RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘O mnie’

Czemu blog ?

07 gru

Ireneusz Zygmański 1Należy się Wam, szanowni Czytelnicy, szczypta wyjaśnienia. Po co ten blog, w jakim celu i dla kogo?

Po pierwsze – dla mnie. Jak wyraziła to krótko jedna dobra i szczera do bólu koleżanka: – Ty musisz pisać, bo jesteś grafomanem z powołania. Najpierw się obraziłem nieco, bo grafoman to przecież lichy pisarzyna, beztalencie i takie tam… W końcu spytałem, co jej się w moich szlachetnych tekstach nie podoba i dopiero wtedy dowiedziałem się, że „grafoman” ma też inne znaczenie: ten, co nie może bez pisania żyć, no musi, bo się udusi. Zatem wzbogaciwszy słownictwo ochoczo się z nią zgodziłem i dalej jesteśmy dobrymi kolegami.

Po drugie – bo w listopadzie 2014 r. zostałem radnym Rady Miejskiej w Goleniowie. W sposób naturalny zatem rozstałem się z jedynym miejscem, gdzie moja grafomańska pasja mogła się objawiać dla szerszej publiczności. Szef „Gazety Goleniowskiej” uznał, że jako radny byłbym w dwuznacznej sytuacji pisząc na ich łamach, oni zaś publikując moje teksty. Ochoczo się z nim zgodziłem i pozostajemy w gotowości do dalszej współpracy. Oczywiście za co najmniej 4 lata.

W okresie 2011-2014 zamieściłem w „Gazecie Goleniowskiej” dokładnie 30 felietonów. Nieskromnie uważam, że to właśnie ich czytelnicy przede wszystkim głosowali na mnie w wyborach. To jakże, za karę miałbym ich pozbawić kontaktu z tak wybitnie utalentowanym autorem? Toż rozterka… Wybawiła mnie z niej własna córka stwierdzając: – Jak już musisz, to sobie załóż własną gazetę – pisz bloga! Przemyślałem, po czym ochoczo się z nią zgodziłem i dalej jesteśmy zgodną rodziną.

Te „stare” felietony z „Gazety Goleniowskiej” postanowiłem udostępnić na blogu w oddzielnej rubryce, bo może się jeszcze komuś przydadzą? Dołożyłem im tytuły, których w „GG” nie miały, choć roboczo się tak właśnie zawsze nazywały, jak tu. Nic w nich nie zmieniałem ani nie aktualizowałem, zatem niektóre sprawy pewnie trochę zblakły. Gdyby komuś komentarz był potrzebny, zawsze go można będzie dać.

A teraz poważnie, bo czasami sobie żartujemy… Mam nadzieję właśnie poprzez bloga utrzymywać stały kontakt z kimkolwiek, kto chciałby pomóc mi być dobrym radnym. W tym celu rubryka „Co piszczy w Radzie Miejskiej”. Będę w niej zamieszczał cokolwiek, co uznam za godne publikacji. Na przykład moje wnioski i interpelacje (na pewno będę je miał) oraz uzyskane odpowiedzi na nie. Im więcej Państwo wiecie o swojej gminie, tym dla samorządności lepiej. Może czytelnicy sami się nią zainteresują i kiedyś wygryzą mnie z fotela radnego? Czego im ochoczo życzę.

Mam zamiar pisać także nowe felietony, bo życie przynosi tyle zdziwień i obserwacji godnych zanotowania, że taki grafoman jak ja nie przepuści okazji do naskrobania choć paru linijek. Do tego będzie rubryka „Nowe felietony”, którą mam zamiar zasilać w miarę na bieżąco.

Życzę wszystkim przyjemnej lektury, a wszystkich zainteresowanych wymianą myśli zapraszam do nawiązania korespondencji. Wasz,

Ireneusz Zygmański

O MNIE

Zdaję sobie sprawę z tego, że samo nazwisko i twarz niewiele komuś powiedzą. Stąd postanowiłem garsteczkę faktów o sobie udostępnić. Mniej więcej tyle zamieściłem na swojej ulotce wyborczej i okazało się to wystarczające. Postanowiłem zostawić także to, co powiedziałem potencjalnym wyborcom o moich planach jako ewentualny radny. Najbardziej przyda się mi, gdybym kiedyś zapomniał, co wtedy wszystkim oferowałem. A powiedziałem tyle:

Goleniowianin nie z urodzenia, przyjezdny- mieszkam tu zaledwie od 51 lat. Wykształcenie wyższe – magister administracji. Pracowałem w różnych zwodach, będąc między innymi 18 lat urzędnikiem, zgodnie z wykształceniem. Długi czas byłem także (i obecnie jestem) nauczycielem języka angielskiego. Kiedyś byłem pracoholikiem, dziś już tylko pracusiem.

Zawsze lubiłem swoją pracę i starałem się dobrze wypełniać obowiązki zawodowe. Rodzina liczy się dla mnie jednak bardzo, bo bez jej wsparcia nie mógłbym intensywnie pracować. Ta sama od 31 lat kochana żona, dwoje dorosłych, mieszkających w Goleniowie i pracujących we własnych zawodach udanych dzieci – syn i córka.

Pracując 16 lat jako Sekretarz Gminy Goleniów poznałem dobrze samorząd z różnych stron. Moje stanowisko nigdy nie miało charakteru reprezentacyjnego, bo Sekretarz był człowiekiem do myślenia, do pracy i do organizowania, nie do rządzenia. Na co dzień koordynowałem spory zakres działania Urzędu Gminy i Miasta, współpracując ściśle z Burmistrzami oraz z radnymi.  Żadnego z sukcesów Gminy Goleniów w latach 1995-2010 nie mogę przypisać bezpośrednio sobie, bo samorząd to praca zbiorowa, lecz miałem zaszczyt uczestniczyć w wielu najważniejszych dokonaniach tych lat.

Mam tak wiele zainteresowań poza pracą, że aż nie starcza na nie czasu. Jestem miłośnikiem siatkówki – oglądam, ale i też sam gram regularnie. Jestem filatelistą (znajomi mówią „filatelistą-sadystą”, bo zamęczam kogo tylko mogę opowieściami o zbieraniu znaczków pocztowych), akwarystą, brydżystą (na razie nieczynnym – gra w brydża jest zbyt zajmująca), a nawet od czasu do czasu felietonistą.

Za największy sukces uznałbym przejście przez całe życie z czystymi rękoma i czystym sumieniem, co mi się dotąd udaje. Ponadto nie chciałbym się w życiu nudzić choćby minuty – to też mi się dotąd udaje. Trzeciego marzenia zrealizować się niestety nie da, ale trzeba z całych sił próbować. Chodzi o zmniejszenie ilości głupoty w nas i wokół nas.

MOJE CELE : NIC O NAS BEZ NAS

Takie jest moje motto samorządności. Jestem jej entuzjastą. Nigdy nie byłem w żadnej partii politycznej. Moim zdaniem „partyjność” przynosi samorządowi same kłopoty. Politycy warszawscy czy szczecińscy nie pomagają nam w dbaniu o własne podwórko. Mogą nam tylko przeszkadzać, narzucając obce priorytety i zadania. Oni zawsze wiedzą lepiej, czego my chcemy. Lecz partie dbają przede wszystkim o swój interes. A przecież to nasze podatki i nasze potrzeby! Samorządowców niezależnych politycznie nie będzie można przekupić partyjną karierą ani „biorącymi” miejscami w wyborczych układankach. Gminą powinni rządzić ludzie myślący lokalnie. Stop rządom  partyjnych bonzów i ich sługusów, którzy zgodnie z zasadą BMW (bierny, mierny, ale wierny), wpychają swoich politycznych pociotków wszędzie, od prezesów spółek aż do stanowiska sprzątaczki włącznie. Chcę być radnym  po to, by słuchać Państwa głosu i wspomagać wszelkie inicjatywy obywatelskie. Tu mieszkam i chcę mieszkać lepiej – tak jak Wy.

We wczesnej młodości wyzbyłem się kompleksu prowincjusza. Goleniów zawsze był i jest miejscem wyjątkowym, nieprzeciętnym. Podkreślali to z zazdrością ludzie z zewnątrz, a niejednego zawistnika gryzło to w oczy. Przykro mi, ale w wielu aspektach nasza Gmina w ostatnich kilku latach „znormalniała”, zmierzając w stronę szarej bezosobowej przeciętności. Trzeba odbudować naszą goleniowską oryginalność i odrębność, naszą goleniowską dumę. Na przestrzeni krótkiego czasu przybyło nam wielu nowych mieszkańców, szczególnie w środowiskach wiejskich. Czy oni też czują się dumni, że tu mieszkają ? Potrzeba integracji mieszkańców Goleniowa i goleniowskich wsi, wzajemnego poznania się i polubienia, jest wręcz paląca. Będzie to jednym z moich zainteresowań w działaniu w Radzie Miejskiej.

Wbrew niektórym uważam, że Goleniów i jego okolica są piękne. Zawsze może być ładniejszy i powinien się zmieniać, ale z głową, z poszanowaniem tradycji, lokalnego kolorytu. Uwielbiam zieleń, wodę i przyrodę. Wiem też, że większość mieszkańców myśli podobnie. Chcą, żeby nasz gust był brany pod uwagę przy zmianach w estetyce otoczenia. Można być miłośnikiem szarości betonu, ale nie można tego narzucać na siłę bez pytania innych o zdanie. Trzeba zadbać, by miasto było żywe, przyjazne, żeby pieszy lub rowerzysta czuli się tu także przyjemnie i bezpiecznie. To nasz luksus, mieszkańców niewielkiego miasta. Inaczej wyprowadzilibyśmy się do gwarnych metropolii.

Wszyscy ciężko pracujemy i powinniśmy mieć jak najlepsze warunki do odpoczynku. Różnorodnego, aktywnego i dającego satysfakcję. Stąd moje zainteresowanie kulturą i sportem. Mamy wielu utalentowanych ludzi, którzy na miejscu powinni znaleźć warunki do rozwoju. Bogata baza wszelkiego rodzaju obiektów kulturalnych i sportowych, dobrze zorganizowana i dostępna dla wszystkich mieszkańców, nienakierowana na komercję, musi być „oczkiem w głowie” rządzących naszą Gminą. Będę o to zabiegał pracując w Radzie.

W zdrowej rodzinie nie kupują samochodu, gdy ich na to nie stać. Niebogaty każdą złotówkę ogląda z obu stron, zanim ją wyda, a najlepiej, żeby się szybko zwróciła. Uważam, że inwestycje w Gminie muszą służyć pożytkowi wspólnemu. Nie powinny być doraźne i jednostronne, skoncentrowane tylko w jednym miejscu. Nikt w naszej Gminie nie powinien czuć się mieszkańcem drugiej kategorii. Dlatego potrzebna jest prawdziwa długofalowa strategia realizacji inwestycji, określająca w co, kiedy i gdzie będzie Gmina inwestować. Pozwoli to skutecznie współdziałać z mieszkańcami i podmiotami gospodarczymi, koordynując działania i nie marnując rozrzutnie środków. Pomoc środków UE ma służyć wydatkom potrzebnym, a nie dawać alibi dla wykonania czegoś mało potrzebnego.

Goleniów i okolica żyje z biznesu. Trzeba o niego dbać, bo koniunktura jest zmienna. Musi stale istnieć oferta różnorodnej pracy dla mieszkańców, nie tylko w Goleniowskim Parku Przemysłowym.  Konieczny jest przyjazny klimat do rozwoju biznesu, wsparcie dla małych i średnich przedsiębiorców. Gmina może i powinna go tworzyć. Zarabiając swoje pieniądze, stworzą oni miejsca pracy dla nas wszystkich. Żebyśmy nie musieli stąd wyjeżdżać za chlebem, a wiązanie się z Goleniowem było czymś długotrwałym. Tylko  tak stworzymy nasz prawdziwy lokalny patriotyzm. Przyrzekam solennie, że jako radny Rady Miejskiej w Goleniowie będę o to dbał i tego samego wymagał od innych kolegów oraz Burmistrza.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii O mnie