimnazjach zwłaszcza ze w nich są wyposażone pracownie przedmiotowe i tak to szkoły się ,,poluźnią,, i inwestycje w nowe izby i szatnie nie będą potrzebne a dzieciaki z ,,młodzieżą,, nie będą sobie w drogę wchodziły- dyrektor takiego zespołu może być 1 jak i administracja a przy elastycznie ułożonym planie lekcji nauczyciele zrealizują swe pensum pozdrawiam

     
  3. ~Adam Zygmański

    3 sierpnia 2016 o 19:28

    Czekam na obiecaną część drugą i zaczynam się zastanawiać, czy zdążysz w tym roku z publikacją :)